Serial Box zaserwuje swoim użytkownikom mikroopowiadania

Serial Box – część oferty serwisu
Serial Box – część oferty serwisu
Kojarzycie Serial Box? Nie zdziwię się, jeśli nie. Jeden z najciekawszych kulturalnych start-upów ostatnich lat nie był w stanie zawojować rynku, ale Julian Yap, Molly Barton i Eric Rosenfeld nie zamierzają składać broni. Serwis, który próbował w pewnym sensie wykorzystać nawyki, jakie u globalnej społeczności wyrobił Netflix, obecnie eksperymentuje z kolejną usługą – mikroopowiadaniami za sprawą cyklu "Microfiction Mondays".

Jak wspomniałem – nie zdziwi mnie, jeśli nie kojarzycie serwisu Serial Box. Mało kto kojarzy, choć pomysł jest bardzo ciekawy. Prace nad powołaniem start-upu do życia trwały kilka lat, a oficjalnie z usługi można korzystać od października 2015 roku. Początkowo pojawiało się wiele porównań do Netflixa, który na nowy poziom wyniósł serialową gałąź branży filmowej. Nawyki, jakie przy okazji wyrobiło to u użytkowników, rzeczywiście można by wykorzystać także w innych przypadkach… Warto jednak pamiętać, że próbując przeprowadzić serialową rewolucję na rynku literackim, twórcy start-upu nie odkrywali Ameryki. Dosłownie. Słynne dziś powieści z XIX czy XX wieku często publikowane były fragmentami, w formie odcinków, na łamach gazet. Dziś ta “nowość” miała swą zwięzłą formą (jeden odcinek to około czterdziestu pięciu minut czytania lub słuchania) zachęcić do lektury osoby, które niekoniecznie mają na to czas. Coś jednak musiało pójść nie tak…

Serial Box to dzieło trójki nowojorczyków, którzy zauważyli, że postęp technologiczny można wykorzystać do promocji czytelnictwa. Pomysłodawcą jest Julian Yap, wcześniej pracownik Departamentu Sprawiedliwości. Znacznie większe doświadczenie w branży ma Molly Barton – była dyrektor globalnej dystrybucji cyfrowej w Penguin Random House. Ekipę uzupełnia natomiast Eric Rosenfeld, który wcześniej był deweloperem i dev managerem w Amazonie oraz serwisie comiXology.

Jak działa Serial Box?

Korzystanie z usług start-upu zdaje się dość proste. W formie mobilnej Serial Box oferuje aplikację dla systemu iOS, bądź formaty dla czytników e-booków. Odcinki można czytać także w przeglądarce za pośrednictwem komputera. Prawdopodobnie największym problemem jest to, że serwis nie ma w ofercie głośnych tytułów czy sławnych autorów, a poszczególne powieści są tworzone na ich zamówienie. Ten problem powinna rozwiązywać jednak cena – zaledwie 1,59$ za odcinek lub niespełna 20$ za trzynastoodcinkowy sezon. Nie najlepsze wyniki zmusiły jednak twórców do podjęcia kolejnego kroku – stworzenia cyklu mikroopowiadań.

Tak jak serialowa formuła porównywana była do Netflixa, tak cykl “Microfiction Mondays” zdaje się być mocno inspirowany Twitterem. Wszystko dlatego, że mikroopowiadania będą liczyć nie więcej niż 150 znaków, co mocno koresponduje z działaniami niektórych pisarzy, dzielących się z fanami właśnie twitterowymi aforyzmami (między innymi David Mitchell – autor “Atlasu chmur”). Innowacją ma tu być forma publikowania treści. Nie znajdziemy ich ani w aplikacji Serial Box, ani na stronie serwisu. Jedynym miejscem, gdzie przeczytamy te ultrakrótkie opowiadania, będą powiadomienia push na ekranie smartfona/tabletu. To oczywiście nie daje szans na zapoznanie się z nowym cyklem osobom, które z serwisu korzystają za pośrednictwem przeglądarki lub czytników e-booków.

Serial Box – prezentacja cyklu "Microfiction Mondays"
Serial Box – prezentacja cyklu “Microfiction Mondays”

“Microfiction Mondays” startują 9 lipca. Cykl ma stanowić formę promocji aplikacji i zachęcać do korzystania z niej. Nie jestem pewien, czy po przeczytaniu zdania (lub dwóch) złożonego ze 150 znaków, można rzeczywiście chcieć więcej, ale twórcy serwisu Serial Box wierzą, że to im pomoże. Autorami ultrakrótkich historii będą osoby pracujące przy obecnych serialach firmy – to także ma zbliżyć potencjalnych czytelników do pisarzy. Co ciekawe, wystarczy samo zainstalowanie aplikacji i zezwolenie na wyskakiwanie powiadomień. Nie trzeba mieć wykupionych żadnych seriali, by zobaczyć nowy cykl.

Autor artykułu
More from Damian Halik

“F*CK, THAT’S DELICIOUS”, czyli jak gotują raperzy

Nie mam najmniejszych wątpliwości, że "F*CK, THAT'S DELICIOUS" okaże się najciekawszą książką...
Czytaj wiecej