Czy strefy czystego transportu pojawią w Polsce?

Nowe znaki oznaczające początek i koniec strefy czystego transportu. Źródło: Ministerstwo Infrastruktury
Od lutego samorządy będą mogły wprowadzać strefy czystego transportu. Czy jednak miasta będą tego chciały? Mnoży się sporo wątpliwości.
Najnowocześniejszy samochód z silnikiem hybrydowym będzie mógł wjechać do strefy tylko za opłatą. Nawet, jeśli przejedzie  przez cały ten obszar na napędzie elektrycznym. Zdj.: Lexus

Na podstawie ustawy o elektromobilności strefy czystego transportu będą mogły być organizowane w gminach miejskich powyżej 100 tysięcy mieszkańców. Mają one promować środki transportu emitujące najmniejszą ilość zanieczyszczeń. Pozostałe pojazdy również będą mogły do takiej strefy wjechać, ale tylko i wyłącznie po uiszczeniu stosownej opłaty: do 2,5zł/godz i tylko w godzinach 9:00 -17:00. Tymczasem, jak przekonuje prezes Najwyższej Izby Kontroli Mariusz Kwiatkowski, to bubel legislacyjny, którego przepisy będą martwe. Otóż z wyliczeń NIK wynika, że w Polsce jest zarejestrowanych zaledwie 0,03% pojazdów, które mogłyby być zwolnione z opłaty. Chodzi o napęd elektryczny, gaz ziemny i wodór. Nie łapią się na to zwolnienie hybrydy, czy bardzo popularne w Polsce (i o wiele mniej zanieczyszczające powietrze) samochody zasilane gazem LPG. Nie wjadą również hybrydy typu Plug-In, które niejednokrotnie mogą przejechać nawet 100km wykorzystując jedynie silnik elektryczny. Mało tego, jak przekonuje Kwiatkowski, nieprecyzyjne zapisy w ustawie wyłączają z grona pojazdów uprzywilejowanych nawet… rowery.

Diesle tracą na popularności w całej Europie ze względu na restrykcyjne normy. Do tej pory starsze auta z tym napędem chętnie znajdowały nabywców w Polsce. Zdj. Ajzh2074 via wikimedia commons

Strefy czystego transportu mają za zadanie przede wszystkim wyeliminować smog z centrów największych polskich miast. Niestety są to nadzieje płonne. Z paru powodów. Z obowiązku uiszczania opłat będą zwolnione służby miejskie oraz mieszkańcy tychże stref. Nie przypuszczam również, aby firmy obsługujące komunikację miejską zamieniły natychmiast ekonomiczne diesle na autobusy elektryczne – a to właśnie silniki wysokoprężne są największymi trucicielami. Zapomina się również, że na smog znacząco wpływa ilość pyłów emitowanych nie tylko z rury wydechowej silnika. To również drobinki ścierających się opon, klocków hamulcowych, et cetera. Na koniec wreszcie: ustawodawcy nie widzą, lub nie chcą chyba widzieć, pewnej prawidłowości – największy problem ze smogiem zazwyczaj występuje zimą, gdy – paradoksalnie –  samochodów na ulicach miast jest najmniej. Ta zależność doskonale pokazuje, że to nie silniki spalinowe są głównym emitentem substancji szkodliwych w dużych aglomeracjach.

Na koniec jeszcze pozostaje problem egzekwowania opłat. Jak ma być mierzony czas pobytu w takiej strefie i jak mają być naliczane od tego taryfy? Dlaczego kierowca, który jedzie do śródmieścia do pracy i zaparkuje swój samochód rano, a uruchomi ponownie dopiero po południu, teoretycznie będzie musiał uiścić taką samą opłatę, jak dostawca jeżdżący od klienta do klienta przez cały dzień? Takich pytań nasuwa wiele i trudno się oprzeć wrażeniu, że rząd po prostu sięga do kieszeni najliczniejszej grupy w Polsce, czyli kierowców. Należy tu jednak zaznaczyć, że opłaty będą inkasowane przez samorządy. Choć mamy już nowy znak i ustawę, wygląda na to, że strefy czystego transportu nie pojawią się w Polskich miastach. Ministerstwo Energii przedstawiło w kontrargumencie swoją interpretację przepisów. To jednak nie rozwiązuje problemu. Założenia powinny być jasne i czytelne, zwłaszcza w przypadku tak kontrowersyjnych ustaw.

Autor artykułu
More from Piotr Skowron

Antkiem do Japonii i z powrotem

W 1926 roku polski pilot Bolesław Orliński dokonał niemal niemożliwego. Dwupłatowym Breguetem...
Czytaj wiecej