Spider-Man (znowu) wraca do domu?

Spider-Man, PlayStation 4, Sony Interactive Entertainment
Kadr z hitowej gry "Spider-Man" (2018) wydanej na PlayStation 4, fot. Sony Interactive Entertainment
Lata lecą, a popularny Spidey nie potrafi usiedzieć w miejscu – wraca, potem znów jest daleko od domu, a firmy Disney i Sony właśnie dopisały do tej historii rozstań i powrotów kolejny rozdział. Nowa umowa między nimi to jednak coś więcej niż tylko pajęcze sprawy.

Pojawienie się Petera Parkera w jednym z filmów Marvel Cinematic Universe było przed kilkoma laty wielkim zaskoczeniem. Nie chodziło nawet o to, że Tom Holland wskoczył w pajęczy trykot ledwie dwa lata po tym, jak w połowie anulowano tetralogię “Niesamowity Spider-Man”. Młody Brytyjczyk spisał się zresztą świetnie, dając tej postaci kolejną już młodość. Zaskakującym było natomiast pojawienie się Spideya u… konkurencji. Choć Człowiek-Pająk należy do ikon komiksów Marvela, od trzech dekad prawa do filmów o nim posiada bowiem Sony Pictures.

Długo by opowiadać (zresztą pisałem o tym już tutaj), ale gdy na początku lat 90. komiksowy gigant był na skraju bankructwa, wyprzedawał prawa do wizerunków swoich bohaterów na lewo i prawo. Spora część wróciła do domu, jakim na przestrzeni lat stał się Disney. Filmowy moloch stopniowo wchłaniał kolejne firmy, studia, przy okazji gromadząc prawa do licznych tytułów. Myślicie, że nie próbował tego załatwić także z firmą Sony?

Każdy związek z rozsądku prędzej czy później przechodzi kryzys

Spider-Man, fot. Sony Pictures
Spider-Man, fot. Sony Pictures

Od tych – zdawać by się mogło – przełomowych wydarzeń mija pięć lat. Ci, którzy śledzą doniesienia z MCU, wiedzą jednak, że związek nie przetrwał próby czasu. Debiut hollandowego Petera Parkera był ciekawym wprowadzeniem go do dobrze naoliwionej maszyny filmowej Disneya. Wydany rok później, w 2017 roku, “Spider-Man: Homecoming” okazał się natomiast sporym sukcesem – zwłaszcza finansowym. Później przyszły jeszcze występy Hollanda w dwóch częściach “Avengers” i “Spider-Man: Daleko od domu”. Ten ostatni trafił do kin na przełomie czerwca i lipca 2019 roku…

W sierpniu doszło natomiast do rozstania Disneya z Sony – albo Sony z Disneyem. Szczerze mówiąc, oni sami najprawdopodobniej nie są pewni, kto zerwał, a kto został rzucony. Wina zwykle leży gdzieś pośrodku, więc spójrzmy na fakty: Marvel od samego początku miał w tej relacji pozycję dominującą. W połowie ubiegłej dekady ich uniwersum było u szczytu, a każdy kolejny film okazywał się finansowym sukcesem. Sony w tej konkretnej dziedzinie wręcz nie istniało – Spider-Man był jednak zbyt cenny, by tak po prostu go odsprzedać. Można więc założyć, że to japońska firma więcej na tej współpracy zyskała. Trudno jednak wyrokować, czy do rozłamu doszło na skutek zachłyśnięcia się tym sukcesem, czy może z powodu nacisków giganta.

W 2019 roku pewne wydawało się jedynie to, że temat jeszcze powróci – i tak właśnie się stało. Najwidoczniej żadna ze stron nie żywiła urazy, o czym świadczy choćby współpraca nad wciąż powstającym “Spider-Man: No Way Home”, które prawdopodobnie trafi do kin w grudniu tego roku. Ostatnio Disneya i Sony połączyło jednak coś więcej niż pajęcze sprawy.

Fani Marvel Cinematic Universe z pewnością zacierają ręce…

Tom Holland w filmie “Spider-Man: Daleko od domu” (2019, reż. Jon Watts), fot. Sony Pictures

… o ile to przedsięwzięcie jeszcze im się nie przejadło. Mamy rok 2021 – niby minęły niespełna dwa lata, ale wiele się w tym czasie zmieniło. Nie bez wpływu na sytuację jeszcze oczywiście pandemia, która utrudniła pracę nad wieloma produkcjami, a niektóre firmy doprowadziła wręcz na skraj bankructwa. Zmieniło się jednak coś jeszcze: Marvel nie czaruje już tak, jak kiedyś.

Wraz z symbolicznym “Końcem gry” z uniwersum jakby uszło powietrze. Z jednej strony widownia ma prawo czuć się zmęczona rozwijaną przeszło dekadę serią. Z drugiej – studio nie może już bazować na garstce najpopularniejszych bohaterów, musi wprowadzać nowe postaci. Te zaś nie przyciągają tak licznej widowni. Tu warto wrócić do pierwszej strony, czyli zmęczenia, ale problematyczne są też dość nieoczywiste wybory – bohaterowie, których nie znają osoby zupełnie nieczytające komiksów.

Po drugiej stronie stołu siedzi natomiast Sony – pandemia może nieco nadszarpnęła ich budżetem. Koncern bez wątpienia przegapił też moment, gdy na rynek wprowadzano kolejne platformy streamingowe. Japończycy mają jednak w garści postać ponadczasową, rozpoznawalną, którą bez wielkiego wysiłku mogą eksploatować. Tu gra na PlayStation, tam nowy film, a może i serial animowany?

Sytuacja negocjacyjna uległa więc wyraźnej zmianie, ale Spider-Man to nie wszystko

Spider-Man: Daleko od domu, Jon Watts, Numan Acar, Tom Holland, Jake Gyllenhaal, Sony Pictures
Kadr z filmu “Spider-Man: Daleko od domu” (2019, reż. Jon Watts) – od lewej: Numan Acar, Tom Holland (Peter Parker) i Jake Gyllenhaal (Mysterio), fot. Sony Pictures

Z perspektywy konsumentów możemy cieszyć się przede wszystkim z tego, że Sony nie pracuje nad własnym serwisem streamingowym… A przynajmniej nic na to nie wskazuje – Japończycy dogadali się bowiem z Disneyem. Przed kilkoma dniami ogłoszono, że firmy podpiszą długoterminową umowę, która wejdzie w życie w 2022 roku. Najpewniej wydarzy się to jesienią lub zimą, ponieważ najpierw muszą wygasnąć obecne zobowiązania Sony. Te, co ciekawe, są dość świeże. Ledwie kilka tygodni temu prawo pierwszeństwa w streamowaniu kinowych premier Sony na osiemnaście miesięcy nabył Netflix. Umowa z Disneyem ma natomiast obowiązywać do 2026.

W jej ramach serwisy i kanały należące do giganta mają otrzymać dostęp do filmowego portfolio Sony Pictures. Mowa zarówno o platformach Disney+ oraz kontrolowanej przez koncern Hulu, jak i o kanałach telewizyjnych Disneya – w tym National Geographic. Mówiąc o portfolio Sony Pictures, mówimy więc o pełni dorobku studia. Warto przy tym zwrócić uwagę na liczne głośne tytuły, jak choćby “Jumanji” czy “Hotel Transylwania”, ale też – oczywiście filmy o Spider-Manie i jego wrogu – Venomie.

Żadna ze stron nie zdradza oczywiście szczegółów porozumienia. Trudno jednak nie oczekiwać, by poza wymianą treści za miejsce na platformie w grę nie wchodziła kooperacja produkcyjna. Marvelowi od zawsze zbyt mocno zależy na Spideyu, by przy tak dużej transakcji pominąć ten wątek. Osobiście byłbym jednak dość wstrzemięźliwy z oczekiwaniami względem tej umowy. Proces produkcji filmowej jest bowiem dość długotrwały, a pięcioletnia perspektywa – choć zdaje się długa – może równie dobrze okazać się zbyt krótką, by stworzyć kolejny superbohaterski blockbuster. Tu, ponownie, wiele będzie zależało od chęci – a te wcale nie muszą być w pakiecie.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Laurent Kronental i wspomnienia paryskiego modernizmu

Laurent Kronental – fotograf, rodowity paryżanin – wziął na cel podmiejskie osiedla...
Czytaj wiecej