“Proces Siódemki z Chicago” – Sorkin w formie [Recenzja]

Proces Siódemki z Chicago, Aaron Sorkin, Netflix
"Proces Siódemki z Chicago" (reż. Aaron Sorkin, 2020), fot. Netflix
Skoro kina nie radzą sobie najlepiej i nic nie zapowiada, że w nadchodzących miesiącach się to zmieni, cała nadzieja na dobre kino leży w serwisach streamingowych. A ponieważ końcówka roku to premiery filmów chcących ubiegać się o Oscary, czeka nas wiele ciekawych seansów. Jednym z nich jest "Proces Siódemki z Chicago", który od wczoraj można oglądać na Netflixie.

Netflix nie zwalnia tempa. W ostatnim czasie na największej platformie streamingowej świata mogliśmy obejrzeć najpierw świetne “Może pora z tym skończyć” Charliego Kaufmana, a później lekką, ale równie przyjemną, opowieść o przygodach “Enoli Holmes”. Nie były to jednak jedyne tytuły, na które warto było czekać tej jesieni. Jednym z najbardziej wyczekiwanych bowiem był najnowszy film Aarona Sorkina –”Proces Siódemki z Chicago”. Od razu mogę napisać krótko: warto było czekać!

Scenarzysta doskonały?

Proces Siódemki z Chicago, Aaron Sorkin, Netflix
“Proces Siódemki z Chicago” (reż. Aaron Sorkin, 2020), fot. Netflix

Aaron Sorkin to jeden z tych twórców, który dzieła kupuję w ciemno. W zasadzie wszystko, w co tylko był zaangażowany, od razu ląduje na mojej liście do obejrzenia. Doskonale znam jego twórczość telewizyjną, zaczynając od rewelacyjnej serii o kulisach Białego Domu “The West Wing”, przez kulisty programu satyrycznego w “Studio 60 on The Sunset Strip”, czy chyba najbardziej znanej produkcji “Newsroom”, stworzonej dla HBO. Sorkin przedostał się do szerszej świadomości widzów za sprawą filmu “The Social Network” Davida Finchera, którego scenariusz przyniósł mu statuetkę Oscara. Nominacja do tej nagrody została mu przyznana jeszcze dwukrotnie – w przypadku “Moneyball” Bennetta Millera oraz “Gry o wszystko”, którą Sorkin sam wyreżyserował.

Jego świetny styl, charakteryzujący się doskonałym rozpisywaniem postaci, które nawet wtedy, gdy mają mało czasu ekranowego, po prostu nas interesują, to rzecz bardzo się wybijająca w całym Hollywood. Dodatkowo jego bohaterowie mają często rewelacyjne kwasie i dialogi, co tylko polepszać odbiór całości. Wiem, że jest wielu znakomitych scenarzystów, ale to właśnie Aaron Sorkin, jest w zasadzie na podium moich ulubieńców.

Historia prawdziwa

Proces Siódemki z Chicago, Aaron Sorkin, Netflix
“Proces Siódemki z Chicago” (reż. Aaron Sorkin, 2020), fot. Netflix

“Proces Siódemki z Chicago” to film, który warto polecić z kilku powodów. Po pierwsze jest to historia oparta na faktach. Tytułowy proces faktycznie miał miejsce w Stanach Zjednoczonych pod koniec lat 60. ubiegłego wieku. Dotyczył on siedmiu osób, które były oskarżone o podjudzanie do zamieszek na ulicach Chicago w związku protestami dotyczącymi wojny w Wietnamie. Dla Amerykanów to bardzo ważne wydarzenie, mające wielki wpływ na walkę o prawa obywatelskie oraz wolność słowa i samą demokrację. Przyznam szczerze, że wcześniej nie słyszałem o tym procesie, a sam film zachęcił mnie do zgłębienia tego tematu. To jeden z takich wyznaczników, czy film na faktach dobrze opowiada nam historię. Ten zrobił to wręcz celująco.

Aktorstwo

Proces Siódemki z Chicago, Aaron Sorkin, Netflix
“Proces Siódemki z Chicago” (reż. Aaron Sorkin, 2020), fot. Netflix

Kolejnym powodem, jest obsada. Wystarczy szybki rzut oka na kilka nazwisk, które pojawiają się na ekranie, by już czuć się zachęconym do wciśnięcia play. Eddie Redmayne, Sacha Baron Cohen, Jeremy Strong, Mark Rylance czy Joseph Gordon-Levitt i Frank Langella – to nie wszyscy, a już taka krótka lista robi wrażenie. Jedni pojawiają się na ekranie mniej, inni więcej, ale nikt nie jest tu bez znaczenia. Właściwie każdy bohater filmu jest ważny dla całej historii i odciska na niej swój ślad. Na największe uranie zasługuje tu duet Redmayne-Cohen, z naciskiem na tego drugiego, który nominację do Oscara powinien mieć raczej pewną. Nie jest niespodzianką, że jest on świetnym aktorem dramatycznym, umiejącym jednocześnie przemycić do ról nieco humoru. Nie inaczej jest w przypadku “Procesu…”.

Realizacja

Proces Siódemki z Chicago, Aaron Sorkin, Netflix
“Proces Siódemki z Chicago” (reż. Aaron Sorkin, 2020), fot. Netflix

Choć jest to dopiero drugi film w dorobku reżyserskim Aarona Sorkina, to widać, że w tej roli uczy się on na swoich błędach. Pamiętając moje rozczarowanie “Grą o wszystko”, lekko obawiałem się, czy na pewno podoła reżysersko, mając pod sobą tylu aktorów – znakomitych, ale jednak trzeba umieć nie tylko nad nimi zapanować, ale też odpowiednio ich poprowadzić. Na szczęście Sorkin wyszedł z tego zadania obronną ręką. Nie obyło się bez drobnych potknięć, jednak “Proces Siódemki z Chicago” to film reżysersko poprowadzony bardzo sprawnie. Dodatkowo możemy w nim zobaczyć dobre zdjęcia i świetną ścieżkę dźwiękową Daniela Pembertona.

“Proces Siódemki z Chicago” mogę śmiało nazwać jednym z moich ulubionych filmów tego roku. Dał mi dokładnie to, czego od niego oczekiwałem. Wyśmienite aktorstwo, sprawnie napisany scenariusz i ciekawą historię. Dodatkowo sprawił, że będę chciał do niego wrócić, i zapewne w najbliższych dniach to uczynię.

„Proces Siódemki z Chicago“ zwiastun

Zachęcam również od odsłuchania odcinka podcastu Inna Kultura gdzie recenzujemy najnowszy film Aarona Sorkina. Zapraszam.

Autor artykułu
More from Jan Urbanowicz

Gwiezdny chłopak

J.J. Abrams — jeszcze dekadę temu znany tylko nielicznym. Dziś, człowiek, który...
Czytaj wiecej