Po winnych szlakach Włoch

To historia o miłości, podróży i winie, która zmienia cały świat.

Są takie miejsca w Europie, które bezsprzecznie kojarzą się z winem. Francja ma swoją Szampanię, Bordeaux czy Burgundię. Węgry mają Tokaj i Eger, Niemcy natomiast Mozelę i Palatynat. Ale jest też taki kraj, który na całej swej powierzchni winem płynie, gdzie w każdym z dwudziestu regionów produkuje się napój Bogów. Gdzie byśmy nie wbili pinezki w mapę Włoch, tam znajdziemy winnice. Jedne zlokalizowane na płaskim terenie, inne na łagodnych stokach, aż po takie, które porastają prawie pionowe górskie stoki. Podróż naszą zaplanowaliśmy na dwa tygodnie, i aby ją zrealizować, musieliśmy przemierzyć ponad 5500 km po winnych szlakach Włoch.

To historia o miłości, podróży i winie, która zmienia cały świat. Pomimo, iż miłość jest najważniejsza napiszemy o niej na końcu. Zacznijmy więc od podróży.

Witaj Toskanio 

Jedne z najbardziej znanych winnych regionów Włoch to oczywiście Toskania i Piemont. Swoją renomę zdobyły dzięki znanym na całym świecie winom, które od wielu lat produkuje się w tych regionach. Mimo, iż stolicą Toskanii jest Florencja, to dla miłośników wina mekką jest Montepulciano oraz Montalcino. Te malownicze średniowieczne miasteczka, usytuowane na wzgórzach otoczonych zewsząd winnicami, to obowiązkowy punkt turystyczny każdego winomaniaka. W tych okolicach uprawiany jest głównie szczep Sangiovese („sangius Jovis” – krew Jowisza), z którego powstają takie wina, jak Vino Nobile di Montepulciano, Chianti, czy też Brunello di Montalcino. Będąc w okolicach nie sposób nie zwiedzić również Pienzy (miasta serów), oraz malowniczego pochodzącego z okresu Etrusków, San Quircio d’Orcia. Cały ten pagórkowaty region pokryty jest polami, łąkami oraz winnicami, które pokrywają łagodne stoki wzgórz. Zwiedzając samochodem południową Toskanię, przemierzając dziesiątki kilometrów krętymi drogami, co chwila widać drogowskazy, które kierują nas do lokalnych winnic. Warto odwiedzić kilka z nich, poznać metody produkcji win oraz uczestniczyć w komentowanych degustacjach. Włoskie prawo dopuszcza prowadzenie pojazdu posiadając we krwi 0,5 promila alkoholu. Oznacza to, że w pełni legalnie kierowca możne usiąść za kierownicą po wypiciu kieliszka wina. Nie warto jednak przekroczyć tego limitu – za jazdę pod wpływem grożą surowe kary.

Zwiedzając samochodem południową Toskanię, przemierzając dziesiątki kilometrów krętymi drogami, co chwila widać drogowskazy, które kierują nas do lokalnych winnic.

Dla tych, którzy planują zwiedzić Toskanię typowo turystycznie, proponujemy rozpocząć zwiedzanie od Pizy, a następnie kierować się na południowy wschód do Sieny robiąc postój na obiad w malutkiej miejscowości okalanej warownym murem, jakim jest Monteriggioni. Bazę noclegową warto zorganizować sobie w okolicy wspomnianego powyżej Montepulciano, z którego w odległościach 20-30 km, położone są piękne toskańskie miasteczka, jak Cortona, Pienza, San Quircio d’Orcia, Montalcino oraz inne atrakcje turystyczne, jak choćby naturalne termy Bagni San Filippo. W Okolicy nie brakuje również typowych dla Toskanii miejsc widokowych, które są wizytówką tego regionu. Do najbardziej znanych należą Cappella della Madonna di Vitaleta, Droga Gladiatora czy też droga cyprysowa do Poggio Covili.

Do Toskanii jeszcze wrócimy z miłości, a teraz zmierzamy na północny zachód do Piemontu. Trasę mierzącą 500 km, warto przebyć z postojami i poświęcić na nią cały dzień, ci którzy mają dłuższy urlop mogą w niej spędzić nawet dwa dni. Przez 250 kilometrowy odcinek autostrada prowadzi nas wzdłuż zachodniego wybrzeża. Warto zatrzymać się przy najpiękniejszej włoskiej zatoce w Sestri Levante, zwiedzić malownicze położone Cinque Terre oraz wypić kawę w Portofino z widokiem na najpiękniejsze jachty.

Amore Barolo

Piemont przywitał nas księżycem wyłaniającym się zza łagodnych wzgórz obsadzonych szeregami winorośli lokalnych szczepów Nebbiolo, Barbera, Dolcetto, Arneis czy Moscato. Tu, tak jak w Toskanii mnóstwo jest krętych dróżek oddzielających od siebie winne parcele. Drogi te niejednokrotnie szerokości jednego samochodu wiją się jak wąż wśród winorośli, znikając za wzgórzem, aby za chwile znów się pojawić. Różnorodność Piemontu może zachwycić każdego, poprzez jego ukształtowanie terenu, piękne średniowieczne miasta i miasteczka, akweny wodne oraz towarzyszące temu wszystkiemu naturalne krajobrazy.

Ktoś zapyta czemu Piemont? Jest przecież tyle równie wspaniałych włoskich regionów, które są równie piękne krajobrazowo, które również produkują wspaniałe wina. Ktoś kto jest winomianiakiem, kto raz odwiedził Barolo, czy La Morrę, ten zawsze będzie tu powracał. To region który tworzy jedne z najznakomitszych win na świecie, które otrzymują od Roberta Parkera (jednego z najbardziej wpływowych krytyków wina), ponad 95/100 punktów. Jednym z najbardziej znanych win tego regionu jest „wino królów i król win”, Barolo. Wino to wytwarzane jest ze szczepu Nebbiolo, którego nazwa pochodzi od słowa Nebbia – mgła, która wczesną jesienią okala o poranku okoliczne wzgórza i doliny. Wina te wytwarzane są zgodnie z wymogami jakościowymi D.O.C.G (Denominazione di Origine Controllata e Garantita – kontrolowane oznaczenie gwarantowanego pochodzenia), i aby znaleźć się na sklepowych półkach lub w restauracyjnych kartach win, muszą dojrzewać przynajmniej 3 lata, z czego dwa lata w beczce. Dla wina sygnowanego mianem Riserva okres ten trwa przynajmniej 5 lat. Wino to charakteryzuje się granatową czerwienią z rubinowymi refleksami, a im wino starsze, tym refleksy są jaśniejsze przechodzące w pomarańczową barwę. Bukiet to eksplozja aromatów kwiatowych, przypraw, owoców, trufli ale również smoły, kawy, tytoniu oraz skóry. Smak posiada bardzo wyrazisty, wytrawny i taniczny. Posmak lukrecji, wędzonych śliwek, ziół w połączeniu z taninami daje wina, na które trzeba być gotowym. Trudno jest tutaj proponować to wino, komuś, kto dopiero rozpoczyna winną przygodę, ale dla prawdziwego winomaniaka to miód na jego serce i podniebienie.

 

Nasza podróż po Piemoncie skupiała się wokół wina Barolo, jak i miasteczka o tej samej nazwie. Barolo to wizytówka winnego Piemontu. Wokół niego skupione są najlepsze parcele (crus), gdzie uprawiany jest szczep Nebbiolo. Wizyty w winnicach to raj dla każdego miłośnika Barolo. Tylko tak można POZNAĆ WINO, CZŁOWIEKA KTÓRY JE TWORZY, JEGO PIWNICĘ ORAZ TERROIR… A nie ma identycznej winnicy, jednakowej metody produkcji, takiego samego wina. Każda winnica i winiarnia jest inna. Jedne produkują wina  w kilku tysiącach butelek inne natomiast w swoim portfelu posiadają ponad trzy miliony butelek rocznie. Są winnice bardziej znane polskim miłośnikom win (Marchesi di Barolo, Batasiolo, Borgogno), jak i mniejsze, mniej znane poprzez mniejszy marketing (Settimo, Altare czy Francesco Boschis). W jednych i drugich natomiast można spotkać wspaniałe wina z danych roczników, jak i pojedynczych parceli.

W okolicach Barolo postanowiliśmy pozostać 4 dni, gdzie na zaproszenie winiarzy gościliśmy w ich winnicach. W naszym programie było zwiedzanie winnych parceli, podziwianie piwnic pełnych beczek, próbowanie win prosto z beczki, jak również degustacje pionowe (rocznikowe), jak i poziome (z tego samego rocznika, lecz z innych crus, lub wytwarzanych inną metodą). Każde z degustowanych win oddawało swój charakter, ukazywało człowieka, aurę, ziemię i winogrona. W większych winnicach posiadających własne restauracje mieliśmy okazję próbować lokalne specjały w połączeniu z dobranymi na tą okazję winami.

Czas szybko nam minął i po wspaniałych, spędzonych w winnym klimacie, czternastu dniach, trzeba było wracać do domu. Choć droga przed nami wydawała się być długa i męcząca, to 1700 km (łącznie z postojami) przebyliśmy w dziewiętnaście godzin. Jedynym mankamentem podczas podróży powrotnej, który mógł dać się we znaki pozostałym uczestnikom wyjazdu, była zbyt mała pojemność bagażnika. W efekcie czego wina podróżowały z nami w kabinie pasażerskiej.

Na koniec o miłości

Na początku wspomnieliśmy o „miłości, podróży i winie”. Jednym z najważniejszych elementów tej  podróży, o którym jeszcze nie wspomnieliśmy był ślub. Nasz ślub, który ze względu na „miłość” do Włoch skłonił nas do powiedzenia sobie TAK w przepięknej toskańskiej miejscowości San Quircio d’Orcia. Wino się lało, muzyka grała, a goście bawili w Toskanii do rana…

Naszą podróż po winnych szlakach Włoch, odbyliśmy Lexusem IS300h w wersji F-Sport.

Galeria zdjęć na podstawie: powinowaci.pl

Autor artykułu
More from Olaf Kuziemka

TOKAJ & CO – słowacki styl Tokaju…

Słowacki, winiarski region Tokaj, to najmniejszy i zarazem najcenniejszy region winnic na...
Czytaj wiecej