Scott Listfield. Astronauci i dinozaury kontra popkultura

"The Crap Store" (2015), fot. Scott Listfield
"The Crap Store" (2015), fot. Scott Listfield
Czy można malować astronautów i dinozaury, będąc przy tym poważnie odbieranym artystą? Scott Listfield udowadnia, że tak, a jego prace – choć pozornie banalne – niosą ze sobą smutne, acz prawdopodobne przesłanie dotyczące popkulturowego wysypiska śmieci, jakie pozostawimy po sobie na Ziemi.

Wyrobienie sobie własnego, rozpoznawalnego stylu jest dla każdego artysty kwestią niemalże priorytetową. Tylko w ten sposób można bowiem wybić się na tle milionów innych twórców z całego świata, którym przecież także marzy się wielka kariera. Nie inaczej sprawa ma się z pewnym bostońskim malarzem. Choć na przestrzeni lat jego graficzne upodobania wyraźnie się zmieniały, w każdym ze swych obrazów umieszcza przynajmniej jeden charakterystyczny motyw. Tym malarzem jest Scott Listfield sam o sobie mówiący: “Maluję astronautów i (czasem) dinozaury”. W tej rozbrajającej szczerości brakuje tylko pewnego istotnego elementu. Owi astronauci nie odkrywają nowych planet, lecz samotnie przemierzają zdewastowaną przez ludzi Ziemię.

"Astronaut On The Bus" (1999), fot. Scott Listfield
“Astronaut On The Bus” (1999), fot. Scott Listfield

Sztuka lubi mieszać ze sobą różne motywy i z pozornie niepasujących do siebie elementów tworzyć coś zupełnie nowego. Doskonale w tej konwencji odnalazł się Scott Listfield, który od niemal dwóch dekad na różne sposoby szydzi z popkultury. Jego pierwsze prace datowane są na schyłek lat 90. oraz przełom wieków. Jeśli porównamy je z tym, co bostończyk maluje obecnie, zauważymy przede wszystkim zmianę estetyki. Początkowo Scott Listfield wyraźnie inspirował się bowiem postimpresjonizmem, ale jego styl bardzo szybko ewoluował.

"Astronaut & Dinosaur" (2000), fot. Scott Listfield
“Astronaut & Dinosaur” (2000), fot. Scott Listfield

Z biegiem lat obrazy Amerykanina zyskiwały na szczegółowości, w pewnym momencie ocierając się niemal o fotorealizm. Tym, co w jego pracach pozostało niezmienne, jest eskapistyczne przesłanie. Nie na każdym płótnie Scott Listfield ukazuje nam zdewastowaną Ziemię. Część z jego prac zdaje się wołać “nic złego się tu nie dzieje”.

"Man of La Mancha" (2006), fot. Scott Listfield
“Man of La Mancha” (2006), fot. Scott Listfield

Zdecydowana większość prezentuje jednak naszą planetę jako pustkowie zagracone ikonami popkultury. To pełne ironii nawiązania do filmów, literatury, polityki czy logotypów globalnych korporacji. Elementem charakterystycznym dla prac bostońskiego artysty jest natomiast samotny astronauta – niemy świadek tych dystopijnych krajobrazów.

"Billions and Billions" (2017), fot. Scott Listfield
“Billions and Billions” (2017), fot. Scott Listfield

Urodzony w 1976 roku Scott Listfield o swoich inspiracjach mówi krótko, często powołując się na film “2001: Odyseja kosmiczna”:

Nie wiem, czy w latach 60. ludzie naprawdę wierzyli, że w 2001 roku będziemy mieszkać w kosmosie, usługiwać będą nam robo-lokaje, a za oknami zobaczymy latające samochody i genetycznie odtworzone dinozaury, ale od “Zagubionych w kosmosie”, poprzez “Jetsonów” i “2001: Odyseję kosmiczną” aż po “Park Jurajski” wydaje się, że kultura popularna sprzyja tej percepcji.

Pod wieloma względami rok 2001 nie spełnił oczekiwań, ale dzisiejszy świat jest przecież czymś niewyobrażalnym dla ludzi z tamtej epoki, choć my to niezwykłe miejsce odbieramy jak coś oczywistego. Moi Astronauci badają więc teraźniejszość, wybiegając dekady naprzód.

Więcej na ten temat można dowiedzieć się z wywiadu, jakiego bostończyk udzielił portalowi Fine Art America.

"Reality Television" (2017), fot. Scott Listfield
“Reality Television” (2017), fot. Scott Listfield

Dziś Scott Listfield może nazwać się osobą rozpoznawalną w amerykańskim środowisku artystycznym. Choć od roku 2004 jego prace prezentowano na wielu wystawach oraz przedrukowywano na łamach magazynów kulturalnych, gwiazda pochodzącego z Massachusetts malarza rozbłysła na dobre w 2016. Od tego momentu “Astronauci” ciszą się w Stanach Zjednoczonych sporym wzięciem, a kolejne publikacje to tylko kwestia czasu. Poniżej możecie zobaczyć najświeższe z obrazów Amerykanina. Jeszcze więcej samotnych astronautów znajdziecie na stronie artysty o wiele mówiącej nazwie astronautdinosaur.com. Scott Listfield jest także obecny w mediach społecznościowych – na Facebooku, Instagramie i Twitterze.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Rusza aukcja rzadkich, japońskich whisky marki Karuizawa

Whisky jest jedną z ostatnich rzeczy, jakie kojarzą nam się z Japonią....
Czytaj wiecej