“Rojst ’97” – w bagnie po szyję [Recenzja]

Rojst '97, Jan Holoubek, Netflix
Fragment plakatu promującego "Rojst '97" (reż. Jan Holoubek, 2021), fot. Netflix
"Rojst" bez wątpienia należał do najciekawszych seriali 2018 roku – urzekał klimatem, choć jego finał wielu rozczarował. Pozostawiał jednak niedopowiedzenia, z których skrzętnie skorzystano, tworząc kontynuację – ta już w przedbiegach bije na głowę pierwszy sezon, ale...

Wyprodukowany dla Showmaxa kryminał w ciekawy, bardzo plastyczny sposób zarysowywał szarobure realia połowy lat 80. XX wieku – jakże różne w Polsce od tego, co jest obiektem nostalgicznych westchnień na Zachodzie. Tytułowe bagno można było odczytywać dwojako. To zarówno dosłownie podmokłe tereny w lesie na Grontach, jak i metafora życia w mieście kontrolowanym przez peerelowskich aparatczyków. W obu przypadkach jeden fałszywy ruch groził utratą zdrowia lub życia. Jak na serial, w którym atmosfera była niezwykle gęsta, sposób rozwiązania akcji wydawał się jednak dość pospieszny. Co gorsza – wypadł wręcz banalnie. Nic więc dziwnego, że po zamknięciu Showmaxa nikt raczej nie wyczekiwał kontynuacji. Ta jednak nadeszła – i zdecydowanie przewyższa pierwszy sezon.

“Rojst ’97” można by traktować jako zupełnie odrębną historię. Powracają jednak znani mam bohaterowie – Witold Wanycz, Piotr Zarzycki, las na Grontach. Trudno tego ostatniego nie uznać za bohatera, biorąc pod uwagę, jak wiele poświęcono mu miejsca – a przy tym jak mało tak naprawdę nam powiedziano w pierwszym sezonie. Było to jednym z bardziej irytujących – obok jedynie sygnalizowanego wątku Elzy Koepke – elementów produkcji Showmaxa. Po obejrzeniu netflixowej kontynuacji możemy jednak poczuć pewną satysfakcję – dopełnienie tych brakujących elementów.

Starzy bohaterowie wracają, lecz ustępują miejsca nowym

Andrzej Seweryn, Witold Wanycz, Dawid Ogrodnik, Piotr Zarzycki, Rojst, Jan Holoubek, Showmax, Netflix
Andrzej Seweryn (Witold Wanycz) i Dawid Ogrodnik (Piotr Zarzycki) w pierwszym sezonie “Rojstu” (reż. Jan Holoubek, 2018), fot. Showmax/Netflix

Powiedzieć o postaciach występujących w “Rojście”, że były mocno archetypiczne, to jak nie powiedzieć niczego. Można w tym miejscu ponarzekać na wtórność motywów, które widujemy w większości kryminałów, ale te zwyczajnie działały. Andrzej Seweryn w roli Witolda Wanycza (starego, nieco cynicznego wyjadacza) i Dawid Ogrodnik jako Piotr Zarzycki (młody, zbuntowany wobec zastanej rzeczywistości dziennikarz) pokazali, że można zagrać to jeszcze raz, ale po swojemu.

Seweryn grał zresztą po mistrzowsku – dominował w każdej scenie, w której się pojawiał, chyba że on sam zdecydował się pozostawić nieco miejsca innym. Doceniałem też kreację Ogrodnika, nawet mimo tego, że od początku mnie nie przekonywała. Była jednak konsekwentna i pokazywała jego aktorski kunszt. Co więcej, w drugim sezonie potrafił pociągnąć to, co wykreował przed trzema laty! “Rojst ’97” to jednak nie historia o nich.

Andrzej Seweryn, Witold Wanycz, Dawid Ogrodnik, Piotr Zarzycki, Rojst '97, Jan Holoubek, Netflix
Andrzej Seweryn (Witold Wanycz) i Dawid Ogrodnik (Piotr Zarzycki) w serialu “Rojst ’97” (reż. Jan Holoubek, 2021), fot. Netflix

Owszem, obaj powracają – zresztą wraz z Zarzyckim do miasta wraca też jego żona Teresa (Zofia Wichłacz), a i prokurator (Ireneusz Czop) czy pracownicy hotelu Centrum wciąż piastują swoje stanowiska. Buduje to pewną dziwną aurę nad tym miejscem. Minęło trzynaście lat, zmieniła się władza w Polsce, a bagno pozostało bagnem. Mocno symboliczne. Tym razem babrają się w nim jednak inni – Wanycz jest na emeryturze, Zarzycki powraca jako nowy naczelny “Kuriera Wieczornego” i skupia się głównie na zadowoleniu największego reklamodawcy, by pismo nie upadło.

Ich wątki trzeba jednak rozliczyć osobno, bo choć każdy drąży nurtujące go tematy, pałeczkę w głównym wątku przejęli Adam Mika (Łukasz Simlat) i Anna Jass (Magdalena Różczka). On jest lokalnym policjantem, który doskonale zna miasto, ona zaś przybywa tam niejako w ramach kary po spartoleniu śledztwa w Warszawie.

“Rojst ’97” w końcu opowiada historię

Łukasz Simlat, Adam Mika, Magdalena Różczka, Anna Jass, Netflix
Łukasz Simlat (Adam Mika) i Magdalena Różczka (Anna Jass), fot. Netflix

W pierwszym sezonie śledziliśmy dwa wątki – zabójstwa wysoko postawionego działacza komunistycznego i prostytutki oraz samobójstwa dwojga nastolatków. Obie te tragedie w mniejszym lub większym stopniu dotknęły bądź wpłynęły na losy badających je dziennikarzy. W kontynuacji natomiast śledztwo jest w zasadzie jedno – Jass i Mika próbują ustalić, jak doszło do utopienia się przez dwunastolatka znalezionego w lesie. Ten uznany zostaje za przypadkową ofiarę powodzi – akcję umiejscowiono bowiem w 1997 roku, a więc podczas tak zwanej powodzi stulecia.

Szczerze mówiąc, po samym tym wątku spodziewałem się nieco więcej. Wielka woda jest tu jednak tylko pretekstem i swoistą wymówką dla pchnięcia akcji dalej. Nie pozostaje też bez wpływu na krajobraz, choć ten uznałbym za najsłabszy z elementów wizualnych. Zamulone ulice, dobytek ludzi porozrzucany po mieście, powywracane samochody, wszechobecne worki z piaskiem… i jak gdyby nigdy nic życie toczące się dalej. Zdecydowanie więcej uwagi przyłożono do oddania ducha lat 90. Ten element świetnie spisywał się już w pierwszym sezonie – “Rojst ’97” także nie rozczarowuje, jeśli chodzi o odwzorowanie realiów.

Krzysztof Oleksyn, Gina Stiebitz, Elza Koepke, Netflix
Krzysztof Oleksyn (młody Wanycz) i Gina Stiebitz (Elza Koepke), fot. Netflix

Wracając jednak do wątków – najciekawszy jest moim zdaniem ten, który przybliża nam Wanycz. Choć rola Andrzeja Seweryna jest w tej odsłonie nieporównywalnie mniejsza, staje się on naszym przewodnikiem po historii miasta. W pierwszym sezonie las na Grontach spowijała enigmatyczna, mocno groteskowa w mojej opinii, jaśniejąca zielonkawą aurą (wiadomo, rzecz nadprzyrodzona) mgła. Wiedzieliśmy jedynie, że tuż po wojnie działy się tam okropne rzeczy – te jednak były zatajane.

Do końca nie wiedzieliśmy także, kim dla Wanycza była Elza Koepke (w tej roli znana z “Dark” Gina Stiebitz). Po odsłonięciu przez powódź cmentarzyska z czasów II wojny światowej wszystko się jednak rozjaśniło. Sam wątek, choć zajmował niewiele miejsca, uderzał najmocniej – i niósł wyraźne przesłanie dotyczące życiowych wyborów. Na tym tle zaskakująco słabo wypadają natomiast poszukiwania porwanego dla okupu syna lokalnego biznesmena. Prowadzi je na własną rękę Zarzycki, policja bowiem nie potrafiła sobie poradzić. Dopiero pod koniec sprawa nabiera rozpędu, pozwalając Dawidowi Ogrodnikowi raz jeszcze zabłysnąć.

Skondensowana dawka nie zawsze jest lepsza

Magdalena Różczka, Anna Jass, Rojst '97, Netflix
Magdalena Różczka (Anna Jass), fot. Netflix

“Rojst ’97”, podobnie jak poprzednika, należałoby określać mianem miniserialu. Pierwszy sezon miał pięć odcinków, drugi sześć. W obu przypadkach odnosiłem wrażenie, jakoby w pewnym momencie twórcom zaczynało brakować czasu, a odkrycie kolejnych kart następowało coraz szybciej. Byle zdążyć. Co więcej, niezależnie od tego, jak bardzo oddalone były poszczególne wątki, ostatecznie wszystkie splatają się w jedną, schludną, lecz przekombinowaną historię.

Między innymi dlatego tak rozczarowujący był finał “Rojstu”. Mimo że w kontynuacji wyszło to lepiej, naprawdę trudno nie domyślić się rozwiązania mniej więcej dwa odcinki przed końcem. Tym bardziej może dziwić ponowne wykorzystanie tego samego zabiegu przez twórców. Zdecydowano się bowiem na ujawnienie odpowiedzi, po czym próbowano wywołać szok nagłym zwrotem akcji dosłownie w ostatniej scenie… Tyle że to niczego już nie wnosiło – ani w pierwszym, ani w drugim sezonie.

Michał Pawlik, Jarek "Dzidzia" Małecki, Magdalena Różczka, Anna Jass, Łukasz Simlat, Adam Mika, Rojst '97. Netflix
Michał Pawlik (Jarek “Dzidzia” Małecki), Magdalena Różczka (Anna Jass) i Łukasz Simlat (Adam Mika), fot. Netflix

Tu warto podkreślić, że nie mam do końca pewności, kto na to wpadł. Choć scenariusze seriali “Rojst” i “Rojst ’97” napisali Jan Holoubek i Kasper Bajon, w drugim sezonie pojawia się adnotacja, że powstał on na podstawie “Mordu” Marcina Wrony i Pawła Maślony. Oryginalnego scenariusza nie zrealizowano na skutek śmierci tego pierwszego w 2015 roku.

Ostatecznie jednak trudno powiedzieć, by “Rojst ’97” nie był dobrym kryminałem. Realizatorsko i aktorsko to bardzo sprawnie wykreowane widowisko, które przecież właśnie zaskakiwaniu widza ma służyć. Serial nie jest idealny, ale każdy, komu podobał się oryginał z Showmaxa, z pewnością nie poczuje się zawiedziony. Ci, którzy poczuli się zawiedzeni finałem pierwszego sezonu, w drugim znajdą natomiast odpowiedzi na większość pytań. Nie jest jednak tak, że wiemy już wszystko. Trzecia odsłona, choć jeszcze niepotwierdzona, jest moim zdaniem wielce prawdopodobna.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Czy “Sandman” w końcu doczeka się ekranizacji?

"Sandman" uważany jest za jeden z najlepszych komiksów w historii, jednak wciąż...
Czytaj wiecej