Quentin Tarantino już wie, co pokaże w “Bounty Law”

Rick Dalton, podobnie jak tytuł "Bounty Law", pojawili się w filmie "Pewnego razu... w Hollywood", fot. Columbia Pictures
Rick Dalton, podobnie jak tytuł "Bounty Law", pojawili się w filmie "Pewnego razu... w Hollywood", fot. Columbia Pictures
Fanom Tarantino z pewnością tytuł ten wyda się znajomy – "Bounty Law" jest jedną z produkcji, jakie wspomina się w jego ostatnim filmie – "Pewnego razu... w Hollywood". Dość nieoczekiwanie reżyser stwierdził jednak, że ma ochotę rozwinąć ten wątek i przybliżyć nam postać Jake'a Cahilla.

Zakochany w kinie dawnych lat Quentin Tarantino nie mógł zawieść swoich fanów. Jego “Pewnego razu… w Hollywood” to bez wątpienia jeden z najciekawszych tytułów, jakie trafiły na ekrany kin w zeszłym roku. Obraz przybliżający realia branży filmowej u schyłku lat 60. XX wieku to majstersztyk, o którego jakości świadczą doskonale dopracowane detale. Mowa tu zarówno o strojach czy scenografii, jak i różnorodność treści wypełniających ponaddwuipółgodzinny film. Snując opowieść o karierze Ricka Daltona, reżyser zadbał nawet o pokaźną filmografię fikcyjnego aktora, a teraz naszła go ochota, by zagłębić się w tym temacie. Podobno na “Bounty Law” przyjdzie nam poczekać jakieś półtora roku, ale bez wątpienia będzie warto.

Tarantino ma już szkic scenariusza do “Bounty Law”!

Kilka ról, które Rick Dalton (Leonardo DiCaprio) odgrywa w "Pewnego razu... w Hollywood", fot. Columbia Pictures/Screen Rant
Kilka ról, które Rick Dalton (Leonardo DiCaprio) odgrywa w “Pewnego razu… w Hollywood”, fot. Columbia Pictures/Screen Rant

Podczas gdy producenci “Pewnego razu… w Hollywood” z niecierpliwością wyczekują gali oscarowej, w której trakcie film ma szansę na dziesięć statuetek, Quentin Tarantino myślami jest już na planie kolejnego projektu. “Bounty Law” to fikcyjny serial emitowany między 1959 a 1963 roku. Głównym bohaterem jest Jake Cahill – łowca nagród grany przez Ricka Daltona (w tej roli Leonardo DiCaprio). Postać wzorowana między innymi na George’u Maharisie czy Tyu Hardinie to kwintesencja zamiłowania Tarantino do rodzimej kinematografii. Westerny mają zaś szczególne miejsce w jego sercu – wystarczy wspomnieć o “Django” czy “Nienawistnej ósemce”, które zapewniły reżyserowi mnóstwo filmowej frajdy i umożliwiły zabawę gatunkowymi schematami. Pomysł, by nakręcić “Bounty Law”, Tarantino wyjawił jednak dość nieoczekiwanie:

Początkowo chciałem opowiedzieć tę historię w około 20 minut, ale ostatecznie napisałem pięć półgodzinnych odcinków. Teraz zamierzam je wyreżyserować!

– Quentin Tarantino w wywiadzie dla Deadline

Może nawet nie byłoby w tym niczego dziwnego, gdyby nie fakt, że Tarantino zdecydował się na opowieść w formie serialu. Jak wspomina: “zawsze fascynowała go idea opowiadania historii w zaledwie 30 minut”. Tak na dobrą sprawę nigdy jednak nie odważył się, by spróbować swoich sił w tej materii. Co prawda ma on w dorobku pojedyncze odcinki “Ostrego dyżuru” (24. odcinek 1. sezonu, 1995) i “CSI: Kryminalnych zagadek Las Vegas” (24. i 25. odcinek 5. sezonu, 2005), ale własny projekt to coś zupełnie innego.

Jake Cahill nie potrzebuje Ricka Daltona?

Kadr z filmu "Pewnego razu... w Hollywood" przedstawiający głównego bohatera serialu "Bounty Law", fot. Columbia Pictures
Kadr z filmu “Pewnego razu… w Hollywood” przedstawiający głównego bohatera serialu “Bounty Law”, fot. Columbia Pictures

Jako że Jake Cahill był jedną z postaci granych przez Ricka Daltona, podstawową kwestią wydaje się występ Leonardo DiCaprio. Produkcja telewizyjna niekoniecznie jest miejscem dla gwiazdy takiego formatu, ale też nie można przecież wykluczyć jego powrotu do roli Daltona. Na razie nie wiadomo jednak nawet, gdzie Tarantino zamierza wyemitować swój serial. Reżyser sam zresztą zdaje się skupiać na zupełnie innych sprawach niż ewentualne kwestie obsadowe. W tym samym wywiadzie dla Deadline podkreślał:

Chociaż serial »Bounty Law« przewija się w trakcie »Pewnego razu w… Hollywood«, nie postrzegam go jako części filmu. Nie uważam Jake’a Cahilla za postać odegraną przez Ricka Daltona, lecz autonomicznego bohatera z własną historią.

– Quentin Tarantino o głównym bohaterze “Bounty Law”

Sami przyznacie, że brzmi to dość zachowawczo, niejako deprecjonując rolę samego Daltona w odegraniu Cahilla. Ma to zresztą sens – w końcu mówimy o nowym serialu, a nie o produkcji kolejny raz pokazującej funkcjonowanie branży filmowej. W tej sytuacji nawet kwestie obsadowe zdają się zresztą drugorzędne, a najistotniejszy będzie pomysł Tarantino na serial.

Wygląda więc na to, że reżyser, który od lat wieszczy rychłe zakończenie swojej kariery, wciąż dysponuje olbrzymimi pokładami twórczej energii. Niezależnie od tego, czy “Bounty Law” okaże się telewizyjnym hitem, z pewnością przez fanów Tarantino serial będzie wyczekiwany jak kolejny pokaz filmowego geniuszu. O tym, jak mocno żyje on swoimi projektami, świadczy choćby jego niedawny udział w podcaście The Margaret Cho, gdzie Tarantino rozważał… dalsze losy Daltona. Sama rozmowa jest zresztą najlepszym dowodem głębokiej świadomości reżysera na temat historii i funkcjonowania branży filmowej (zwłaszcza w USA).

Autor artykułu
More from Damian Halik

Technologia dźwięku w nowym Lexusie ES robi wrażenie!

Nowy Lexus ES reprezentuje sobą wszystko, do czego dąży japońska marka. Dotąd...
Czytaj wiecej