Sport i literatura – szlachetnie pospolite tango

Sport, Rywalizacja, Bieg z przeszkodami, Pexels
Bieg z przeszkodami, fot. Pexels
Nikomu nie trzeba tłumaczyć fenomenu popularności sportowych biografii. To naturalne, że historie sławnych zawodników rozpalają nasze zmysły. Opierają się na nęcącej narracji "od zera do bohatera", która przemawia wprost do czytelniczej potrzeby konsumpcji spektakularnych mitów.

Bardzo fascynująca jest powszechna banalność niemal wszystkich takich opowieści. Podobne dzieła poświęcone losom artystów, polityków czy celebrytów równie często porażają nijakością, ale łatwiej znaleźć wśród nich kilka literackich pereł, niż odnaleźć wartościowe treści w gąszczu stadionowych eposów. Z naszpikowanych coachingowymi archetypami boiskowych sag wyziera wręcz groteskowa pustka. Krew, pot i łzy są tam jedynie teoretycznymi wytrychami zamkniętymi w ciasnych aforyzmach.

Kiedyś chciałem wszystko wiedzieć i kontrolować. Doszedłem do wniosku, że nie powinienem, bo to mnie rozprasza, zajmuje głowę, czas.

Robert Lewandowski dla magazynu “Twój Styl”

Sztampowość wynika z prozaiczności charakteryzującej sportowe widowisko

Novak Djoković, Wimbledon 2020, Wielki Szlem, ATP Tour
Novak Djoković po triumfie w kolejnym turnieju Wielkiego Szlema, fot. ATP Tour

Wszelkie olimpiady i mistrzostwa to ostatnie bastiony nieironicznej kultury. Są szlachetne w swej prostolinijności. W przeciwieństwie do innych wytworów nowoczesności (kina, muzyki, literatury) funkcjonują całkowicie poza pastiszową konwencją. Nie dosięgają ich cyniczne macki postmodernizmu. Nic więc dziwnego, że bohaterowie skrajnie poczciwych spektakli nie potrafią wydusić z siebie choćby kropelki interesującej autorefleksji. Aby zachować nieskazitelność w epoce sarkastycznej sztuki xD, należy przecież powstrzymać się od eksploracji podwójnych den. Nadmiar wewnętrznych monologów prowadzi bowiem do fatalizmu, który pasuje do niewinności sportowych emocji jak dodatkowe dyplomy do CV polskich piłkarzy.

Banał stadionowych anegdot wywodzi się również z ich slapstickowego rodowodu. Zmagania czołowych sportowców manifestują absurd rodem z fizycznych komedii Chaplina i Keatona. Prezentują herosów, którzy w pocie czoła próbują przezwyciężyć kruchość swoich organizmów. Im bardziej się starają, tym bardziej wątła okazuje się ich cielesność. Dążąc do boskiej perfekcji, zderzają się z wrodzoną ludzką niedoskonałością. Owocami tej pychy są rozliczne kontuzje – dowody na czarne poczucie humoru losu. Ktoś, kto całe życie jest protagonistą teatru absurdu, po prostu musi celebrować trywialność własnej egzystencji, bo inaczej oszalałby jak kafkowska postać.

Tenisistę przeważnie zawsze coś boli. Pewnie każdego zawodowego sportowca. Źle jest wtedy, kiedy nic nie boli.

– Agnieszka Radwańska dla “Magazynu Sportowego”

Sport to kult momentu w czystej postaci

Robert Lewandowski, Polska - Słowacja, TVP Info
Robert Lewandowski podczas meczu Polski ze Słowacją, fot. TVP Info

Trawiąc wyświechtane slogany sportowych biografii, warto pamiętać o definiującym profesjonalne współzawodnictwo kulcie Momentu. Niemal wszyscy przyszywani potomkowie Jordana, Ronaldo i sióstr Williams podkreślają wagę decydującej boiskowej chwili. Kluczowy rzut, istotny skok, ważny wyścig – wszystkie te kamienie milowe wiążą się z buddyjsko-stoicką postawą zawodników. Zwierzenia dotyczące turniejowych punktów zwrotnych zwykle wieńczy identyczna konkluzja: żeby wygrać, musisz wyłączyć umysł i oddać stery mięśniom.

Strategia, która przywodzi na myśl techniki medytacyjne, charakteryzuje codzienność gwiazd sportu. Towarzyszy im podczas treningów, meczów oraz godzin wypełniających czas pomiędzy poszczególnymi zawodami. Triumf bezpośrednio wiąże się z umiejętnością wyciszenia dumającego Ja. Ten permanentnie tłumiony głos szybko traci swoją unikalną naturę i staje się pokrewny szumowi zepsutego telewizora.

I know that I’m not the prettiest one, I’m not having big boobies or I’m not American, but I want people to remember me as the best female fighter.

– Joanna Jędrzejczyk podczas konferencji prasowej

Narracyjne klisze wydają się naturalnym budulcem sportowych historii. Gwarantują poczucie emocjonalnego bezpieczeństwa, któremu zagraża ironiczny kosmos dzisiejszej kultury. Odrzucają intelektualne perwersje XXI wieku i powierzają człowieczy los sile ścięgien oraz więzadeł. Brzmi banalnie? Nie szkodzi, albowiem to właśnie trywialność zapewnia najkrótszą drogę do uniwersalnego szczęścia.

Gwiazda światowego futbolu podczas treningu
Autor artykułu
More from Łukasz Krajnik

“Imploding the Mirage” The Killers to bardzo usypiająca płyta

Ekipa z Las Vegas z całych sił próbuje przypomnieć słuchaczom, że kiedyś...
Czytaj wiecej