Sarah Sitkin sprawi, że na chwilę staniesz się, kim chcesz

Jeden z elementów wystawy "Bodysuits" autorstwa Sarah Sitkin w Superchief Gallery, fot. Tod Seelie
Jeden z elementów wystawy "Bodysuits" autorstwa Sarah Sitkin w Superchief Gallery, fot. Tod Seelie
Ludzkie ciało, choć nie ma na świecie chyba nic nam bliższego, dla wielu wciąż stanowi temat tabu. Sztuka wyzwań się jednak nie boi, a przełamywanie barier cielesnych oraz światopoglądowych mało komu wychodzi tak dobrze, jak Sarah Sitkin – autorce wystawy "Bodysuits".

W zależności od wyznawanej wiary czy filozofii zupełnie inaczej odbieramy nasze ciała. Dla jednych to powłoki, swoiste pancerze skrywające duszę, dla innych zwykłe worki mięsa i kości. Dla wielu jednak jest to przede wszystkim ucieleśnienie naszego jestestwa. A co, gdybyśmy mogli je wymienić? Nie mam tu na myśli science fiction rodem z “Modyfikowanego węgla” (“Altered Carbon”), lecz potraktowanie skóry jako swego rodzaju ubrania. Dokładnie tak pomyślała to sobie Sarah Sitkin, tworząc serię lateksowych “rzeźb”. Amerykanka może nie jest (jak na razie) artystką o światowej sławie, ale jej wystawa zatytułowana “Bodysuits”, której ekspozycja niedawno zakończyła się w Superchief Gallery w Los Angeles, wywołała niemałe poruszenie.

Ludzie oglądający elementy wystawy "Bodysuits" autorstwa Sarah Sitkin w Superchief Gallery, fot. Tod Seelie
Ludzie oglądający elementy wystawy “Bodysuits” autorstwa Sarah Sitkin w Superchief Gallery, fot. Tod Seelie

Sarah Sitkin to pochodząca z Los Angeles rzeźbiarka, która tworzy swe prace przy wykorzystaniu różnych technik i materiałów. Tym, co stanowi dla wszystkich dotychczasowych dzieł artystki wspólny mianownik, bez wątpienia jest jej naturalistyczne podejście do ludzkiej cielesności. Wiele spośród jej prac wręcz krzyczy, by zaangażować je do głównej roli w horrorze z gatunku gore. Wbrew pozorom te przerażające wizualizacje godne Oscara za scenografię nie są sztuką horroru, lecz sztuką ludzkiego ciała. Sarah Sitkin rzeźbi między innymi w glinie, gipsie i żywicy, ale nie stroni też od lateksu. To właśnie ten ostatni był najbardziej przydatny podczas przygotowywania eksponatów z cyklu “Bodysuits”.

Sarah Sitkin ubiera jedną z uczestniczek wystawy "Bodysuits" w Superchief Gallery, fot. Tod Seelie
Sarah Sitkin ubiera jedną z uczestniczek wystawy “Bodysuits” w Superchief Gallery, fot. Tod Seelie

Wystawa została zorganizowana w taki sposób, że w gruncie rzeczy bardziej przypominała pokaz ekskluzywnej kolekcji modowej, aniżeli sztukę współczesną. Tytułowe “Bodysuits” to wykonane w głównej mierze z lateksu, hiperrealistycznie odwzorowane ludzkie korpusy (bynajmniej nie będące ucieleśnieniem kreowanych przez media ideałów piękna). W swym naturalistycznym pędzie Sarah Sitkin przygotowała w ten sposób także eksponaty, które można było nie tylko obejrzeć, ale i przymierzyć. Celem artystki nie było jednak szokowanie widzów mało estetycznymi gorsetami, lecz uświadomienie im pewnej rzeczy:

Nasze ciała nie są nośnikami naszej tożsamości. Nie wierzę, że definiują one to, kim jesteśmy. To bardziej ubranie niż my sami.

Choć swym naturalistycznym manifeście Sarah Sitkin niejako sprzeciwia się gloryfikacji ciała, zwłaszcza tego wyidealizowanego, sama nie szczędziła pracy swym “ludzkim gorsetom”. Dbałość o najmniejsze detale niejednego z gości galerii wprawiła w zakłopotanie. Obcowanie z tym hiperrealistycznym kawałkiem sztuki jest bowiem mocno odrealnionym przeżyciem na miarę Buffalo Billa z Milczenia owiec”.

Jedna z uczestniczek wystawy "Bodysuits" autorstwa Sarah Sitkin w Superchief Gallery, fot. Tod Seelie
Jedna z uczestniczek wystawy “Bodysuits” autorstwa Sarah Sitkin w Superchief Gallery, fot. Tod Seelie

By na bieżąco śledzić poczynania tej osobliwej autorki, warto śledzić jej stronę internetową oraz Instagrama. Zakończona niedawno wystawa “Bodysuits” jest jedną z trzech, jakie Sarah Sitkin planuje na ten rok. Kolejne odbędą się w maju (Detroit) oraz grudniu (ponownie Los Angeles). Miejmy jednak nadzieję, że w niedalekiej przyszłości fenomen kalifornijskiej artystki da się poznać także w Europie.

Kobieta oglądająca element wystawy "Bodysuits" autorstwa Sarah Sitkin w Superchief Gallery, fot. Tod Seelie
Kobieta oglądająca element wystawy “Bodysuits” autorstwa Sarah Sitkin w Superchief Gallery, fot. Tod Seelie
Ludzie oglądający elementy wystawy "Bodysuits" autorstwa Sarah Sitkin w Superchief Gallery, fot. Tod Seelie
Ludzie oglądający elementy wystawy “Bodysuits” autorstwa Sarah Sitkin w Superchief Gallery, fot. Tod Seelie
Autor artykułu
More from Damian Halik

“Mad Shelia”, czyli “Mad Max” po chińsku

Powiecie, że to plagiat, tymczasem chińscy filmowcy walczą o równouprawnienie! Nie jestem...
Czytaj wiecej