Kubica w F1 – Polska ambasada w światowym sporcie

Robert Kubica. Zdj. Williams F1
Robert Kubica wraca jako pełnoprawny kierowca bolidu Formuły 1 – to już pewne. Niestety pojawiają się głosy osób nie do końca zadowolonych z tego wydarzenia.

Życiorys naszego rodzynka w F1 jest gotowym scenariuszem na film. Robert Kubica doprowadził do czegoś, co jeszcze kilka lat wydawało się niemożliwe. Po dramatycznym wypadku na rajdzie we Włoszech w 2011 roku, wydawało się, że nie tylko nie wsiądzie z powrotem za kółko bolidu F1, ale że do końca życia pozostanie kaleką. Być może jego ręka nie wróciła do pełnej sprawności, jednak doświadczenie, charyzma i determinacja Kubicy doprowadziła do tego, że mimo pewnej ułomności jest gotów nadal ścigać się bezpiecznie z najlepszymi.

Powrót do najlepszych

Już w ubiegłym roku wydawało się, że krakowianin jest tuż, tuż swego celu. gdy testy przeprowadzało z nim Renault, a potem gdy walczył o miejsce głównego kierowcy z Siergiejem Sirotkinem. Wygrały ponoć większe pieniądze, a Kubica na otarcie łez otrzymał posadę kierowcy rozwojowego. To już był olbrzymi sukces, jednak sporo osób po cichu czekało na koniec sezonu i kolejne roszady w zespołach licząc, że znajdzie się miejsce i dla naszego kierowcy. Kolejne nadzieje rozbłysły gdy okazało się, że ojciec jego kolegi z zespołu Lance’a Strolla wykupił inny zespół F1 – Force India. Należało wtedy sądzić, że Lawrence Stroll ściągnie do swojej stajni syna. Wszystko potwierdziło się w ubiegłym tygodniu – Williams ogłosił swoich kierowców na przyszły sezon – jednym z nich został Robert Kubica. Partnerować mu będzie młody George Russell.

Czy Kubica podjął dobrą decyzję?

Powrót Roberta Kubicy do Formuły 1 jest wielkim wydarzeniem w historii polskiego i światowego sportu. Tak też zostało to odebrane w światowych mediach. Niestety, gdy fanfary i wiwaty ucichły, zaczęły się pojawiać głosy mniej hurraoptymistyczne. Kubicy ponoć proponowano dołączenie do zespołu Ferrari, w którym miałby zająć się pracą z symulatorem. Niektórzy twierdzą, że kolejny sezon spędzony poza torami F1, za to w zespole, który walczy o czołowe miejsca, byłby dla Roberta właściwszy, dając mu szansę na jazdę w topowej stajni. Williams tymczasem ma spore problemy – kierowcy (na dzień przed ostatnim w sezonie GP) zajmują ostatnie i trzecie od końca miejsca w klasyfikacji generalnej, a sam Williams trzyma czerwoną latarnię w klasyfikacji konstruktorów.

Sporo ekspertów spisało brytyjską stajnię na straty, a to błąd. Zespół stworzony przez Franka Williamsa należy do najbardziej utytułowanych ekip F1 w historii. Razem z Ferrari i McLarenem należy to tzw. wielkiej trójki. Kierowcy jeżdżący w F1 Williamsami siedmiokrotnie zdobywali mistrzostwo, a sam zespół dziewięciokrotnie sięgał po laury w klasyfikacji producentów. To instytucja, która nie zniknie ot tak ze świata sportu motorowego. Prędzej czy później się podniesie i być może olbrzymi swój udział będzie miał w tym Robert Kubica. Trzydziestotrzylatek nie będzie już młodszy i należy obecnie do trzech najstarszych kierowców w F1. Kolejny rok na stanowisku rozwojowym mógł spowodować, że już nigdy nie zdążyłby zrealizować pełnego cyklu Grand Prix jako kierowca. Lepiej mieć wróbla w garści niż gołębia na dachu.

Drugą pretensją wyrażaną dość szeroko są pieniądze z Orlenu. Choć płocka firma nie potwierdziła tego oficjalnie, ponoć Polski Koncern Naftowy miał sypnąć pieniędzmi Williamsowi w zamian za umieszczenie logo na bolidzie i strojach załogi oraz za miejsce Kubicy jako głównego kierowcy. Część komentatorów idzie również dalej, pisząc, że to nie umiejętności Kubicy, a pieniądze Orlenu zagwarantowały mu posadę na przyszły rok. Formuła 1 to sport wielkich pieniędzy i takie transakcje są na porządku dziennym. Owszem, kierowcy z większym talentem potrzebują mniejszego zaplecza finansowego, i na odwrót. Jednak w tym konkretnym przypadku mam przypuszczenia graniczące z pewnością, że historia i umiejętności naszego kierowcy były najbardziej znaczące. Nie wiadomo również, ile Orlen ma wypłacić zespołowi Kubicy. W przekazach pojawiają się kwoty 10mln zł, 10mln euro, czy nawet 100mln złotych i pretensje, że to przecież pieniądze państwowe. Mało kto zapomina jednak o tym, że Orlen, wspierając Kubicę, wspiera również Polskę.

Kubica to jeden z najbardziej rozpoznawanych Polaków na świecie i to szeroko poza ludźmi związanymi z motosportem.

Jego historia trafia do wielu gazet w wielu krajach świata. Jest skromny, pracowity, dowcipny – próżno szukać afer czy awantur z jego udziałem. Nie znajdziemy go również na łamach prasy brukowej. Jeśli za te pieniądze Polska będzie miała twarz Roberta Kubicy – to ja jestem jak najbardziej za. Dodatkowo, to doskonała reklama dla Orlenu. Dla tak potężnej firmy (niemal 100 miliardów zł przychodu w 2017) roku, te nawet 100 milionów nie jest kwotą astronomiczną. Trzeba wiedzieć, że Orlen wcale nie jest lokalną i malutką firemką znaną tylko w Polsce. To największe firma zarejestowana w naszym kraju i lider na rynku paliw w naszej części Europy. Orlen poza Polską ma sieć stacji w Niemczech, Czechach, czy na Litwie. Jest również dostawcą w przemyśle. Nośna postać Kubicy na pewno zwiększy rozpoznawalność marki w większej części Europy – a przypominam: postać Kubicy jest znana znacznie szerzej poza motosportowy światek.

Stałe miejsce w bolidzie Williamsa w 2019 roku to olbrzymi sukces dla Roberta Kubicy i również dla naszego kraju. Nawet jeśli nie będzie w początku stawki, to, co się stało pokazuje, ile znaczy ciężka praca i determinacja.

Teraz należy tylko trzymać kciuki za to, aby brytyjski zespół odbił się od dna i kibicować naszemu kierowcy. Takiego ambasadora Polski w światowym sporcie prędko mieć nie będziemy.

Autor artykułu
More from Piotr Skowron

Aktywne przejście dla pieszych już działa w Warszawie

Na ulicy Kondratowicza, na warszawskim Targówku uruchomiono właśnie pierwsze w stolicy aktywne...
Czytaj wiecej