Z rodziną nie zawsze jest łatwo.

Na ekrany naszych kin wchodzi właśnie film, który jest jedną z lepszych rodzimych produkcji w ostatnim czasie. Został bardzo dobrze przyjęty na, zakończonym niedawno, Festiwalu Filmowym w Gdyni oraz, co widać po pokazach przedpremierowych, przez część innych widzów. Film o rodzinie Beksińskich, „Ostatnia rodzina”.

Na ekrany naszych kin wchodzi właśnie film, który jest jedną z lepszych rodzimych produkcji w ostatnim czasie. Został bardzo dobrze przyjęty na, zakończonym niedawno, Festiwalu Filmowym w Gdyni oraz, co widać po pokazach przedpremierowych, przez część innych widzów. Film o rodzinie Beksińskich, „Ostatnia rodzina”.

Nazwisko Beksiński słyszał chyba każdy. Nawet nie interesując się sztuką, na pewno słyszeliśmy o malarzu Zdzisławie Beksińskim, czy o tłumaczu Tomaszu Beksińskim, który przetłumacz między innymi większość filmów o przygodach Jamesa Bonda. Byli to ojciec i syn. Obaj wiedli życie dalekie od posiadanych przez większość, standardów i norm oraz obaj życie zakończyli w dość tragiczny sposób.

Film wyreżyserował Jan P. Matuszyński, a w główne role wcielili się Andrzej Seweryn (Zdzisław Beksiński) i Dawid Ogrodnik (Tomasz Beksiński). Spoiwo rodziny, czyli Zofię Beksińską zagrała Aleksandra Konieczna.

Nie jest to film łatwy w odbiorze. Ludzie, którzy oczekują bujnej biografii, w której będzie działo się dużo, będzie miło i sympatycznie, nawet nie mają czego tutaj szukać. Ten film boli, ale ja lubię taki ból na ekranie oglądać. Dociera on do nas i sprawia, że nie wychodzimy z seansu obojętni na to, co przed chwilą zobaczyliśmy. To się, moim zdaniem, wpisuje w definicję wielkiego kina.

„Ostatnia rodzina” jest portretem związków rodzinnych, które nie były proste. Ba, nawet nie stały obok prostych i przyjemnych. Widzimy tu jak trzy postawy, codziennie stają blisko siebie i próbują w normalny sposób ze sobą funkcjonować, osiągnąć symbiozę i nawet momentami im się to udaje. Jednak szybko okazuje się, że nie jest to w pełni szczere i jednak nie nadają się oni do życia wedle ogólnie przyjętych norm rodzinnych.

Film jest popisem aktorskim. Andrzej Seweryn jest fenomenalny, Ogrodnik kolejny raz pokazuje nam, że z każdą swoją rolą wyrasta na wybitnego aktora, a Aleksandra Konieczna na nowo staje się niejako objawieniem polskiego kina (w kinie pojawia się rzadko). Tak znakomite trio, zostało genialnie pokierowane przez reżysera i nie daje nam chwili wytchnienia podczas dwugodzinnego seansu. Całość dopełnia oczywiście bardzo dobry scenariusz.

Na co warto wybrać się w najbliższym czasie do kina? Na „Ostatnią rodzinę”, zdecydowanie. Jest to film znakomity, który jest kolejnym punktem w wyliczance „dlaczego w polskim kinie jest coraz lepiej”. Film sprawia, że każdy z nas odnajdzie tam coś z siebie. Oczywiście, nie każdy ma tak skomplikowane relacje rodzinne, jak te pokazane w filmie, ale na pewno każdy miał podobne sytuacje z rodzicem czy z dzieckiem. Momentami wszystko to jest delikatnie przerysowane, ale oddaje nam doskonały obraz tego, że rodzina nie może być idealna, a w każdej, nawet w tej najdziwniejszej, zawsze znajdzie się miejsce na uczucie i miłość.

Autor artykułu
More from Jan Urbanowicz

Blade Runner 2049 – łowca powraca

Efekty trendu na wskrzeszanie serii filmowych nie zawsze wywołują mój optymizm. Zazwyczaj...
Czytaj wiecej