Projektowanie spekulatywne to przyszłość tu i teraz

Ekonomia współdzielenia, Professional Sharing, Yosuke Ushigome
Projekt "Professional Sharing", fot. Yosuke Ushigome
Przewidywanie przyszłości – a raczej wybieganie w nią myślami – jest rzeczą zupełnie naturalną. Każdy z nas ma pewne wizje, ale od wieków istnieli także specjaliści w tej dziedzinie. Czy jednak projektowanie spekulatywne uprawiane przez współczesnych projektantów jest w stanie przebić umocowane w nauce prognozy futurologów?

Wychodzę z założenia, że każdy ma prawo kreować własną rzeczywistość – by jednak nasze wizje się ziściły, nie wystarczą same chęci. Takie podejście to domena osób uprawiających myślenie życzeniowe. Nie o tym dziś mowa. W odróżnieniu od tego typu zachowań – skądinąd naturalnych – możemy bowiem oprzeć się na nauce. Istnieje przynajmniej kilka dziedzin, które mogą udzielić nam wysoce prawdopodobnych odpowiedzi na temat bliższej lub dalszej przyszłości. To między innymi modelowanie statystyczne, futurologia i… design, a konkretniej projektowanie spekulatywne.

Stwórzmy sobie przyszłość

Choć skuteczność przewidywań będzie można zweryfikować dopiero za jakiś czas, zdecydowanie nie są to dziedziny, które budzą nieufność. Biorąc pod uwagę, jak dalece rozwinięte są obecne możliwości przewidywania bazującego na danych statystycznych, a przy tym jak pomocne w tej kwestii okazują się komputery, trudno porównywać współczesnych naukowców do jasnowidzów. To już nie czasy wyroczni delfickiej, która swoimi wyrokami potrafiła kreować politykę antycznej Grecji.

Warto zwłaszcza ten element podkreślić – wiemy bowiem, że tego typu działalność towarzyszy nam od tysiącleci. Co więcej, nawet i ona nieraz trafnie wskazywała rozwój wydarzeń. Na szczęście wizyty u różnego rodzaju wyroczni nie są nam już potrzebne. Z kolei w połowie XX wieku niezwykłą popularność zyskała futurologia. Podczas bardzo umownej przemiany epokowej do głosu doszli ludzie, którzy przy pomocy metod naukowych próbowali ustalić, dokąd zmierza ludzkość. Rozwój technologiczny nabierał wówczas tempa, pojawiały się pierwsze komputery, a wraz z nimi nowe możliwości.

Największe państwa inwestowały więc miliony w badania ludzi twierdzących, że w naukowy sposób potrafią przewidywać przyszłość. W dużej mierze były to dobrze wydane pieniądze, choć z czasem narastały spory o słuszność i podstawy naukowe futurologii. Te zresztą trwają od dziesięcioleci – nawet jeśli znaczna część prognoz była trafna. Dziś jednak nauka ta wybiega w przyszłość o wiele dalej, podczas gdy w środowisku kreatywnym wyrasta jej ogromna konkurencja – nie tylko przewidująca, ale też demonstrująca swoje wizje.

Kreatywni technolodzy dochodzą do głosu

Projektowanie spekulatywne, Ekonomia współdzielenia, Professional Sharing, Yosuke Ushigome
Projektowanie spekulatywne pozwoliło stworzyć projekt kombinezonu ułatwiającego realizację założeń ekonomii współdzielenia “Professional Sharing”, fot. Yosuke Ushigome

Projektowanie spekulatywne to dziedzina stosunkowo młoda, ale niezwykle prężnie się rozwijająca. W przeciwieństwie do bardziej naukowych dziedzin prognozujących rozwój wypadków może bowiem docierać do ludzi w sposób bezpośredni. Podczas gdy nawet zmiany klimatyczne widoczne gołym okiem nie są w stanie przekonać osób bagatelizujących globalne ocieplenie do uwierzenia w raporty mówiące o nadchodzącym kataklizmie, projektanci stają się bohaterami codziennych dyskusji. Jak to możliwe?

Problem analiz naukowych polega na swoistej barierze mentalnej dzielącej środowisko naukowe i ludzi żyjących tu i teraz. Unikanie tematu narastającego zagrożenia można też rozpatrywać przez pryzmat psychologicznych reakcji obronnych. Wolelibyśmy, gdyby prognozy mówiły o dobrobycie czy robo-niewolnikach pracujących za nas. Zamiast tego otrzymujemy natomiast dramatyczne ostrzeżenia o tym, że roboty zabiorą nam pracę, ale to i tak bez znaczenia, bo wszyscy zginiemy w wyniku zmian klimatu.

Tymczasem projektowanie spekulatywne zaskakuje otwartością, namacalnym charakterem i memicznością. Czasem nie mamy nawet pojęcia, że przekazywane przez nas śmieszne obrazki z internetu mogą być dziełem projektantów pokroju Yosuke Ushigomego. Niczym w dolinie niesamowitości odrzucają nas dziwaczne pomysły – ba, bywa, że jesteśmy przekonani o ich funkcjonowaniu np. w Japonii. Te jednak stanowią wyłącznie prototypowe rozwiązania, które w niedalekiej przyszłości mogą się urzeczywistnić.

Projektowanie spekulatywne to namacalna część przyszłości

Ludzie tacy jak wspomniany Yosuke Ushigome to zawodowi projektanci, którzy nie mogli oprzeć się pokusie, by wybiec w przyszłość. W przeciwieństwie do pozornie zabawnych form, jakie zdają się przedstawiać ich projekty, nie mówimy jednak o puszczeniu wodzy fantazji. Podobnie jak statystyka czy futurologia projektanci spekulatywni bazują na twardych danych. Ich sztuka wynika z analiz i potencjalnych ścieżek rozwoju pewnych zjawisk i zachowań.

Wierzę w design, który urzeczywistnia pomysły – nie po to, byś kupował więcej, lecz by skłonić cię do myślenia.

– Yosuke Ushigome

Założone przez Ushigomego studio Takram zaczynało od balansowania między designem a inżynierią, ale z czasem jego rola się wyklarowała. Dziś mówi się o nim jako o pierwszym japońskim studiu innowacyjnego designu, które osiągnęło globalny sukces. Poza czterdziestoosobowym zespołem w rodzimym Tokio firma ma też mniejsze filie w Nowym Jorku (dwie osoby) i Londynie (cztery osoby), gdzie zresztą osiadł też Ushigome. Na czym więc polega ich praca?

Takram wykorzystuje ogromne pokłady danych, by tworzyć spersonalizowane strategie rozwoju firm i marek. Nie chodzi więc jedynie o branding czy projektowanie produktów, lecz także kreowanie przyszłości, w której dana marka ma się odnaleźć. Dodatkowo Ushigome pracuje też nad własnymi projektami badawczymi, oczywiście łącząc je z designem. Jednym z tematów najmocniej przez niego eksplorowanych jest ekonomia współdzielenia.

Big Data można uczłowieczyć

Analitycy danych są dziś niezmiernie istotnymi, poszukiwanymi na rynku pracownikami. Ich rola jest bowiem nieoceniona, choć z perspektywy konsumenta można nawet nie wiedzieć o istnieniu takiego stanowiska. Właśnie to, że projektowanie spekulatywne korzysta ze zbiorów danych, a więc nie różni się w tym aspekcie od nauki, by następnie przekuć wnioski w namacalne produkty, stanowi największą przewagę tej dziedziny. Widzimy bowiem, że ktoś promuje jakiś dziwaczny gadżet, ale nim zdążymy wyrobić sobie na jego temat zdanie, znajdziemy już liczne grono osób zachwyconych pomysłem, przekonujące nas do uwierzenia w jego możliwości.

Właśnie dlatego tak istotne jest udostępnianie przez projektantów tego typu prototypów. W dobie internetu wirusowe rozprzestrzenianie się informacji potrafi zapewnić niemal natychmiastową informację zwrotną – a więc wpłynąć na kształt, funkcjonalność i potencjał pomysłu. Memiczność może więc – choć nie musi – wspomóc twórców, rozprzestrzeni bowiem pomysł, który nawet w obliczu krytyki rozpocznie zakorzenianie pewnej idei w umysłach ludzi. Po wprowadzeniu poprawek powróci natomiast, by trafić do zainteresowanych wcześniej osób.

Oczywiście projektowanie spekulatywne ma to do siebie, że choć może uczłowieczać dane liczbowe i urzeczywistniać futurystyczne wynalazki, nie zawsze może sięgać tak daleko, jak ma to miejsce w przypadku wizji futurologów. Nie ulega jednak wątpliwości, że oswajanie ludzkości ze zjawiskami, które nadejdą z czasem, to dziś najlepszy z możliwych sposób wykorzystania danych.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Ralph Gräf ruszył śladem upadającej legendy Route 66

Route 66 jest jednym z symboli Stanów Zjednoczonych, jednak każda legenda ma...
Czytaj wiecej