Robert Kubica w Alfie – co dalej?

Robert Kubica. Zdj. Williams F1
Wiele osób uważa, że Robert Kubica przechodząc do roli kierowcy rezerwowego w Alfie Romeo robi krok wstecz. Czy jednak na pewno?

Krok wstecz, aby wykonać potem dwa naprzód. Robert Kubica nie zdecydowałby się na dołączenie do zespołu Alfa Romeo, gdyby nie dawało to szans na powrót do roli głównej w F1. Jego sytuacja w padoku jest trudna jednak nie beznadziejna.

Doskonale widać, że Alfa Romeo to zespół który ma większe szanse na wskoczenie do środka stawki niż Williams. Tutaj wpływ ma wiele czynników – przede wszystkim Alfa to zaplecze Ferrari, ponadto zespół wydał krocie na symulator, który do tej pory nie był wykorzystany do maksimum. Kubica, ze swym inżynieryjnym podejściem, ma szanse to zmienić. Oprócz tego, wreszcie będzie mógł porównać bolid Williamsa z zupełnie inną konstrukcją o innym silniku.

„Przegląd Sportowy” donosi, że w kontrakcie polski kierowca będzie miał zagwarantowany udział w pięciu sesjach treningowych i w jednym dniu w przedsezonowych testach.

Pozostaje pytanie: co dalej?

Trzeci kierowca nie należy do zespołu tylko i wyłącznie aby dbać o rozwój bolidu. Ma przede wszystkim być rezerwą gdyby któryś z głównych kierowców nie mógł wziąć udziału w Grand Prix. Nie zdarza się to często, jednak Robert Kubica właśnie w ten sposób debiutował w F1. Ba, należał wtedy do tego samego zespołu, który ówcześnie nazywał się BMW Sauber.

Historia nie może się powtórzyć? Mało to prawdopodobne, ale nie niemożliwe. Wygląda jednak na to, że krakowianin cofa się aby za rok skoczyć daleko, daleko na stanowisko głównego kierowcy. Wiele wskazuje, że obecni liderzy Alfy Romeo mogą odejść po sezonie 2020. 40 letni Kimi Raikkonen chce zająć się rajdami samochodowymi i zostać pierwszym sportowcem w historii który zdobędzie tytuł mistrza świata w F1 i WRC, a młody Antonio Giovinazzi coś przebąkiwał, że odejdzie z zespołu jeśli nie wygra w sezonie w Raikkonenem.

Cóż, jakoś tego nie widzę… W 2021 Formuła 1 przejdzie rewolucję. Bolidy staną się cięższe, wolniejsze, ale łatwiejsze w manewrowaniu. To może być duży atut dla Kubicy, który jest wojownikiem i w bezpośredniej walce potrafi wiele, nawet w słabym aucie. Wystarczy tylko przypomnieć starty Polaka w ubiegłym sezonie gdzie bez problemu zyskiwał pozycje po zmianie świateł nawet w tak tragicznym wozie jak bolid Williamsa.

Ponadto, wróbelki ćwierkają, że oprócz Formuły 1, Roberta zobaczymy w DTM, ponoć jego angaż do zespołu BMW ma być ogłoszony jeszcze w styczniu. Taki zawodnik za rok może być naprawdę łakomym kąskiem. A wiek? Kubica właśnie skończył 35 lat. Jest rówieśnikiem Lewisa Hamiltona. A tamten na emeryturę ani myśli się wybierać….

Oczywiście nie możemy zapomnieć tutaj o Orlenie, bez którego nie byłoby nawet cienia szans żeby Robert Kubica wrócił do ścigania.

Dość głośno komentowane wydatki państwowego giganta dość szybko się zwróciły. Nawet jeśli szacowany koszt obecności logotypu w mediach podany przez spółkę wziąć z lekkim przymrużeniem oka. Faktem jest, że Orlen jest już obecny w królowej motorsportu, a to nadal jest dość elitarne grono.

Wejście do F1 Orlen połączył z kampaniami marketingowymi w Polsce i poza jej granicami. Logo z orłem zagościło na stacjach w Niemczech, Słowacji i Czechach. A Orlen to nie tylko sprzedaż detaliczna. Przy dużych interesach, skojarzenie PKN z Formułą 1 również może wyjść in plus.

Zgodnie z nową umową Orlen wchodzi na kolejny stopień – staje się sponsorem tytularnym. Nazwa naszej największej firmy będzie jeszcze bardziej widoczna. W połączeniu z odpowiednimi ruchami w spółce może to przynieść niesamowite korzyści dla spółki. Spółki, której właścicielem po części jest każdy z nas.

Autor artykułu
More from Piotr Skowron

Samochody jeszcze bardziej pod kontrolą

Unia Europejska szykuje kierowcom kolejne obowiązkowe wyposażenie aut. Mają one zmniejszyć ilość...
Czytaj wiecej