Sprawdzanie poziomu cukru bez krwi? To możliwe!

Badanie poziomu cukru, University of Newcastle, Australia
Nowe testy sprawdzające poziom cukru, fot. University of Newcastle, Australia
Wielu chorych na cukrzycę celowo ogranicza liczbę pomiarów poziomu cukru lub zupełnie ich unika. Przyczyną jest konieczność ciągłego nakłuwania palca, by wycisnąć kroplę krwi na pasek. Już wkrótce problem może jednak zniknąć – takie wieści dochodzą z Australii.

Obecnie stosowane glukometry przeznaczone do użytku domowego to najczęściej proste urządzenia, które włączają się, gdy wsuniemy do środka pasek. Następnie nanosimy kroplę krwi w odpowiednim miejscu paska i po chwili otrzymujemy wynik. Wyobraźmy sobie jednak, że musimy palce nakłuwać codziennie. Niektórzy po kilka razy. To osłabia naskórek, sprawia, że trzeba zmieniać palce, a u osób starszych skóra jest przecież mniej elastyczna. Nakłuwanie sprawia więc jeszcze więcej problemów.

Zważywszy na to, rozwiązanie proponowane przez Australijczyków zdecydowanie ułatwiłoby życie diabetykom oraz osobom, które ze względu na zagrożenie cukrzycą muszą regularnie sprawdzać poziom cukru. Już wkrótce może nastąpić rewolucja. Czy jednak dotychczasowa praktyka odejdzie w zapomnienie?

Sprawdzimy poziom cukru inaczej

Pomiar poziomu cukru we krwi, Tesa Robbins, Pixabay
Pomiar poziomu cukru we krwi, fot. Tesa Robbins/Pixabay

Wynalazek z Uniwersytetu w Newcastle pozwalają patrzeć z optymizmem na przyszłość badań poziomu cukru. Australijscy naukowcy opracowali bowiem ich nieinwazyjny sposób – zamiast krwi posłużymy się śliną. W pasek wbudowany jest tranzystor zawierający enzym wykrywający glukozę. Po naniesieniu śliny, być może w sposób podobny jak na znaczek pocztowy, otrzymamy informację o poziomie cukru. Możliwe zresztą, że korzyść będzie podwójna. Testy mają być bardzo czułe, a przy tym tanie. Korzystanie z nowych glukometrów powinno być tańsze niż z dotychczasowych. Opowiadając o swoim wynalazku agencji Reuters, naukowcy wprost stwierdzenia, że wynaleźli “Święty Graal” dla diabetyków.

Naukowcy twierdzą, że w przyszłości testy posłużą także rozwiązywaniu innych problemów

Profesor Dastoor z zespołu prowadzącego badania twierdzi, że technologia ta może być również zastosowana do testów na obecność COVID-19 czy badania alergenów, hormonów bądź nowotworów. Pomysł brzmi więc genialnie i faktycznie może okazać się Świętym Graalem – nie tylko dla diabetyków, lecz dla całej ludzkości.

Co najciekawsze, rozwiązanie powstało przez przypadek, gdy naukowcy usiłowali zbudować ogniwo słoneczne. Teraz czas na fazę testów klinicznych. Jeśli będą tak udane, jak zapowiadają autorzy, rząd Australii dofinansuje uruchomienie zakładu produkującego nowe testy. Potem powinno pójść z górki – tak przełomowe rozwiązanie szybko powinno się spłacić i jeszcze szybciej rozpowszechnić na świecie.

To ważne, bo wiele osób regularnie badających poziom cukru w stary sposób narzeka na nieprzyjemną naturę testów. Te złe doświadczenia prowadzą natomiast do ograniczania przez nie liczby wykonywanych pomiarów. Jeśli dodamy do tego potencjał, o którym wspominał prof. Dastoor, po raz kolejny przypadkowy wynalazek może zmienić świat.

Autor artykułu
More from Kamil Jabłczyński

EURO 2020 – niemrawe początki i dramatyczne wieści z Danii

EURO 2020 rozkręciło się już na dobre. Pierwsze mecze nie zachwycały, potem...
Czytaj wiecej