Pitbull: Ostatni będą pierwszymi

Traciłem już wiarę, ale ostatecznie chyba moje ciche modlitwy zostały któregoś dnia wysłuchane. Do naszych kin wchodzi właśnie najnowszy film z serii "Pitbull" i nie, nie reżyseruje go Patryk Vega.

Zacznijmy od początku. W 2005 roku, jeszcze praktycznie nikomu nie znany, wspomniany przed chwilą Patryk Vega, wyreżyserował pewien film, który później stał się również serialem. Tym filmem był “Pitbull”. W produkcji opowiadającej o pracy warszawskich policjantów, wzięło udział wielu znanych polskich aktorów oraz tych, których kariera miała dopiero rozkwitnąć. Jedną z tych osób był Marcin Dorociński, wcielający się w głównego bohatera – Sławomira “Despero” Desperskiego. Co tu dużo mówić, film stał się hitem.

Po kilku miesiącach, na ekrany telewizji wszedł serial, będący rozszerzeniem historii znanej z filmu. Nie było zaskoczeniem, kiedy również osiągnął wielki sukces i powstały łącznie trzy sezony tej opowieści. Całość była bliska ideału, do czasu, kiedy ktoś postanowił to wszystko zepsuć.

Panie Vega, dlaczego?

No właśnie – paradoksalnie, seria “Pitbull” została zepsuta przez jej twórcę. Patryk Vega przez następnych kilka lat stworzył produkcje, z których, moim zdaniem, żadna nie była dobra. Ostatecznie, w 2016 roku postanowił powrócić do serii, która dała mu popularność i tak oto powstały filmy “Pitbull. Nowe porządki” oraz “Pitbull. Niebezpieczne kobiety”, z nową obsadą i właściwie niepowiązane z serialem. Jestem świadom tego, iż oba tytuły osiągnęły rekordowe wyniki jeśli chodzi o frekwencję w polskich kinach, ale czasami nie idzie to w parze z jakością produkcji. Jak dla mnie obydwa były tragiczne i nie powinny w ogóle powstać. Nie potrafię zrozumieć, co skłoniło reżysera do stworzenia tak odmiennej wizji, odbiegającej od punktu wyjściowego całego uniwersum.

Powrót króla

Ktoś w pewnym momencie stwierdził, że szkoda marnować tak dobry materiał źródłowy, jakim był serial i chyba warto by było wrócić do starej obsady. Tak oto powstał scenariusz filmu “Pitbull. Ostatni pies”, który napisał, a później wyreżyserował film na jego podstawie, Władysław Pasikowski. To nazwisko jest znane chyba każdemu, kto oglądał polskie filmy sensacyjne w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. “Kroll”, “Psy” czy “Demony wojny wg Goi” to tylko niektóre z pozycji, które weszły już chyba do kanonu gatunku. Pasikowski ostatnio zachwycał publiczność głośnymi “Pokłosiem” i “Jack Strong”. Wydaje się, że to właściwa osoba, na właściwym miejscu i mam wrażenie, że takie myślenie ma tutaj rację bytu.
W filmie możemy zobaczyć większość „klasycznej” obsady z Marcinem Dorocińskim na czele, ale również kilka nowych nazwisk, takich jak Cezary Pazura, Adam Woronowicz i… Doda. Tak, sam się zdziwiłem.

Ja sam na razie widziałem tylko zwiastun filmu, ale na pewno pójdę do kina, aby obejrzeć całość, gdyż jestem bardzo ciekaw, co wyszło z tego „odgrzewanego kotleta”. Pierwsze informacje i recenzje, jakie do mnie dotarły, wskazują na to, że będzie to bardzo smaczne danie. A Wy? Wyczekiwaliście nowego “Pitbulla”?

Autor artykułu
More from Jan Urbanowicz

Poszedłbym, ale nie mam kiedy

Z chęcią usiadłbym w kinowym fotelu, ułożył się wygodnie i na najbliższe...
Czytaj wiecej