News will be here
Jarmarki bożonarodzeniowe. Czego na nich szukamy?

Zaczął się adwent, rynki wielu miast przystrojone i pełne okresowych straganów. Zadajemy sobie zatem pytanie, czym dzisiaj są dla nas jarmarki świąteczne? Czy to element europejskiej wielowiekowej tradycji czy kolejny skok na kasę współczensego konsumpcjonizmu?

Jarmarki bożonarodzeniowe to tradycja wywodząca się ze średniowiecznych krajów niemieckojęzycznych Europy. Dziś popularna niemal na całym Starym Kontynencie i nadal kontynuowana. Czego szukamy na jarmarkach? Jak spędzamy tam czas - chociaż często narzekamy na ceny panujące na stoiskach?

Grzane wino, gorąca czekolada, słodycze, jedzenia z grilla, ciepła zupa, pierogi, barszcz - to chyba standard na każdym jarmarku w Polsce. W zależności od regionu może nieco różnić się oferta gastronomiczna. Podobnie jak wiele innych elementów związanych z tą branżą powróciła po bessie spowodowanej przez pandemię Covid-19.

W Warszawie za grzane wino trzeba zapłacić nawet 30 zł, oscypek kosztuje 30 zł, podobnie jak zapiekanka, za którą należy wyłożyć około 30 zł. To ceny, które wydają się już niemal normalne jeśli chodzi o wydarzenia pod chmurką organizowane przez samorządy. Nic jednak dziwnego skoro nawet za małą budkę czynsz może sięgnąć nawet 21 tysięcy złotych, o czym więcej przeczytacie tutaj. W innych polskich miastach ceny mają kształtować się inaczej - taniej. To nie oznacza jednak, że zjemy na nich za pół ceny.

Jarmark świąteczny w Niemczech (miasto Konstanz), źródło: Flick, LenDog64

Pytanie brzmi zatem, co przyciąga nas na jarmarki świąteczne?

Niezmiennie jest to rodzaj mody i element uczestniczenia w życiu społecznym. Powtarzające się wydarzenie, co roku cieszące się sporą popularnością naturalnie przyciąga stałych bywalców, nowych i ciekawych, osoby które nie mają planów i pomysłu na spędzenie wolnego czasu - zwłaszcza, że liczba aktywności na świeżym powietrzu jest o tej porze roku znacznie mniejsza.

Wiele osób kojarzy okres adwentu z dziecinnymi latami zbliżających się świąt i tzw. “magii świąt”. Przystrojone stoiska, kolorowe lampki, zapachy kojarzące się z tym okresem od razu aktywują w nas dobre wspomnienia i skojarzenia - to podświadoma poniekąd reakcja, sprawiająca że regularnie tam wracamy - nawet jeśli narzekamy, że kolejny rok jest tylko drożej.

Miasta się zmieniają, ale w nie w tej kwestii

W zeszłym roku pisałem o tym, że miasta odchodzą od organizowania kosztownych imprez sylwestrowych. Także z powodu hałasu czy nadmiernego używania alkoholu. W tym przypadku należy jednak spodziewać się kontynuowania tradycji - pomimo sporej laicyzacji społeczeństwa. W Warszawie od kilku lat wybuchają afery czy plakat na okres świąteczny ma motyw Bożego Narodzenia, czy metro świąteczne ma faktycznie wzór, który przypomina nam o religijnym ich aspekcie.

Jarmarki funkcjonują z powodzeniem nadal w jeszcze mocniej zlaicyzowanej Europie. W poprzednich latach niestety stały się miejscem kilku ataków terrorystycznych, ale te smutne wydarzenia nie zmieniły nastawienia do nich. Niektórzy wręcz jadą w okresie przedświątecznym specjalnie do Wiednia czy niektórych niemieckich miast na wyjątkowe jarmarki i to pomimo wysokich cen i innych nieodpowiadających nam elementów.

Kamil Jabłczyński

Kamil Jabłczyński

Redaktor warszawa.naszemiasto.pl, z EXU współpracuje od 2019 roku. Interesuje się tematyką miejską, ale nie tylko warszawską. Lubi porównywać stolicę Polski z innymi miastami – przyglądać się zmianom infrastrukturalnym, komunikacyjnym i urbanizacyjnym. Obserwuje co, gdzie i dlaczego się buduje. Oprócz tego lubi podróże małe i duże, ale też sport, film oraz muzykę. Stara się jednak nie ograniczać w tematyce swoich tekstów.
News will be here