Steven Tyler opowiada, jak to jest tworzyć na trzeźwo

Steven Tyler – jeden z bohaterów wywiadu Chrisa Heatha dla magazynu "GQ", fot. Ryan Pfluger
Steven Tyler – jeden z bohaterów wywiadu Chrisa Heatha dla magazynu "GQ", fot. Ryan Pfluger
Hasło "Sex, Drugs & Rock'n'Roll" nie traci na popularności i zdaje się znacznie bardziej żywotne, niż odchodzący (niestety) do lamusa nurt muzyczny, z którym się wiązało. Wielu artystów wciąż wpada w tę hedonistyczną pułapkę sukcesu, nieraz ryzykując nie tylko zmarnowanie kariery, ale i życia – to właśnie do nich w niedawnym wywiadzie przemówił Steven Tyler – frontman Aerosmith, który od lat jest "czysty".

Zbliżający się wielkimi krokami do swoich 71. urodzin Steven Tyler to legenda szeroko pojętej muzyki rockowej. Mimo spędzenia na scenie ostatnich pięćdziesięciu pięciu lat muzyk nadal aktywnie koncertuje wraz z założoną w 1970 kapelą Aerosmith. Powód do dumy? Setki milionów sprzedanych płyt i podobne kwoty na kontach to bez wątpienia niewyobrażalny dla wielu sukces. Inną kwestią jest jednak to, czy Steven Tyler zawdzięcza go wyłącznie naturalnemu talentowi, wpadającym w ucho tekstom i świetnemu głosowi. Jeden z najbardziej rozpoznawalnych wokalistów wszech czasów uchylił rąbka tajemnicy w tej kwestii. I choć nie można odbierać mu zasług, autor takich przebojów, jak “I Don’t Want to Miss a Thing”, “Crazy”, “Cryin'” czy “Dream On”, nie ukrywa, że sporą część kariery spędził “na haju”.

Już we wstępie autor wywiadu, Chris Heath, podkreśla, że to opowieść o trzeźwych muzykach, której nie wieńczy morał. Brytyjczyk po prostu postanowił się przyjrzeć kondycji współczesnych rockandrollowców, skupiając się na tych, którzy skończyli z nałogami. Niezależnie, czy chodzi o alkohol, czy narkotyki, Heath pyta o to, dokąd zaprowadziły ich używki i jak żyją teraz – już bez nich. Z tekstu dowiadujemy się między innymi, że w grudniu Steven Tyler świętował kolejną rocznicę bezwzględnej trzeźwości.

Początki, złe wybory i ich konsekwencje

Chain Reaction – pierwsza kapela, w której udzielał się Steven Tyler (po lewej), fot. Michael Ochs (rok 1967)
Chain Reaction – pierwsza kapela, w której udzielał się Steven Tyler (po lewej), fot. Michael Ochs (rok 1967)

Frontman Aerosmith zaczyna od wspomnienia młodości. Mały Steven Tyler wychowywał się w New Hampshire, na co dzień obcując z matką naturą – lasy Nowej Anglii i kompletna cisza przecinana dźwiękami wiatru. Te niemal magiczne doznania już jako nastolatek zaczął wzmacniać “trawką”. Jego pierwsze muzyczne próby przypadają na rok 1964 – niewiele później przyszły też eksperymenty z marihuaną, którą zaczął palić jako siedemnasto-, osiemnastolatek. Potem było tylko gorzej.

Pierwsze sukcesy zaowocowały nowymi znajomościami i budżetem, który pozwalał na dalsze eksperymenty. Kokaina, metakwalon, alkohol lejący się litrami:

Chlaliśmy, a dla »otrzeźwienia« wciągaliśmy koks. Czasem dla obniżenia haju wchodził też metakwalon – myśleliśmy, że dzięki temu wszystko jest okej. Z dzisiejszej perspektywy wiem, że byliśmy wciąż napruci, ale wtedy tak to wszystko działało. Sądzę, że w latach 70. mało która kapela wiedziała, co naprawdę znaczy słowo »trzeźwy«. – Steven Tyler, frontman Aerosmith
Steve Rubell, Michael Jackson, Steven Tyler i Cherrie Currie w słynnym nowojorskim Studio 54 (31.05.1977), fot. Bobby Bank
Steve Rubell, Michael Jackson, Steven Tyler i Cherrie Currie w słynnym nowojorskim Studio 54 (31.05.1977), fot. Bobby Bank

Mimo świadomości, jak złe były jego wybory z przeszłości, muzyk nie wypiera się, że doskonale się przy nich bawił:

Och, do diabła! Oczywiście, że wszyscy świetnie się wtedy czuliśmy. Jak mogło być inaczej, gdy wieczór rozpoczynałeś od Jacka Danielsa, potem wychodziłeś na scenę, a po wszystkim szedłeś balować z Jimmym Page’em? Powiem ci coś: po dwóch bisach w Madison Square Garden nie idziesz pograć w kości albo cymbergaja. Po czymś takim idziesz robić rzeczy, o które sam nigdy byś siebie nie podejrzewał, i czujesz się przy tym, jak nadczłowiek! – Steven Tyler

Impuls, bez którego nie byłoby zmian

Wygłupiający się na scenie Steven Tyler podczas jednego z koncertów, okolice roku 1975
Wygłupiający się na scenie Steven Tyler podczas jednego z koncertów, okolice roku 1975

Szalone lata 70. przeciągnęły się także na kolejną dekadę – wówczas zaczęło jednak robić się nieprzyjemnie. Jak w przypadku każdych używek: początkowe doznania szybko bledną i by je powtórzyć, stale trzeba zwiększać dawkę. Steven Tyler także odczuł to na własnej skórze, co dzieje się na początku. Po niemal dekadzie wspólnych występów Aerosmith mógł się rozpaść – najpierw odszedł Joe Perry, potem Brad Whitford. Zespół wciąż grał, ale postawił swojemu wokaliście ultimatum: oni albo dragi.

Wspominając to, muzyk mówi z lekkim rozbawieniem:

Jestem im naprawdę wdzięczny. To, że kazali mi iść na odwyk i zagrozili, że bez tego zespół się rozpadnie, nieco otworzyło mi oczy. Jednocześnie było to… [śmiech] niesamowicie komiczne, gdy dostawałeś złote rady dotyczące skończenia z narkotykami od ludzi, którzy w tym samym czasie byli na identycznym haju. – Steven Tyler

Rzeczywiście w połowie lat 80. cała kapela miała spory problem – już po powrocie Perry’ego i Whitforda członkowie Aerosmith doszli do wniosku, że nie tylko Steven Tyler powinien udać się na odwyk. Rok 1986, gdy muzycy skutecznie dobrnęli do końca kuracji odwykowej, można uznać za nowe otwarcie w historii zespołu.

Jak to jest żyć i tworzyć na trzeźwo?

Joey Kramer, Tom Hamilton, Steven Tyler, Joe Perry i Brad Whitford, fot. The Music Museum of New England
Joey Kramer, Tom Hamilton, Steven Tyler, Joe Perry i Brad Whitford, fot. The Music Museum of New England

Obawy przed wykonaniem tego kroku są olbrzymie:

Idąc na odwyk, bałem się, że chcą wyprać mi mózg. Myślałem, że to zabije moją kreatywność. Gdy całe zamieszanie się skończyło, spojrzałem na sprawę inaczej. Przyjaciele wrócili, mogłem zaoszczędzić trochę pieniędzy, zacząłem planować różne rzeczy, a nie tylko dryfować na fali. W końcu byłem fizycznie zdrowy. – Steven Tyler

Jak ostatecznie wiadomo – kreatywność muzyka wcale nie przeminęła wraz z hajem. Aerosmith ciągle gra, ciągle wydaje nowe płyty. Potrzeba było jednak czasu, by Steven Tyler zrozumiał, że to nie on się zmienia, tylko świat, w którym teraz przyjdzie mu się obracać.

Dziś wokalista Aerosmith patrzy na to zupełnie inaczej:

Kiedy jesteś na haju, trafiasz do zupełnie innego »wymiaru«. Jeśli pozostajesz w tym stanie przez długi czas, ten stan zaczyna stawać się twoją rzeczywistością. Natomiast kiedy trzeźwiejesz – dociera do ciebie, że to była fałszywa rzeczywistość. Dopiero gdy na trzeźwo zaczynasz pracować nad sobą, dociera do ciebie, dlaczego znalazłeś się w takim, a nie innym miejscu. – Steven Tyler

Muzyk od ponad trzech dekad musi więc uważać na nawroty. Czy się zdarzają?

Steven Tyler – jeden z bohaterów wywiadu Chrisa Heatha dla najnowszego numeru magazynu "GQ", fot. Ryan Pfluger
Steven Tyler – jeden z bohaterów wywiadu Chrisa Heatha dla najnowszego numeru magazynu “GQ”, fot. Ryan Pfluger

Oczywiście!

Ludzie wciąż chcą, żebyśmy grali. Jeździmy po świecie, gramy i każdej nocy istnieje ryzyko, że ponownie sięgnę po używki. Właście dlatego wciąż uczestniczę w programie 12 kroków. Mogę być gdziekolwiek na świecie, ale w razie potrzeby wiem, że znajdę gdzieś pokój pełny alkoholików i narkomanów, którzy spotykają się, by nikomu nie przyszedł do głowy powrót do tego syfu. – Steven Tyler

Ostatecznie jednak – zgodnie z zapowiedzią – brak tu morału. Steven Tyler nie zamierza nikogo przekonywać, że jego droga jest tą słuszną. Jak na siedemdziesięciolatka przystało, muzyk wyciągnął wnioski, ale nie ma złudzeń, że moralitety nikogo na haju nie obchodzą.

Na pytanie Chrisa Heatha, co robi, gdy widzi, że ludzie w jego otoczeniu wciąż mają problemy z nałogami, odpowiedział:

To nie moja sprawa, wiesz? Jeśli ktoś sobie z tym radzi – niech Bóg go błogosławi. Kim jestem, żeby mówić komukolwiek, co ma robić? To strata czasu. Kiedy byłem na haju, wiele osób mówiło: »wytrzeźwiejesz w końcu?« – czy ich słuchałem? Nie. Kiedy jesteś w cholernej króliczej norze, nie chcesz słuchać nikogo. To twój własny świat. – Steven Tyler

Steven Tyler o swoich przeżyciach opowiedział Chrisowi Heathowi. Brytyjski pisarz od lat kręci się po kuluarach muzycznego biznesu, pracując jako publicysta magazynów „Details”, „Rolling Stone” czy „GQ”. To właśnie na łamach tego ostatniego ukazał się obszerny wywiad „Creating while Clean”, którego fragmenty przywołałem. Jeśli leciwy gwiazdor rocka nie wydaje wam się interesującym rozmówcą, wiedzcie, że Heath nakłonił do wyznań znacznie szersze grono. Steven Tyler obok Joego Walsha i Treya Anastasio reprezentują rockowe dinozaury, ale o popadaniu w nałóg, tworzeniu pod jego wpływem i sposobach na uporanie się z nim opowiedzieli też: Ben Harper, Jason Isbell, Zachary Cole Smith, Soko i Julien Baker. Cały wywiad można przeczytać tutaj.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Villa Les Cèdres. Kto kupi najdroższy dom świata?

Słynna Villa Les Cèdres – jeden z najdroższych domów świata – została...
Czytaj wiecej