Pierwsza na świecie droga solarna okazała się porażką

Montaż drogi solarnej w Tourouvre-au-Perche, fot. Joachim Bertrand/ARS Technica
Montaż drogi solarnej w Tourouvre-au-Perche, fot. Joachim Bertrand/ARS Technica
Francuzi doskonale znają parafrazowane po dziś dzień powiedzenie "Rewolucja zjada swoje dzieci" i po raz kolejny na własnej skórze przekonują się, jak bolesne bywają porażki na gruncie rewolucyjnych idei. Nikt bowiem nie spodziewał się, że futurystyczna droga solarna może nie tylko nie działać, ale i dosłownie rozpaść się po zaledwie dwóch latach.

Ani autorstwo, ani przesłanie wspomnianego cytatu nie są przypadkowe. Ponad 225 lat temu słowa “Rewolucja, jak Saturn, pożera własne dzieci” wypowiedział bowiem Georges Danton, jeden z przywódców rewolucji francuskiej, który sam stał się jej ofiarą. Mamy XXI wiek, a Francuzi wciąż przekonują się o tym na każdym kroku, nawet proponując rewolucję ekologiczną. W Normandii, gdzie przed dwoma laty powstała pierwsza na świecie droga solarna, dziś mają olbrzymi problem. Gdy wszyscy zdążyliśmy już uwierzyć, że tak ma wyglądać przyszłość, a rewolucja właśnie się rozpoczęła, nad Loarą mają co do tego wątpliwości. Drogi, futurystyczny projekt nie tylko nie spełnił swojego zadania – nawet nie zbliżono się do poziomu energii, który chciano dzięki tej drodze uzyskać. W tak krótkim czasie francuska droga solarna zaczęła się zwyczajnie rozpadać, powodując jedynie wzrost natężenia hałasu na małomiasteczkowej trasie i dyskomfort kierowców.

Ségolène Royal (ówczesna minister środowiska i energii) otwierająca drogę solarną w Tourouvre-au-Perche (2016), fot. Charly Triballeau
Ségolène Royal (ówczesna minister środowiska i energii) otwierająca drogę solarną w Tourouvre-au-Perche (2016), fot. Charly Triballeau

O ekologicznej wtopie Francuzów poinformowało “Le Monde”, które wprost nazywa projekt kolosalną porażką. Licząca 2800 metrów kwadratowych powierzchni droga solarna w Tourouvre-au-Perche może nie należała do największych tego typu projektów, ale była pierwszym, jaki zrealizowano. Jej wykonanie kosztowało natomiast… 5,2 miliona dolarów. Dziś ten zaledwie kilometrowy odcinek to już historia. Popękane panele i “strupy” materiału były w tak złym stanie, że… nie warto było ich naprawiać. Droga solarna w Tourouvre-au-Perche ze względu na uciążliwość dla mieszkańców musiała więc zostać rozebrana. Dwa lata działalności pokazały jednak także inny problem tej technologii. Przy takiej powierzchni paneli liczono, że każdego dnia droga solarna będzie produkować prąd zaspokajający potrzeby miasteczka o populacji od 3000 do 5000 mieszkańców. Nigdy nie przekroczono jednak nawet 50% zakładanej mocy, a efektywność spadała wraz z kolejnymi uszkodzonymi panelami.

Droga solarna w Tourouvre-au-Perche oczywiście miała prawo okazać się porażką. Od początku projekt nazywano próbą nowej technologii, a jak wiadomo – tego typu pomysły nieraz wymagają kilku podejść. Problemem jest tu raczej wrzawa, jaka towarzyszy podobnym przedsięwzięciom. Wszystkim zależy na rozgłosie, ale nikt nie stara się przy tym uświadamiać, że porażki na tym etapie to norma. Nieświadomi ludzie zaczynają więc dystansować się od “cudownych wynalazków”, widząc ich felery.

Przykładowy panel Wattway, z których składała się francuska droga solarna, fot. Colas Group
Przykładowy panel Wattway, z których składała się francuska droga solarna, fot. Colas/ARS Technica

Nie jest żadnym pocieszeniem fakt, że niemal identyczne problemy ta technologia sprawiała też Amerykanom. Ba, ich droga solarna kosztowała ponad 6 milionów dolarów i była niezdolna do użycia… jeszcze przed otwarciem. Pocieszający jest natomiast fakt, że pomysł nie umiera i być może Holendrom uda się wykorzystać go do promocji zielonej energii. Trudno jednak porównywać te projekty, ponieważ holenderska droga solarna powstała dla rowerów, a oczekiwania wobec niej są o wiele niższe.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Tama AI Mayor nie będzie rządzić w Japonii (jeszcze nie!)

Mieszkańcy Kraju Kwitnącej Wiśni uwielbiają technologię, dlatego informacja o tym, że w...
Czytaj wiecej