e-TOLL, czyli jak zepsuć dobry pomysł

Miało być szybciej, wygodniej i nowocześniej. A jak jest? Choć e-TOLL funkcjonuje na polskich drogach od kilku miesięcy, nie ma najlepszej opinii. Dlaczego? Sprawdzamy.

W teorii chodziło oczywiście o ułatwienie płatności za przejazd drogami, na których obowiązują opłaty. System e-TOLL miał działać zamiast bramek. Żadnego zatrzymywania się, wystarczy zapłacić za wszystko na smartfonie. Ten rodzaj płatności obowiązuje na dwóch (z pięciu) płatnych odcinków autostrad w Polsce. Tych zarządzanych przez GDDKiA: Konin – Stryków i A4 Wrocław – Sośnica.

Okazało się jednak, że rządowa aplikacja, delikatnie rzecz ujmując, nie przypadła do gustu użytkownikom. Po uruchomieniu e-TOLL dla aut osobowych (1 grudnia 2021) sklepy z aplikacjami zalała fala fatalnych opinii. 3 grudnia w Google Play było ich około pięciu tysięcy ze średnią opinii… 1,2/5! Dziś jest nieco, ale tylko nieco lepiej. Opinii jest prawie drugie tyle (ponad dziewięć tysięcy), a średnia to 1,7. W sklepie Apple nie jest lepiej. Ocena 1,2 przy ponad dwóch tysiącach ocen.

Jasne, niezadowoleni użytkownicy oceniają aplikacje o wiele częściej niż zadowoleni, ale kilka miesięcy to już czas, w którym potencjalnie można by ocenę odbudować. W opinii większości z nich e-TOLL jednak zwyczajnie nie działa. Tracą w apce mnóstwo czasu, a na końcu i tak muszą kupić e-bilet na stacjach benzynowych. Oczywiście tych, które współpracują z systemem i mają możliwość ich sprzedaży (tj. Orlen i LOTOS).

Czy są alternatywy dla systemu e-TOLL?

Jedna z niemieckich autostrad – z wielu powodów uchodzących za wzór tego typu tras, fot. Pixabay

Zacznijmy od tego, że – jak wcześniej wspomniałem – rozwiązanie znajduje zastosowanie tylko na dwóch odcinkach. Do tego płatne są jeszcze trasy: Gdańsk – Toruń (A1), Katowice – Kraków (A4) i Świecko – Konin (A2). Tę ostatnią zostawmy jednak w spokoju, bo poza płatnością na bramkach nie ma żadnych alternatyw. To także najdroższa autostrada w Polsce, którą wielu omija szerokim łukiem, jeśli tylko może.

Płatności na pozostałych autostradach koncesyjnych można natomiast dokonać za pomocą aplikacji Skycash oraz mPay. To aplikacje z dużym doświadczeniem w obsłudze płatności za bilety dotyczące usług innych firm, np. kolejowych, miejskiego transportu czy parkowania. Ich aplikacje mają naprawdę wysokie oceny i są sprawdzone. Te same e-bilety wykupimy w aplikacjach, które mogą nam się przydać w innych okolicznościach i gdzie rejestracja nie zajmuje dużo czasu.

Do tego dochodzi wspomniana możliwość zakupu na stacjach benzynowych czy w aplikacji PKO BP

Pełna lista partnerów systemu dostępna jest tutaj. Reasumując, e-TOLL w zamyśle był dobrym rozwiązaniem. Zaraz po jego wprowadzeniu posypały się jednak gromy ze względu na problemy z aplikacją, a więc głównym ambasadorem systemu. Natomiast uwzględnienie znikającej potrzeby zatrzymywania się na bramkach to dobry pomysł. Pasujący na pewno do XXI wieku. Jego realizacja przypomina jednak początki informatyzacji…

Dodatkowo kierowcy obawiali się, że brak sprawnej aplikacji może powodować mandaty. Po autostradach ma bowiem jeździć aż sto siedemdziesiąt pojazdów Inspekcji Transportu Drogowego i sprawdzać po tablicach rejestracyjnych, czy opłata została uiszczona. Dodajmy do tego, że wszystko działa w oparciu o GPS. Kierowcy myśleli, że rozładowany telefon czy problemy z łącznością (zasięgiem) na drodze będą nakładać się z mało sprawną aplikacją. Mając jednak alternatywne możliwości zakupu, pomysł nabiera sensu. Zwłaszcza że użytkownicy wspomnianych mPay i Skycash zapłacą tam też i za inne autostrady. Dla nich to uniwersalne rozwiązanie.

Pin It
Kamil Jabłczyński

Kamil Jabłczyński

Redaktor warszawa.naszemiasto.pl, z EXU współpracuje od 2019 roku. Interesuje się tematyką miejską, ale nie tylko warszawską. Lubi porównywać stolicę Polski z innymi miastami – przyglądać się zmianom infrastrukturalnym, komunikacyjnym i urbanizacyjnym. Obserwuje co, gdzie i dlaczego się buduje. Oprócz tego lubi podróże małe i duże, ale też sport, film oraz muzykę. Stara się jednak nie ograniczać w tematyce swoich tekstów.