Shenzhen zazieleni się w bardzo nietypowy sposób

Wizualizacja "Miejskiego Salonu Qianhai" w Shenzhen, fot. Rogers Stirk Harbour + Partners
Wizualizacja "Miejskiego Salonu Qianhai" w Shenzhen, fot. Rogers Stirk Harbour + Partners
Miasta muszą mieć czym oddychać – to jeden z najważniejszych postulatów współczesnej architektury. Zielona inicjatywa na całym świecie przybiera najróżniejsze formy, ale trzeba przyznać, że na tle dotychczasowych pomysłów sposób, w jaki zazieleni się Shenzhen, jest dość nietuzinkowy, a jego autorom trudno odmówić fantazji.

Truizmem byłoby stwierdzenie, że urbanizacja przeprowadzana bez rozwagi prowadzi do kolosalnych problemów. Brak zrównoważonego rozwoju jest jednak chlebem powszednim w Azji, gdzie potężne metropolie wyrastają jak grzyby po deszczu. Nie inaczej było w przypadku Shenzhen, które jeszcze niedawno było rybackim miasteczkiem na garnuszku Hongkongu. Cztery dekady temu zdecydowano jednak, że to właśnie tutaj otwarta zostanie pierwsza chińska specjalna strefa ekonomiczna. Trzydziestotysięczna mieścina stała się więc liczącym ponad 10 milionów mieszkańców ośrodkiem finansowym, częścią przeszło stumilionowej metropolii w Delcie Rzeki Perłowej. Dziś Shenzhen potrzebuje jednak zieleni.

Wizualizacja "Miejskiego Salonu Qianhai" w Shenzhen – widok od strony zatoki, fot. Rogers Stirk Harbour + Partners
Wizualizacja “Miejskiego Salonu Qianhai” w Shenzhen – widok od strony zatoki, fot. Rogers Stirk Harbour + Partners

Gęsta zabudowa i wszechobecne biurowce znacząco ograniczają jednak możliwości architektów. Nieprzypadkowo więc sięgnięto po jednych z najlepszych – Rogers Stirk Harbour + Partners. Autorzy między innymi 3 World Trade Center czy 122 Leadenhall Street – jednego z najwyższych w Londynie budynków – inspiracji poszukali natomiast w Nowym Jorku.

Shenzhen i permanentny plac budowy

Stopniowa konstrukcja "Miejskiego Salonu Qianhai" w Shenzhen, nadająca mu naturalności, rys. Rogers Stirk Harbour + Partners
Stopniowa konstrukcja “Miejskiego Salonu Qianhai” w Shenzhen, nadająca mu naturalności, rys. Rogers Stirk Harbour + Partners

W ramach jednego z dystryktów Shenzhen – Nanshan – postanowiono wykreować kolejną betonową dżunglę dla finansjery. Choć Qianhai – bo tak nazwano nowo powstającą dzielnicę – wciąż jest w budowie, nie przewidziano tu jednak miejsca na zieleń. Wspólna strefa przemysłowo-finansowa Shenzhen i Hongkongu ma zostać ukończona w 2020 roku, nie pozostało więc zbyt wiele czasu. Na ostatniej prostej ktoś wpadł jednak na to, by wśród wymyślnych wieżowców umieścić choć kilka drzew. Sprawienie, by nie kolidowały z wcześniejszymi planami, zlecono natomiast Richardowi Rogersowi, któremu partnerowali Stephen Spence i Alba Fernandez Arias.

Układ "Miejskiego Salonu Qianhai" w Shenzhen względem krajobrazu, przeważającego kierunku wiatru i pozycji słońca, rys. Rogers Stirk Harbour + Partners
Układ “Miejskiego Salonu Qianhai” względem krajobrazu, przeważającego kierunku wiatru i pozycji słońca, rys. Rogers Stirk Harbour + Partners

Dzięki zaczerpnięciu inspiracji z nowojorskiego High Line trio architektów opracowało nietypową koncepcję. W przeciwieństwie do „zalesiania” wycofywanych z użytku estakad i wiaduktów, które uskuteczniane jest na świecie w ostatnich latach… Rogers zdecydował się stworzyć wiadukt o długości ponad półtora kilometra, na którego powierzchni powstanie park. Pas zieleni będzie kończyć się tuż przed Zatoką Qianhai, nad którą powstaje nowa dzielnica Shenzhen.

Potrzeba matką wynalazków

Przebieg węzłów komunikacyjnych dzięki "Miejskiemu Salonowi Qianhai" w Shenzhen, rys. Rogers Stirk Harbour + Partners
Przebieg węzłów komunikacyjnych dzięki “Miejskiemu Salonowi Qianhai”, rys. Rogers Stirk Harbour + Partners

Sytuacja z Shenzhen pokazuje, że zielona architektura jest możliwa niezależnie od okoliczności. Dzięki temu, że mowa o celowej budowie, nie zaś adaptacji starej budowli, projektanci mają natomiast możliwość lepszego dostosowania konstrukcji do jej potrzeb. Podobnie jak reszta dzielnicy Qianhai, estakada nazwana Miejskim Salonem ma zostać ukończona do 2020 roku. Dzięki inwencji Rogersa nowy dystrykt Shenzhen zyska przejrzystą przestrzeń. Pod ziemią funkcjonować ma metro, na poziomie gruntu samochody, natomiast ponad nimi będą poruszać się piesi. Planowe umieszczenie zielonego wiaduktu w tym miejscu pozwoli też uniknąć gentryfikacji, na jaką narzekali mieszkańcy okolic nowojorskiego High Line.

Wizualizacja "Miejskiego Salonu Qianhai" w Shenzhen, fot. Rogers Stirk Harbour + Partners
Wizualizacja “Miejskiego Salonu Qianhai” w Shenzhen, fot. Rogers Stirk Harbour + Partners
Autor artykułu
More from Damian Halik

“Fight Club”? Palahniuk chce kolejnego filmu!

Chuck Palahniuk powraca – filmowy „Fight Club” zapewnił mu rozgłos, który przełożył...
Czytaj wiecej