Przekrój powraca!

Najsłynniejsze polskie pismo powraca w nowym wcieleniu. To ma być powrót do korzeni pisma, do stylu w jakim zaczęło wychodzić ponad 70 lat temu. Od wczoraj Przekrój znów w kioskach.

Najsłynniejsze polskie pismo powraca w nowym wcieleniu. To ma być powrót do korzeni pisma, do stylu w jakim zaczęło wychodzić ponad 70 lat temu. Od wczoraj Przekrój znów w kioskach.

 

Pierwszy numer Przekroju pojawił się 15 kwietnia 1945 roku, zanim jeszcze skończyła się Druga Wojna Światowa. Twórcą i pierwszym redaktorem naczelnym był Marian Eile. Polak żydowskiego pochodzenia urodzony we Lwowie, przedwojenny dziennikarz „Wiadomości Literackich”. Jak głosi wieść stanowisko to zyskał zupełnie przypadkiem, poprzez spotkanie na ulicy. Tak czy inaczej kierownictwo Spółdzielni Wydawniczej „Czytelnik” to właśnie jemu powierzyło misję tworzenia nowego lekkiego pisma kulturalnego. Eile wywiązał się z tego zadania doskonale. Udało mu się stworzyć tytuł, który przez lata był dla Polaków oknem na Zachód. Dziennikarze przekroju pokazywali co jest modne, co się dzieje w kulturze, bawili, uczyli robiąc to w charakterystyczny dla pisma sposób. Po anstysemickiej nagonce Eile wyemigrował do Paryża w 1969 roku po 24 latach oddając fotel naczelnego. Kilka lat później zasiadł na nim Mieczysław Czuma, który rządził Przekrojem przez następne 27 lat.

Pismo wryło się na stałe w Polską kulturę, jego załodze udawało się doskonale żyć na trudnym peerelowskim rynku prasy, publikując odgórnie nadane tematy, przepychając się z  cenzurą przemycając przy tym ciekawe i ważne dla społeczeństwa teksty ale również bawiąc w inteligentny sposób. Któż nie pamięta przygód prof. Filutka i psa Fafika czy słynnej krzyżówki z ostatniej strony pisma. Lista współpracowników Przekroju jest imponująca, to dzięki niemu wypłynął na szeroki wody Sławomir Mrożek, pracował tam Ludwik Jerzy Kern, Konstant Ildefons Gałczyński, Leopold Staff, Stanisław Lem czy Leopold Tyrmand. O modzie w niezapomniany sposób opowiadała Barbara Hoff, a zasad savoir vivre uczył Jan Kamyczek. To tylko mizerna część z olbrzymiej listy nazwisk jakie zaszczyciły szpalty Przekroju.

Po transformacji ustrojowej to co Przekrój wpuszczał z zachodu do Polski runęło prawdzwą lawiną. Widać było, że kolejne redakcje nie potrafiły znaleźć dla tego kultowego tytułu miejsca na rynku. Sprzedaż raz rosła, raz malała, zmieniali się właściciele i redaktorzy. Wreszcie przeniesione redakcję, która do tej pory mieściła się w Krakowie do Warszawy. Próbowano przekształcić Przekrój w tygodnik opinii, który miał konkurować z Wprost, Newsweekiem czy Polityką. To tylko przyspieszyło koniec który miał miejsce w 2013 roku. Chwilę wcześniej prawa do pisma wykupił fotograf Tomasz Niewiadomski, który podniósł pismo i prezentuje nam, jako redaktor naczelny w nowej, odmienionej formie – kwartalnika kulturalnego. Przede wszystkim ma być ciekawie, ma być o rzeczach poważnych w przystępny dla czytelnika sposób, ma być zabawnie, ale inteligentnie i przede wszystkim ma być powrót do korzeni. Nowy Przekrój ma kontynuować to co zapoczątkował Marian Eile, stąd znajdziemy w nim dużo retrospekcji, ale również opowiedzianych przez pryzmat współczesności. Z poprzedniego przekroju pozostał Marek Raczkowski, dzięki niemu pismo otrzyma charakterystyczną oprawę graficzną, powróci również słynny Stanisław z Łodzi. Ponadto w przyszłym roku ma ruszyć strona internetowa, na której będzie dostępne archiwum pisma, oraz fundacja mająca wspierać m.in. kulturę. Kto ciekaw ile procent Przekroju jest w Przekroju – biegiem do kiosku.

Autor artykułu
More from Piotr Skowron

Robert Kubica z kontraktem w F1?

Zespół Formuły 1 Williams przedstawił Kubicy propozycję kontraktu na przyszłym sezon. To...
Czytaj wiecej