News will be here
Jak bardzo demokratyczna jest demokracja parlamentarna?

Kołowrotek historii zaprowadził Polskę do teraźniejszości, która całą sobą wielbi demokrację parlamentarną. W gąszczu aktualnych społeczno-politycznych debat zupełnie nie ma przestrzeni dla tej najważniejszej - meta-debaty na temat rzeczywistego znaczenia współczesnej, praktycznej interpretacji idei “rządów ludu”.

Właściwie, jedyne przejawy dyskursywnej kontrofensywy przychodzą ze źródeł spoza głównego pola, czasem odznaczających się hermetycznością, innym razem po prostu naiwnością.

Demokratyczność rozumianą na sposób powszechny krytyce poddaje np. środowisko akademickie. Wśród rozmaitych znamienitych teoretyków późnego neoliberalizmu i jeszcze późniejszego kapitalizmu, jest to wiecznie żywy temat, zazwyczaj idący w parze z namysłem nad ewentualną porażką lub ewentualnym triumfem alternatywnych utopii ekonomicznych, politycznych, kulturowych. Są to jednak refleksje o retoryce i merytoryce stricte uniwersyteckiej, tj. zbyt wsobnej oraz zbyt osobnej, by mgła sprowokować prawdziwie demokratyczną(!) debatę.

Na drugim biegunie kontrargumentu plasuje się pod każdym względem nikła, ale jednak dość wyrazista (przy czym, należałoby tu raczej mówić o rubasznej pstrokatości, a nie o kolorystycznym wysmakowaniu) nisza, wypełniona przez rodzimych proponentów monarchizmu.

Korwin-Mikke o monarchii

Nie jest to jednak prawdziwa strona w ewentualnym, ideologicznym sporze (chyba że z samą sobą). Nowocześni monarchiści, których można spotkać na Twitterze lub w kwaterach Konfederacji, przede wszystkim uprawiają rodzaj postmodernistycznego żartu. Oddają się prowokacyjnemu, aczkolwiek zdecydowanie taniemu happeningowi - farsie opiewającej utopię działającą jedynie w umownych formułach wywiadowych bonmotów i felietonowych nagłówków. Nie są to w każdym razie realni polemiści, czy partnerzy do rozmowy.

Demokracja parlamentarna zdaje się więc obiektem niezniszczalnym, ideologiczną fortyfikacją, która od dekad nie tyle skutecznie broni się przed zewnętrznymi atakami, ile nawet nie dopuszcza do urodzenia się choćby intencji przeprowadzenia takowych. To jedna z wielu dzisiejszych koncepcji, które zostały scementowane w procesie reifikacji - niezwykle skutecznej strategii zobiektywizowania ideowych konstruktów, swoistej naturalizacji ich znaczenia w celu objawienia odpornej na wszelką wątpliwość uniwersalnej prawdy.

Pozycja owej idei jest w Polsce tak silna, że pytania o jej istotę najczęściej spotykają się z repliką głuchego echa.

Wykład o utopiach przyszłości

Niemile widziane są powątpiewania w aktualność konceptu rządów ludu umiejscowionego w kontekście państwa i/lub narodu traktującego ów lud jak byt wirtualny. Niewskazane są uwagi na temat realnej demokratyczności parlamentu pozbawionego choćby jednego ugrupowania upodmiotawiającego rzeczony lud. Za co najmniej niezręczne uznaje się krytyczne refleksje dotyczące miejsca demokracji w kraju utożsamienia udziału w wyborach z liberalnym gestem drobnego i wielkiego mieszczaństwa.

Jeśli więc jesteśmy spragnieni jakiegokolwiek namysłu nad stężeniem demosu w polskim parlamencie i odwrotnie, pozostaje nam akademicka ekskluzywność z jednej strony i okołokorwinistyczna fantazja z drugiej.

Łukasz Krajnik

Łukasz Krajnik

Rocznik 1992. Dziennikarz, wykładowca, konsument popkultury. Regularnie publikuje na łamach czołowych polskich portali oraz czasopism kulturalnych. Bada popkulturowe mity, nie zważając na gatunkowe i estetyczne podziały. Prowadzi fanpage Kulturalny Sampling

News will be here