Pure Fresh New Zealand Air – genialny pomysł na biznes

Góra Cooka (Aoraki) – najwyższy szczyt Nowej Zelandii i tamtejszych Alp Południowych
Góra Cooka (Aoraki) – najwyższy szczyt Nowej Zelandii i tamtejszych Alp Południowych
W czasach, gdy wybicie się na już ukształtowanych rynkach jest nie lada wyzwaniem, nie ma lepszego pomysłu na biznes niż poszukiwanie produktów, które odpowiedzą na ludzkie potrzeby. Czymś takim bez wątpienia może okazać się Pure Fresh New Zealand Air – marka, pod którą Nowozelandczycy dosłownie zamierzają sprzedawać czyste powietrze osobom żyjącym w silnie zanieczyszczonych regionach świata.

Pomysł sprzedaży świeżego powietrza w puszkach może śmieszyć. Wszak to jeden z gagów, wokół którego Mel Brooks zbudował fabułę parodiujących gwiezdnowojenną sagę “Kosmicznych jaj”. Z drugiej strony wizję tę głęboko zakorzeniono w dystopijnych obrazach świata przyszłości, poddanego niszczycielskim wpływom ludzkości na środowisko naturalne. Chcemy czy nie, jesteśmy obecnie zdecydowanie bliżsi realizacji drugiego ze wspomnianych scenariuszy. Świeże powietrze powoli staje się nieosiągalne dla coraz większych ludzkich skupisk. W silnie zurbanizowanych obszarach mogłoby stanowić wręcz towar luksusowy, gdyby nie to, że pomysł puszkowania powietrza brzmi niedorzecznie… ale nie dla Nowozelandczyków! Wyprzedzając nieco bieg wydarzeń firmy z tego pięknego, wyspiarskiego kraju, zaczęły sprzedawać puszki opisane jako: Pure Fresh New Zealand Air.

Sytuacja jest o tyle ciekawa, że nawet wśród lokalnej społeczności wiadomość ta wywołała niemałe poruszenie. Wszystko zaczęło się od niewinnego wpisu Damiana Christie’ego na Twitterze. Dziennikarz natknął się na puszki Pure Fresh New Zealand Air w sklepiku wolnocłowym na lotnisku w Auckland, skąd pochodzi. Był wyraźnie zaskoczony – zarówno samym znaleziskiem, jak i ceną za ten swoisty towar eksportowy swojego kraju. Kolejne dni przyniosły mu natomiast spory rozgłos, gdyż temat pojęły media lokalne oraz międzynarodowe.

Nowozelandzka fantazja, chińskie potrzeby

Puszki Pure Fresh New Zealand Air znalezione przez Damiana Christie'go na lotnisku w Auckland, fot. Twitter
Puszki Pure Fresh New Zealand Air znalezione przez Damiana Christie’go na lotnisku w Auckland, fot. Twitter

Znając możliwości speców od marketingu, moglibyśmy spodziewać się, że Pure Fresh New Zealand Air jest swego rodzaju metaforą. W tym konkretnym przypadku mamy jednak do czynienia ze stuprocentową dosłownością. Co więcej, nie jest to wymysł jednego szaleńca/geniusza, a rozwijająca się na antypodach branża! Wszystko zaczęło się mniej więcej przed dwoma laty, gdy chińskie władze oficjalnie podjęły walkę z zanieczyszczeniem powietrza w Państwie Środka. Niektórzy zwęszyli w tym interes, jako doraźne rozwiązanie proponując właśnie powietrze w puszkach. Niezależnie od producenta na opakowaniach zawsze znajdziemy słowa Pure Fresh New Zealand Air czy New Zealand Pure Fresh Air. Z czystości powietrza w tym odległym państwie uczyniono bowiem markę samą w sobie.

Wyjątkowe położenie Nowej Zelandii na Oceanie Spokojnym sprawia, że nasze powietrze nie przeleciało nad żadnym większym obszarem lądowym, zanim trafiło nad dziewicze nowozelandzkie Alpy Południowe i do naszej puszki. – informacja z puszki Pure Fresh New Zealand Air firmy Kiwiana

O walorach Nowej Zelandii raczej nikogo nie trzeba przekonywać. Kraj ten od lat walczy o ograniczenie napływu ludności, jednocześnie dbając o poszanowanie dla środowiska naturalnego. Nie bez znaczenia dla jakości życia tam jest też wspomniane położenie. Pure Fresh New Zealand Air oczywiście szybko zginie w odmętach internetu, ale szał, jaki wyniknął wokół tego produktu, z pewnością przyczyni się do nagłośnienia problemu zanieczyszczenia powietrza. Wygląda też na to, że już nie tylko Peter Jackson oraz Lorde mogą legitymować się jako wizytówki Nowej Zelandii.

Nowe oblicze Pure Fresh New Zealand Air – puszki PureKiwiAir tej samej marki, fot. Kiwiana
Jeden z konkurentów Pure Fresh New Zealand Air na tym świeżym rynku – PureKiwiAir

Puszki Pure Fresh New Zealand Air dostępne są na wybranych lotniskach międzynarodowych, ale prowadzona jest także sprzedaż wysyłkowa. Jak jednak Damian Christie zauważył w swoim wpisie, który rozpoczął to szaleństwo, cena jest dość zaskakująca. W negatywnym tego słowa znaczeniu. Dziennikarz trafił na “przeceniony” czteropak Pure Fresh New Zealand Air w cenie 98.99 $. Na stronie producenta można natomiast zamówić produkt na sztuki. Puszka o pojemności 495 mililitrów, w której mieści się pięć litrów powietrza, kosztuje 34,50 dolarów. To w przeliczeniu na polską walutę około 90 zł (jeden dolar nowozelandzki wart jest 2,47 zł). Do tego trzeba oczywiście doliczyć koszt dostawy. Czy warto? Z pewnością będzie to tańsze niż podróż na antypody, ale inwestycja i tak zdaje się dość ekstrawagancka.

Poprawne skorzystanie z puszki Pure Fresh New Zealand Air, fot. Kiwiana
Poprawne skorzystanie z puszki Pure Fresh New Zealand Air, fot. Kiwiana
Autor artykułu
More from Damian Halik

Masako Wakamiya – osiemdziesięcioletnia programistka

Masako Wakamiya ma na karku osiemdziesiąt jeden lat, ale nie przeszkadza jej...
Czytaj wiecej