“Star Trek” od Tarantino jak “Pulp Fiction w kosmosie”?

Quentin Tarantino wykonujący salut wolkański znany ze świata "Star Treka", fot. Empire
Quentin Tarantino wykonujący salut wolkański znany ze świata "Star Treka", fot. Empire
Obecnie głowę Quentina Tarantino zaprząta oczywiście promocja jego najnowszego filmu "Pewnego razu... w Hollywood", który w polskich kinach zobaczymy już 9 sierpnia. Liczne wywiady są jednak okazją dla dziennikarzy, by zadawać pytania także na inne tematy – trudno nie zauważyć, że znacznie bardziej interesuje ich przyszłość reżysera.

Twórca tak kultowych tytułów, jak “Wściekłe psy”, “Pulp Fiction” czy “Kill Bill” od zawsze słynął z niesamowitej ekstrawagancji. Jeden z najważniejszych przedstawicieli współczesnej kinematografii zyskał dzięki temu rzeszę wiernych fanów, choć mimo wyrazistego stylu widoczne jest w jego twórczości zamiłowanie do eksperymentów z różnymi formatami. Tym większym zaskoczeniem były więc zapowiedzi z 2016 roku, jakoby Quentin Tarantino w ciągu najbliższych lat wybierał się na emeryturę. Reżyser od zawsze zapowiadał, że zamierza nakręcić dziesięć filmów. Stosował przy tym dość pokrętną matematykę, nie licząc swoich pierwszych prac, tytułów współtworzonych z innymi autorami oraz kontynuacji “Kill Billa”. Faktem jest jednak to, że “Pewnego razu… w Hollywood” to już dziewiąty film (w takim ujęciu). Czy to swoiste uniwersum jest jednak aż tak istotne? Wbrew pozorom coraz więcej wskazuje na to, że zwieńczeniem kariery Tarantino może być… “Star Trek”.

Wracając do tarantinowskiej wersji matematyki, warto wspomnieć, że dość długa lista “wykluczeń” nie jest przypadkowa. Filmy, które wliczają się do jego wymarzonej dziesiątki, łączy coś na kształt wspólnego uniwersum. Podobno – zanim reżyser zamknie swoją serię (mówi się, że najbliżej mu do kolejnego westernu w stylu “Django”) – mamy zobaczyć jeszcze jedną odsłonę “Kill Billa” (trylogia w tym ujęciu to jedna pozycja). Największe zainteresowanie budzi jednak “Star Trek” jego autorstwa, nad którym od jakiegoś czasu trwają prace koncepcyjne.

Wisienka na torcie?

fot. Nerdist
fot. Nerdist

Kultowe science fiction przeżywa obecnie trzecią młodość, w czym dużą zasługa J.J. Abramsa. To zresztą jego startrekowa trylogia zafascynowała Tarantino do tego stopnia, że zapragnął dołożyć do cyklu swoją cegiełkę. Liczne pytania na temat tego projektu zdają się sugerować, że to właśnie “Star Trek” może stanowić zwieńczenie kariery reżysera. Jak na razie o projekcie wiadomo naprawdę niewiele. Pomysły Tarantino na papier przelał Mark L. Smith (“Zjawa”), choć zdaniem pomysłodawcy skrypt wymaga jeszcze sporo pracy:

Czytając scenariusz, wyczuwalny był tam klimat »Pulp Fiction«. Nigdy nie spotkałem się z tego typu podejściem do science fiction, co oczywiście powiedziałem. W odpowiedzi usłyszałem, że właśnie dlatego chcą to zrobić. Dzięki temu nasz »Star Trek« będzie co najmniej wyjątkowy.

– Quentin Tarantino w wywiadzie dla Deadline

Ważniejsze zdaje się jednak umiejscowienie akcji na osi czasu. Amerykanin nie liczy przede wszystkim na zaangażowanie Chrisa Pine’a i Zachary’ego Quinto. Aktorzy grający Kapitana Kirka i Spocka bardzo przypadli mu do gustu, przywołując skojarzenia z pierwotnymi odtwórcami tych ról – Williamem Shatnerem i Leonardem Nimoyem. Jednocześnie Tarantino nie ma zamiaru ukrywać, że nie rozumie zawiłości wynikających z funkcjonowania różnych linii czasowych w tym uniwersum:

Wciąż nie do końca to rozumiem, a J.J. Abrams nie potrafi mi tego wyjaśnić, podobnie jak inni, którzy próbowali. Nie kupuję tego, nie podoba mi się to, nie doceniam tego. Nie – j***ć to. […] Powiedziałem o tym JJ-owi, na co on odpowiedział: »Zignoruj to! Nikt tego nie lubi. Nawet ja tego nie rozumiem. Po prostu rób, co chcesz.«

– Quentin Tarantino w wywiadzie dla podcastu MTV Happy Sad Confused

Wygląda więc na to, że Quentin Tarantino w swoim stylu zamierza robić rzeczy, do których innym brak odwagi. To szczególnie dziwny pomysł, biorąc pod uwagę jak wielu fanów ma ponad pięćdziesięcioletnia franczyza. Reżyser z jednej strony naraża się na gniew najbardziej zagorzałej części fanów. Z drugiej jednak wyznacza nowy kierunek, który może okazać się bardzo intrygującą odmianą dla leciwej serii. Koniec końców „Star Trek” w jego ujęciu może więc okazać się tak dużym powiewem świeżości, że trudno będzie o równie odważnego następcę, który pociągnie ten motyw dalej, gdy Tarantino uda się już na zapowiadaną od lat emeryturę…

Autor artykułu
More from Damian Halik

Nietypowe pożegnanie kultowego pisma “Twój Weekend”

W grudniu 2018 roku wydawca magazynu "Twój Weekend" podjął dość kuriozalną próbę...
Czytaj wiecej