Robert Pattinson wielu może zaskoczyć jako Batman

Robert Pattinson jak Edward Cullen ("Zmierzch", 2008), fot. Summit Entertainment
Robert Pattinson jak Edward Cullen ("Zmierzch", 2008), fot. Summit Entertainment
To co prawda jedynie plotki, ale unikanie przez Pattinsona rozmów z mediami podsyca domysły i... histerię fanów obrońcy Gotham City. Czy zatrudnienie wciąż młodego, utalentowanego (choć niedocenianego) aktora to naprawdę taki dramat, tylko dlatego, że pamiętany jest jego występ w kiepskiej serii filmowej sprzed dekady?

Przekleństwo występu w niezbyt udanym filmie (a co dopiero serii!) zabiło niejedną karierę aktorską. Saga “Zmierzch” i jej ekranizacje (pięć filmów wydanych między 2008 a 2012 rokiem) to ogromny sukces kasowy, ale o uznaniu krytyki mogą jedynie pomarzyć. To, co doskonale sprzedawało się w tamtym okresie nastolatkom, było zwyczajnie miałkie pod względem fabuły, a i aktorskie kreacje nie mogły w najmniejszym stopniu wycisnąć niczego ze scenariuszy opartych na tak banalnym materiale. Efekt? Rykoszetem oberwali odtwórcy głównych ról: Robert Pattinson i Kristen Stewart. Dziś oboje prężnie działają w branży i zdają się odcinać od wampirzego romansu. Publiczność jednak nie zapomina, o czym szczególnie mocno przekonał się ostatnio odtwórca bladolicego Edwarda.

Po tym, jak Matt Reeves przyjmował, odrzucał, potem wracał i znów odchodził, by w końcu ostatecznie rozsiąść się na reżyserskim krzesełku, wielu wróżyło kolejnej solowej przygodzie Batmana na przemian sukces i klęskę. Już sam fakt ogromnych różnic, które tak mocno dzieliły reżysera i wytwórnię, odbierany był jako problem. Pesymiści sugerowali, że niezależnie od tego, co stworzy autor “Projektu: Monster”, producenci zrujnują jego dzieło. Optymiści wyczekiwali natomiast powiewu nowości – tego, że spory Reevesa i Warner Bros. wynikają z jego rewolucyjnego podejścia do kiepsko ocenianego DC Extended Universe… Jednak po pojawieniu się informacji, jakoby główną rolę miał zagrać Robert Pattinson, triumfować zdają się ci pierwsi.

Nie taki wampir straszny

Kristen Stewart i Robert Pattinson (Saga "Zmierzch": Przed świtem. Część 2, 2012), fot. Summit Entertainment
Kristen Stewart i Robert Pattinson (Saga “Zmierzch”: Przed świtem. Część 2, 2012), fot. Summit Entertainment

Informację jako pierwszy podał serwis “Variety”. Co ciekawe, doniesienia brzmiały jak oficjalne potwierdzenie Patmana – jak media zdążyły już okrzyknąć nowego Gacka. Potem jednak wszystko prostowano, sugerując, że negocjacje wciąż się toczą, a szansę na rolę ma jeszcze Nicholas Hoult. Temu natomiast nikt już nie chce dać wiary. Do premiery filmu pozostały dwa lata, dlatego bardziej prawdopodobne, że “wyciek” na temat obsady pojawił się po prostu za wcześniej. Wiele wskazuje na to, że film wciąż nie ma nawet scenariusza – Matt Reeves ciągle nad nim pracuje. Skąd więc wrzawa? Skąd emocje, jakie bez wątpienia Robert Pattinson w roli domniemanej Batmana wywołuje?

Uprzedzenia. To smutne, lecz – jak wspomniałem we wstępie – udział w kiepskim projekcie niejednemu już zaszkodził. “Zmierzch” odcisnął się na karierze Brytyjczyka tak mocno, że wielu nie zauważyło nawet jego dorobku z ostatniej dekady. Finał sagi wyświetlano w kinach przed siedmioma lat. Pomiędzy nim a pierwszą odsłoną – sprzed 11 lat! – Robert Pattinson zagrał między innymi w głośnej “Wodzie dla słoni”. Po zakończeniu “Zmierzchu” skupił się natomiast nie na kolejnych głośnych tytułach, lecz kinie niezależnym. W 2012 roku zagrał w “Cosmopolis” Davida Cronenberga. Później krytyka filmowa nagradzała go za role w “Rover” (2014) czy “Good Time” (2017). Kto jednak dostrzegł te produkcje? Otóż nikt. Obecnie w trakcie realizacji jest sześć filmów, w których ex-wampir ma zagrać – w tym tajemniczy “Tenet” Christophera Nolana. Dlaczego więc Robert Pattinson nie miałby stać się czymś paradoksalnie naturalnym dla wampirów, czyli nietoperzem?

Robert Pattinson jako Dennis Stock ("Life", 2015), fot. See-Saw Films
Robert Pattinson jako Dennis Stock (“Life”, 2015), fot. See-Saw Films

Oczywiście na ostateczny werdykt przyjdzie nam poczekać do czerwca 2021 roku, gdy nowy “Batman” trafi do kin. W tym momencie jednak nie ma niczego, co miałoby wskazywać, że problemem produkcji jest Robert Pattinson. Aktor ma zaledwie 33 lata i na koncie współpracę z kilkoma uznanymi reżyserami. To nie przypadek, podobnie jak przypadkiem nie jest zainteresowanie Matta Reevesa jego osobą. Reżyser i scenarzysta filmu doskonale wie, kogo potrzebuje do tej roli. Zamiast narzekać czy pisać do Warner Bros. petycje (sic!), warto więc dać Patmanowi szansę, choćby poprzez wyparcie z pamięci jego roli w “Zmierzchu” i obejrzenie późniejszych filmów z jego udziałem. Wielu może zaskoczyć jego poziom – ba, kto wie, czy nie będzie to najlepszy Gacek od czasów Christiana Bale’a.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Margot Robbie i David Ayer powrócą do Gotham City

Nie samym Batmanem Gotham City żyje. Wedle zapowiedzi Davida Ayera, reżysera "Suicide...
Czytaj wiecej