Sypnęło premierami

"Rodzina Addamsów", reż Jacek Mikołajczyk (fot. teatrsyrena.pl)
"Rodzina Addamsów", reż Jacek Mikołajczyk (fot. teatrsyrena.pl)
Pierwsze premiery września w stołecznych teatrach nastrajają optymistycznie na cały właśnie rozpoczęty sezon. W ciągu zalewie tygodnia widziałem bowiem trzy spektakle – nie zawaham się użyć tego słowa – wybitne, choć każdy z nich jest zupełnie inny i dla innego widza przeznaczony.

Zacznę od “Rodziny Addamsów” w Syrenie w reżyserii Jacka Mikołajczyka, dyrektora tego teatru, znawcy i pasjonata musicali. Wielkość syreniej sceny, a co za tym idzie – możliwości techniczne, są dość ograniczone, więc stworzyć tu widowisko z rozbudowaną scenografią i dwudziestką aktorów, którzy nie będą na siebie wpadać, łatwo nie jest. Napisać, że się udało, to jak jakby nic nie napisać. Bowiem “Rodzina Addamsów” jest spektaklem olśniewającym, dopracowanym w najmniejszych szczegółach, brawurowo zagranym i do tego – bardzo zabawnym. Bardzo dobrze zatem, że warszawska Roma ma w Syrenie konkurencję (czy też – jak wolą mówić niektórzy – „uzupełnienie oferty”), bo musicalowe potrzeby społeczeństwa są ogromne. Nawet jak ktoś nie lubi tego gatunku, to i tak niech zobaczy, bo to po prostu świetnie skrojona bajka dla dorosłych, a dorośli też potrzebują w życiu bajek, nawet jeśli się do tego nie przyznają. Ponieważ przedsięwzięcie duże, powstałe w koprodukcji Syreny i Teatru Muzycznego w Poznaniu, więc i duża, zdublowana obsada. Na scenie m.in. Przemysław Glapiński – na zmianę z Tomaszem Steciukiem – grają Gomeza, a Anna Terpiłowska i Marta Wiejak – Morticię. Zwróćcie też uwagę na świetną grę młodszego brata Wednesday – Pugsleya – w tej roli widziałem Karola Kwiatkowskiego, a do łez publiczność rozbawiła Jolanta Litwin-Sarzyńska w roli Alice.

"Saturn i Mel", reż. Michał Sufin (fot. komediowy.pl)
“Saturn i Mel”, reż. Michał Sufin (fot. komediowy.pl)

Po tak dobrym spektaklu apetyt widza może zostać niepokojąco rozbudzony, a zaspokojenie znajdzie… dosłownie za rogiem, w Klubie Komediowym, przy wciąż hipsterskim Placu Zbawiciela. Pierwszą premierą sezonu w piwnicy jest spektakl “Saturn i Mel”. Mamy oto młodego człowieka, który – z ogłoszenia o pracę – zgłasza się do pewnego małżeństwa jako kandydat na guwernera ich AGD. Nie pamiętam już, kiedy ostatnio ze śmiechu wodospady łez z ócz mych płynęły tak intensywnie. I znów – napisać, że spektakl jest zabawny – to tak jakby nic nie napisać. Aktorzy musieli robić przerwy, żeby publiczność mogła się wyrechotać, a rzecz do tego wcale nie jest aż tak błaha, wyznać bowiem muszę, że pralka co prawda jeszcze nie, ale moja komórka już ma nade mną pewną władzę, i nie mam pewności, czy czuję się tym komfortowo. Zresztą, zobaczcie sami. Zagrane koncertowo, wybitne (sic!) role Karoliny Baci i Michała Meyera, ale gra świetnie cała piątka, szkoda tylko, że spektakl tak rzadko gości na afiszu. Scenariusz i reżyseria Michała Sufina. Michale, czapka z głowy!

"Irańska konferencja", reż, Iwan Wyrypajew (zdj. teatrdramatyczny.pl)
“Irańska konferencja”, reż, Iwan Wyrypajew (zdj. teatrdramatyczny.pl)

Tymczasem Iwan Wyrypajew napisał i wyreżyserował “Irańską konferencję”, do zobaczenia na wolskiej scenie Teatru Dramatycznego. Jestem fanem i nieledwie wyznawcą twórczości Iwana, więc może łatwo mi być tym przedstawieniem zachwyconym, ale myślę sobie, że to rzecz dla każdego, kto zadaje sobie czasem pytania o sprawy w życiu najważniejsze, kto zastanawia się nad sensem TEGO WSZYSTKIEGO, kto potrafi choć na moment się zatrzymać i… spojrzeć w niebo. Czym owa kwestia irańska jest, a czym nie – odpowie sobie każdy sam. Znakomicie zagrany, mądry spektakl o sprawach pierwszych i ostatnich, z głośno wyartykułowanymi, uwierającymi pytaniami, na które odpowiedzieć trudno, albo w ogóle niepodobna. Obejrzyjcie koniecznie, porusza i serce i duszę. Na scenie m.in. Agata Buzek, Juliusz Chrząstowski, Patrycja Soliman i Redbad Klynstra.

 

More from Rafał Turowski

Princess Ivona w Syrenie

Na Ivonę do Syreny poszedłem bez wielkich oczekiwań, jak na dyplom, jakim...
Czytaj wiecej