Ron Mallett wie, jak (teoretycznie) zbudować wehikuł czasu

Kadr z "Wehikułu czasu" (1960) George'a Pála, adaptacji powieści H.G. Wellsa, fot. Metro-Goldwyn-Mayer
Kadr z "Wehikułu czasu" (1960) George'a Pála, adaptacji powieści H.G. Wellsa, fot. Metro-Goldwyn-Mayer
Fizyka teoretyczna to fascynująca dziedzina nauki, o czym co rusz przekonują jej reprezentanci. Środowisko naukowe ma jednak mieszane odczucia co do niedawnego wystąpienia Rona Malletta w CNN – uznany profesor mocno jednak wierzy w swoje równanie, które może być punktem wyjścia do skonstruowania wehikułu czasu.

Oczywiście Ron Mallett nie twierdzi, że wybiera się w przeszłość, by udowodnić swoją teorię. Co prawda zbudował “prototyp” wehikułu, ale ma on jedynie demonstrować zawiłości pomysłu. Choć jego wypowiedzi brzmią jak słowa szaleńca, profesor University of Connecticut wierzy, że prędzej czy później niedowiarkowie przekonają się o słuszności jego twierdzeń.

Astrofizyka dla leniwych

Astrofizyk Ron Mallett – profesor University of Connecticut, fot. CNN
Astrofizyk Ron Mallett – profesor University of Connecticut, fot. CNN

Jak powszechnie wiadomo, współczesna fizyka teoretyczna bazuje w dużej mierze na teoriach Alberta Einsteina. To one leżą u podstaw dalszych dociekań naukowców. Jak natomiast wynika z ustaleń geniusza z pierwszej połowy XX wieku, nie jest problemem podróż do przyszłości. Szczególna teoria względności wyjaśnia, że gdyby tylko udało nam się poruszać z prędkością zbliżoną do prędkości światła, krótkie “wycieczki” w kosmos z ziemskiej perspektywy trwałyby lata. Potwierdził to choćby eksperyment Hafele-Keatinga z 1971 roku i inne próby wyjaśnienia dylatacji czasu. Cofanie się w czasie to jednak inna para kaloszy.

Twierdzenie Einsteina i wynikająca z niego teoretyczna “podróż w czasie” mają szerokie poparcie wśród fizyków. Ron Mallett na tapet wziął jednak Ogólną teorię względności, która porusza nieco inne zagadnienia. Zgodnie z nią masywne obiekty, a więc takie, których siła grawitacji jedna olbrzymia, wyginają czasoprzestrzeń. Im silniejsza grawitacja, tym wolniej płynie natomiast czas. Idąc tropem grawitacyjnej dylatacji czasu, Mallett doszedł do wniosku, że jeśli możliwe jest zaginanie czasoprzestrzeni, można ją też “skręcić”. Powstała w ten sposób pętla byłaby w stanie otworzyć swego rodzaju portal, który przenosiłby nas w przeszłość.

Tyle teorii, ale jak właściwie Ron Mallett chce tego dokonać?

Astrofizyk z University of Connecticut ma oczywiście świadomość, że jego rozważania są czysto teoretyczne. Nie przeszkodziło mu to jednak w skonstruowaniu prototypu, które demonstruje, jak potencjalny wehikuł czasu mógłby działać. W wywiadzie dla CNN wyjawił:

Skupiłem się na polu grawitacyjnym, jakie wytwarzają lasery pierścieniowe. Gdyby oprzeć wehikuł czasu na krążącej wiązce światła, moglibyśmy wysyłać pewne informacje wstecz.

Takie postawienie sprawy oznacza, że naukowiec daleki jest od hurraoptymizmu. Świadomość niedoskonałości swojej teorii nie odbiera mu jednak pewności siebie. Mimo wszystko wierzy on bowiem, że dalsze prace uświadomią rangę tego odkrycia jego kolegom po fachu. Nadziei na sukces nie pozostawia mu jednak Paul Sutter, który dostrzega w obliczeniach i teorii Malletta duże błędy. Co ciekawe, to ten sam Paul Sutter, który w zeszłym roku opublikował równie teoretyczną instrukcję budowy… tuneli czasoprzestrzennych.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Ridley Scott nakręcił genialną reklamę koniaku Hennessy

Nawet najbardziej uznanym filmowcom zdarza się czasem nakręcić teledysk lub spot reklamowy...
Czytaj wiecej