“Planeta Singli. Osiem historii” – różne oblicza miłości [Recenzja]

Zdeněk Piškula, Zofia Wichłacz, Planeta Singli. Osiem historii, Canal+
Zdeněk Piškula i Zofia Wichłacz | "Planeta Singli. Osiem historii", fot. Canal+
Na widok tytułu "Planeta Singli" od razu w głowie pojawia się seria filmów z Maciejem Stuhrem i Agnieszką Więdłochą. Serialowa produkcja Canal+ nie ma z nimi jednak nic wspólnego.

Gdy jakoś na przełomie października i listopada zeszłego roku zobaczyłem na mieście materiały promujące “Planetę Singli. Osiem historii”, coś zakuło mnie pod żebrami. W pierwszej chwili pomyślałem to, co pewnie pomyślał każdy, że powstał serial oparty na popularnych filmach. Nie byłoby w tym nic złego, sam filmy lubię, choć w mojej ocenie każdy kolejny był gorszy od poprzedniego. Szybko jednak okazało się, że to serial niepowiązany z trylogią filmową.

Nowe historie

Izabela Kuna, Piotr Witkowski, Canal+
Izabela Kuna i Piotr Witkowski | “Planeta Singli. Osiem historii”, fot. Canal+

Na co dzień nie mam wykupionej subskrypcji Canal+ Online, jednak co jakiś czas ją odnawiam. Głównie dla polskich seriali oryginalnych Canal+, które są na naprawdę wysokim poziomie i każdemu polecam po nie sięgnąć. Ostatnio zrobiłem to przy okazji premiery “The Office PL”, do którego również odsyłam – nie tylko miłośników oryginału. Jako że w momencie premiery “Planety Singli…” moja subskrypcja była jeszcze ważna, postanowiłem w połowie listopada sprawdzić, czym właściwie jest ten serial. Okazało się, że to antologia kompletnie niepowiązana ze znanymi nam filmami. Jedynym motywem z poprzednich produkcji, jaki tu występuje, jest sama aplikacja Planeta Singli, która zazwyczaj pojawia się tylko na chwilę.

Serial składa się z ośmiu odcinków, a każdy z nich jest oddzielną historią. Jak nietrudno się domyślić opowiadają one o miłości. Pierwszym odcinkiem zatytułowanym “Zjazd absolwentów” byłem wręcz zachwycony i oczarowany. Zaimponowała mi lekkość, z jaką historia jest napisana i zagrana oraz idealne dla mnie wyważenie emocji. Można było się na tym pośmiać, wzruszyć i po prostu dobrze bawić. Pomyślałem, że jeśli kolejne odcinki będą na takim poziomie, to czeka mnie jeden z lepszych polskich seriali ostatnich lat.

Cotygodniowa premiera

Hanna Konarowska, Filip Pławiak, Planeta Singli. Osiem historii, Canal+
Hanna Konarowska i Filip Pławiak | “Planeta Singli. Osiem historii”, fot. Canal+

Wspomniany pierwszy odcinek skutecznie zachęcił mnie do tego, by oglądać serial dalej. Niestety, nie można było tego zrobić w całości od razu, gdyż każdy kolejny odcinek ukazywał się co tydzień. Przedłużyłem więc subskrypcję i w każdy kolejny piątek wraz z żoną włączaliśmy nową historię z “Planety Singli”.

Historie numer dwa i trzy tylko utwierdziły mnie w moich przypuszczeniach, że będę się na tej pozycji bardzo dobrze bawił. Podobnie jak kolejne, choć przyznam szczerze, że im dalej, tym robiło się nico poważniej – nie jest to jednak zarzut. W każdym odcinku możemy zobaczyć znane twarze ze świata polskiego filmu i telewizji. Na ekranie pojawiają się między innymi Iza Kuna, Zofia Wichłacz czy Mateusz Damięcki.

Różne sytuacje, różne uczucia

Mateusz Damięcki, Marianna Linde, Canal+
Mateusz Damięcki i Marianna Linde | “Planeta Singli. Osiem historii”, fot. Canal+

Każdy odcinek “Planety Singli. Osiem historii” opowiada zupełnie inną historię. Każda z nich jest na swój sposób niepowtarzalna, a bohaterowie sprawiają, że nie da się ich nie lubić. Możemy tu obserwować różne rodzaje i odsłony miłości, dlatego widzowie mogą odnaleźć w serialu coś ze swojego życia. To chyba podoba mi się w tej produkcji najbardziej – włączając kolejny odcinek, nie wiem, co może się w nim pojawić. Niektóre z nich są nieco bardziej dramatyczne niż inne, ale ta różnorodność wypada tu naprawdę dobrze.

Oczekiwanie na finał

Maciej Damięcki, Maria Maj, Witold Dębicki, Planeta Singli. Osiem historii, Canal+
Maciej Damięcki, Maria Maj i Witold Dębicki | “Planeta Singli. Osiem historii”, fot. Canal+

Niestety jeszcze nie wiem, jak wypadnie finałowy odcinek antologii. Siódma historia została udostępniona w Sylwestra, ale na ostatnią przyjdzie nam trochę poczekać. Jej premierę zaplanowano na 13 lutego, czyli tuż przed Walentynkami. Zapewne będzie więc jakoś z tym dniem powiązana tematycznie. Dawno nie czekałem na żadną produkcję walentynkową, a teraz jest inaczej.

“Planeta Singli. Osiem historii” to pozycja niezwykle ciekawa, oryginalna, zabawna i ciepła. Początkowo miałem obawy, a jednak potwierdziło się, że warto zawsze samemu sprawdzić. Casting aktorów jest tu wzorowy, podobnie jak scenariusz i sama realizacja. Mam nadzieję, że takich produkcji będzie w Polsce powstawać więcej. Tymczasem każdego zachęcam do Canal+ Online, by obejrzeć serialową “Planetę Singli”.

Autor artykułu
More from Jan Urbanowicz

Nowy Lexus IS na rok 2021. Niestety nie wszędzie…

Lexus w końcu zaprezentował nową generację swojego sedana klasy średniej, czyli modelu...
Czytaj wiecej