7 rzeczy, które musisz zobaczyć odwiedzając Singapur

Singapur z lotu ptaka
Singapur z lotu ptaka
Włączając się w dialog pokojowy między przywódcami Stanów Zjednoczonych i Korei Północnej, Singapur zapewnił sobie świetną kampanię PR-ową w skali globalnej, dzięki której w najbliższym czasie liczba turystów odwiedzających ten kraj zapewne wzrośnie – a ponieważ niewielkie miasto-państwo na południowym krańcu Półwyspu Malajskiego samo w sobie jest obiektem westchnień miłośników Azji, warto rozważyć podróż to tego niesamowicie rozwiniętego technologicznie miejsca. Tym bardziej, że niedawno uruchomiono bezpośrednie połączenie między Lotniskiem Chopina w Warszawie a portem lotniczym Singapur-Changi.

Mimo niewielkich rozmiarów, Singapur jest niesamowicie bogatym i zróżnicowanym kulturowo krajem. Jego postkolonialna spuścizna wciąż jest widoczna między innymi za sprawą ruchu lewostronnego czy wszechobecnego języka angielskiego. Warto jednak spojrzeć na to miasto-państwo w szerszej perspektywie. To tu ścierały się wpływy kilku kultur: europejskiej, chińskiej, malajskiej i hinduskiej. Każda z nich pozostawiła po sobie pewne naleciałości, kształtując obecny charakter kraju i dokładając cegiełkę do jego gospodarczej potęgi. Dziś tylko Japonię można uznać za państwo lepiej rozwinięte, ale “Miasto Lwa” (sanskr. singa – lew, pura – miasto) niewiele ustępuje pod tym względem “Samurajom”, jednocześnie deklasując ich w innej kwestii – Singapur to w końcu jeden z najważniejszych finansowych ośrodków świata.

Wszystko to sprawia, że Singapur prędzej czy później przyciągnie każdą lubującą się w azjatyckich klimatach osobę. Może nie jest on konkurencyjny cenowo na tle innych krajów regionu, ale doświadczeni podróżnicy często polecają to miasto-państwo początkującym. Powód? Świetna infrastruktura i wysoki poziom życia, pozwalający uniknąć szoku w zetknięciu z mniej rozwiniętymi regionami Azji Południowo-Wschodniej. Jeśli czujecie się zachęceni, jeszcze przed wylotem warto sporządzić listę miejsc, które w Singapurze koniecznie trzeba odwiedzić. Oto kilka propozycji.

 

National Museum of Singapore

National Museum of Singapore, fot. Marcin Konsek
National Museum of Singapore, fot. Marcin Konsek

Nieczęsto zdarza mi się polecać wizyty w muzeach – znacznie ciekawsze jest dla mnie obcowanie z żywą tkanką miejską. Jak jednak wspomniałem we wstępie, Singapur jest dość niestandardową (żeby nie powiedzieć – dziwaczną) mieszanką kultur. Dziś ta anglojęzyczna, choć często posługująca się własną odmianą języka (tzw. “singlishem”) społeczność zdaje się stanowić kolektyw. Nietrudno jednak zobaczyć, że pozornie zatarte granice wciąż są tam dość mocno zarysowane. Warto wiedzieć, skąd się to wzięło, a chyba nikt nie pokaże nam tego równie obrazowo, co Singapurskie Muzeum Narodowe. W trakcie trwającej około dwóch godzin wycieczki poznamy rys historyczny każdej z epok w historii miasta-państwa. Od czasów kolonialnych, stopniowego wypierania malajskiej ludności, poprzez walkę o niepodległość i napływ hindusów oraz – stanowiących obecnie około 75% ludności kraju – Chińczyków, aż po opowieść o błyskawicznym rozwoju i olbrzymim sukcesie gospodarczym, który wywindował Singapur na pozycję jednego z najbogatszych krajów świata.

 

Gardens by the Bay

Gardens by the Bay, fot. Singapore Guide
Gardens by the Bay, fot. Singapore Guide

Singapur poraża technologicznym zaawansowaniem i panoramą złożoną z licznych, zachwycających designem wieżowców. Ilość miejsca jest tam mocno ograniczona, dlatego budynki najczęściej pną się wysoko w górę, jednak w tej tłocznej zabudowie nie brak też zieleni. Często uważana jest ona za element kontrastowy, wręcz niepasujący do charakteru tego miasta-państwa, ale nie w okolicy Marina Bay. Władze zainwestowały olbrzymie pieniądze, by poprawić warunki życia mieszkańców, a jednym z efektów jest kompleks Gardens by the Bay o łącznej powierzchni ponad 100 hektarów. Na tę zieloną plamę na mapie Singapuru składają się parki, ogrody, oranżerie z najróżniejszymi gatunkami roślin z całego świata, skrawek lasu tropikalnego oraz charakterystyczny gaj drzewopodobnych konstrukcji, po których pną się unikalne gatunki paproci, winorośli czy orchidei – Supertree Grove.

Sama wyprawa po Gardens by the Bay może zająć pół dnia (jeśli zdecydujemy się odwiedzić każdą z części parku). Warto więc udać się tam po południu, by wieczór spędzić pod wspomnianymi “superdrzewami”, które pod osłoną nocy rozbłyskują neonowymi światłami.

 

Basen bez krawędzi (infinity pool) na dachu Marina Bay Sands

Infinity pool na dachu hotelu Marina Bay Sands
Infinity pool na dachu hotelu Marina Bay Sands

Bryła hotelu Marina Bay Sands to obecnie jeden z najsłynniejszych symboli Singapuru. Ociekający luksusem, zlokalizowany tuż przy Gardens by the Bay budynek nie jest opcją dla każdego, gdyż ceny za noc rzadko schodzą tam poniżej 400 dolarów, ale esteci szybko uznają tę kwotę za niezbyt wygórowaną. W zależności od wybranego pokoju, z okien będziemy mogli podziwiać zatokę lub panoramę miasta. Wszystko to jednak nabiera jeszcze większej głębi, gdy udamy się na dach, gdzie umiejscowiono basen. Bezkrawędziowa konstrukcja niejednego pewnie przyprawiła o lęk wysokości, jednak wieczorna kąpiel – niemal dosłownie – w chmurach z widokiem na zachodzące nad miastem słońce warta jest każdych pieniędzy.

 

Esplanade Theatres

Esplanade Theatres, fot. William Cho
Esplanade Theatres, fot. William Cho

Usytuowane na przeciwległym względem Marina Bay Sands brzegu zatoki centrum artystyczne cieszy oczy. Odważny design Esplanade przykuwa wzrok, ale i wewnątrz oferuje różnorakie doznania kulturowe. Hala koncertowa może pomieścić 1600 widzów, a hala teatralna ponad 2000. Przy takiej widowni występują tu artyści z całego świata oraz Singapurska Orkiestra Symfoniczna. Warto też śledzić repertuar tej ostatniej, ponieważ jej muzycy regularnie występują na plenerowej scenie w ogrodzie botanicznym, w ramach międzynarodowego festiwalu sztuki.

 

Skosztuj lokalnych przysmaków w Makansutra Gluttons Bay

Makansutra Gluttons Bay, fot. Ee Pin & Shirleen (Crisp of Life)
Makansutra Gluttons Bay, fot. Ee Pin & Shirleen (Crisp of Life)

Czym byłaby wyprawa do Azji, gdyby pominięte zostały aspekty kulinarne? W trakcie dziesięcioleci koegzystencji przepisy charakterystyczne dla Malajów, Hindusów i Chińczyków tak mocno się wymieszały, że dziś Singapur może pochwalić się własną, tradycyjną kuchnią. Rzecz jasna garściami czerpie ona z dorobku wspomnianych narodów, podobnie jak używany nieoficjalnie singlish. To jednak nic złego. W ten oto sposób wydobywa się bowiem esencja tamtejszej odrębnej, choć złożonej z zapożyczonych elementów kultury. Mieszaniny często dziwnej, ale jakże fascynującej. I smacznej. Oczywiście lokalne przysmaki zaoferują nam właściwie w każdej części miasta, jednak Makansutra Gluttons Bay jest miejscem szczególnym. Sąsiedztwo zatoki otoczonej największymi atrakcjami Singapuru pozwoli bowiem nie tylko napełnić brzuch, ale i delektować się widokami.

 

Kluby w Clarke Quay

Clarke Quay, fot. Novotel
Clarke Quay, fot. Novotel

Idąc w górę koryta rzeki Singapur, trafimy na Clarke Quay, historyczne Nabrzeże Clarke’a. Nazwane na cześć drugiego gubernatora miasta-państwa, który uczynił je głównym portem regionu, do dziś zachowało w sobie niewiele z przemysłowego charakteru. Częściowo przebudowane na deptak, wyraźnie odświeżone, zmieniło swój wizerunek nie do poznania. Portowe magazyny przy nabrzeżu odrestaurowano i oddano w ręce przedsiębiorców, którzy zaczęli organizować tu swoje lokale. Dziś Clarke Quay to najbardziej imprezowy rejon miasta. Sklepy oraz różnorodne restauracje, kluby i bary sprawiają wrażenie, że właściwie każdy poszukujący rozrywki turysta znajdzie tu coś dla siebie.

 

Universal Studios Singapore

Universal Studios Singapore™, fot. NBCUniversal
Universal Studios Singapore™, fot. NBCUniversal

Jak to z parkami rozrywki bywa – to miejsca działające jak magnesy raczej na młodszych towarzyszy naszych podróży. I choć Universal Studios Singapore w kwestii oferowanych atrakcji niewiele odbiega od innych tego typu przybytków, świetnie ubiera je we własne marki. Od “Ulicy Sezamkowej”, poprzez “Transformers”, a na “Jurassic World” kończąc. Nie brak też wycieczek po replikach ważnych dla historii filmu miejsc, co sprawia, że nawet dorośli znajdą tu coś dla siebie. Park zlokalizowany na wyspie Sentosa – miejscu niemal w całości przerobionym na turystyczny raj – jest jednym z trzech należących do NBCUniversal. Podobnie jak te w Orlando (Floryda) oraz Osace (Japonia), singapurski park tematyczny Universal Studios podzielony jest na strefy i stale zmienia swój repertuar.

Jeśli więc planujecie podróż z dziećmi albo lubicie tego typu rozrywki, koniecznie tam zajrzyjcie. Warto też zapoznać się z innymi atrakcjami, które czekają na turystów w Resorts World Sentosa – być może coś zainteresuje was bardziej niż Universal Studios.

 

To zaledwie kilka propozycji, jeśli jednak zainteresował was Singapur, warto poszukać inspiracji w niezwykle bogatym przewodniku z bloga Jen Reviews lub w oficjalnym przewodniku miasta.

Autor artykułu
More from Damian Halik

“Star Wars” muzycznie, czyli gwiezdnowojenne przeboje

Kreatywni ludzie pomagają nam w znalezieniu odpowiedzi na pytania, które chodzą nam...
Czytaj wiecej