Prosto z pracowni, czyli młodzi artyści walczą o swoje

Fot. Pixabay
Fot. Pixabay
Dostęp do sztuki stał się w ostatnim czasie mocno utrudniony, choć to dość duże uogólnienie, zważywszy, że ta kategoria zawiera w sobie coś więcej niż fotografię czy malarstwo. Podoba mi się jednak kreatywność i poszukiwanie rozwiązań, mających na celu niwelowanie strat powodowanych przez pandemię.

Oddolne inicjatywy zawsze mają w sobie coś romantycznego – ot, kolejny sposób pokazania, że “dla chcącego nic trudnego”, a ludzie nie są jednak tacy źli… Ostatnio, przeglądając internet, trafiłem na ciekawy projekt, który jeszcze mocniej rozbudził te odczucia. Mowa o platformie Prosto z pracowni. W czasie pandemii, gdy w jakimś stopniu wszyscy walczymy o przetrwanie, trudno bowiem nie zwrócić uwagi na pewną monotematyczność. Akcje wspierające służby medyczne, restauracje; albo też restauracje wspierające medyków – tego mamy bardzo dużo. I bardzo dobrze! Ale jako że zdecydowanie bliższa jest mi sztuka, cieszy mnie fakt, że i tu ktoś próbuje coś zrobić. Cokolwiek.

Tak rodzi się alternatywny rynek sztuki

Kilka przykładowych prac, wystawionych na sprzedaż za pośrednictwem Prosto z pracowni
Kilka przykładowych prac, wystawionych na sprzedaż za pośrednictwem Prosto z pracowni

Szeroko pojęta sztuka jest piekielnie trudnym zajęciem – potrzebujemy kontaktów z nią, ale często nie potrafimy docenić trudów artystów. Lata pracy, doskonalenia warsztatu są tak pochłaniające, że często brakuje już sił na walkę o zaistnienie… A bez tego sama twórczość jest przecież sztuką dla sztuki. Niezliczone rzesze młodych artystów mogą liczyć jedynie na to, że ktoś dostrzeże ich potencjał i kiedyś te lata pracy oraz poświęceń będą jedynie poruszającym fragmentem biografii. To uniemożliwiają jednak ograniczenia w funkcjonowaniu galerii. W dobie kryzysu warto więc wziąć sprawy w swoje ręce – a to umożliwia serwis Prosto z pracowni.

Idea jest prosta i zapewne nie okaże się wyłącznie działaniem doraźnym, a ciekawą alternatywą na przyszłość. Pomysłodawcy tworzą bowiem platformę, z jednej strony pozwalającą artystom udostępnić swoją twórczość szerokiej grupie odbiorców; z drugiej zaś umożliwiają zakup prac malarskich właściwie “prosto z pracowni”, za okazyjną cenę, najczęściej odzwierciedlającą koszty powstania danego obrazu. Artyści zyskują w ten sposób doraźny zastrzyk gotówki, a odbiorcy kawałek prawdziwej sztuki, która – kto wie – kiedyś może nawet zyskać na wartości.

Niektórzy artyści wahają się wystawiać swoje dzieła po niższych cenach, dlatego też pozwalamy im działać pod pseudonimem. Jest to dla nich świetna okazja do eksperymentowania i sprawdzania nieodkrytych ekspresji. A dla nas kupujących do poznania swoich artystycznych upodobań, kupna oryginalnych obrazów i ożywienia wnętrz, które staną się naszą inspiracją!

– fragment manifestu pomysłodawców projektu Prosto z pracowni

Serwis Prosto z pracowni to świeży pomysł, dlatego na razie jego zasoby nie są zbyt bogate. W sklepie znajdziemy kilkaset propozycji różnych artystów, reprezentujących odmienne style i techniki. Ceny zaczynają się już od 50 złotych, dlatego myślę, że każdy zainteresowany powinien znaleźć tam coś dla siebie. A jako że mówimy o projekcie zrodzonym z potrzeby, jaką wywołała globalna pandemia, pomysłodawcy jak na razie całą “marżę” przekazują na walkę z COVID-19 za pośrednictwem zbiórki prowadzonej przez fundację SięPomaga. Zainteresowanych odsyłam oczywiście na stronę projektu.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Bill Gates wymarzył sobie Belmont – miasto przyszłości

Podczas gdy czołowi innowatorzy światowego przemysłu myślą już o podboju kosmosu, Bill...
Czytaj wiecej