Psychogeografia – umiłowanie przypadku

Psychogeograficzni teoretycy (którzy byli jednocześnie praktykami) poddawali krytyce strukturę obszaru miejskiego. Uznawali ją za konstrukcję opresyjną. Urbanistyczny pejzaż kojarzył się im z politycznym oraz kulturowym przymusem. Proponowali odczytanie miejskiej mapy jako obrazu rutynowej, bezrefleksyjnej produkcji oraz konsumpcji. Podsunęli też sposób na przeciwstawienie się takiemu porządkowi – nieplanowaną, swobodną włóczęgę ku ukrytym zakamarkom powierzchownie tylko znajomej metropolii.

Tą drogą zawsze jeżdżę do pracy. Tu zawsze kupuję bułki. Tam natomiast zawsze spotykam się z tymi samymi znajomymi, z kolei w tym kinie zawsze zażywam odrobiny odprężającej rozrywki. W tym parku zawsze podziwiam wszelkie cuda natury...

Film dokumentalny o sytuacjonizmie – ruchu powiązanym z koncepcją psychogeografii

Podobnymi zdaniami moglibyśmy opisać naszą codzienność, która nie zmieniła się od czasów, gdy psychogeografia dopiero raczkowała. Przez tyle dekad nie nauczyliśmy się niekapitalistycznego spojrzenia na rzeczywistość za oknem. Mało tego, prawdopodobnie pod tym względem zrobiliśmy krok wstecz, zamykając szansę na spontaniczne doświadczenie zewnętrzne w przewidywalności świata cyfrowego.

Taktyka wypromowana przez sytuacjonistów ma więc zupełnie aktualną wartość. Improwizowane dryfowanie pośród ulicznych krajobrazów wydaje się najlepszym kontrargumentem do obecnie dominującej idei obszaru urbanistycznego. Dzisiejsze miasto generuje żywe obietnice wiecznej stagnacji (kolorowe supermarkety, modne restauracje, korporacyjne kwatery) szybciej i sprawniej niż w epoce bitników. Codzienność stała się jeszcze bardziej szablonowa, a proponowana przez nią online'owa alternatywa cementuje powszednie schematy poprzez uatrakcyjnioną formę przekazu.

W surrealistycznym aspekcie takiego spaceru drzemie niezwykła moc

Brytyjski autor Will Self rozmawia o psychogeografii

Jeśli wzorem uczniów Bretona damy ponieść się naszemu instynktowi, to będziemy mieli szansę zmienić rzeczywistość. Ta jest bowiem przedmiotem socjopolitycznej umowy legitymizującej zasadę: "tak zawsze było, tak zawsze będzie". Psychogeografia neguje pseudoobiektywną naturę powszedniości. Ogłasza (niczym słynny "Manifest surrealistyczny") rozum wrogiem ludzkiej kreatywności. Nad usystematyzowany racjonalizm przekłada przypadkowość. Tylko ona pozwala wymknąć się ze szponów rozsądku i jego bękartów – instytucji narzucających miastu przewidywalny rytm.

W doświadczeniu psychogeograficznym można również odnaleźć pierwiastek mistyczny. Absolutnie spontaniczna miejska przechadzka donikąd ma w sobie coś z seansu spirytystycznego. Przestrzeń miejska jest w istocie martwa. Prezentuje się nam jako swoista symulacja wszelkich współczesnych pragnień. Topografię miast aranżuje się w taki sposób, by mieszkańcy regularnie produkowali tworzywo obecnego porządku. Układ obszaru opiera się na jedynych słusznych ścieżkach wydeptywanych takimi pojęciami jak: konsument, pracownik, obywatel. Obranie innego kursu pozwala skontaktować się duchem umarłego miasta. Podróż w nieznane umożliwia pewnego rodzaju rozmowę z otaczającą nas przestrzenią. Niesieni podświadomą energią umysłu spotykamy wtedy na swojej drodze zaskakujące, niespodziewane okoliczności – podświadomą energię miasta.

Psychogeograficzne ćwiczenie służy odróżnieniu realistycznego od tego, co realne

Dyskusja dotycząca związków psychogeografii ze sztuką

Miejska przestrzeń objawia się nam jako obiekt realistyczny. Zawiera konkretne, namacalne komponenty. Ma wyraźny kształt i precyzyjną fakturę. W pewnym sensie jest jednak iluzją, dlatego nie można jej nazwać realną. Urbanistyczny pejzaż to złudzenie wpisujące zideologizowaną wizję naszego życia w pozornie neutralną lokalizację.

Realnego dotkniemy natomiast dopiero wówczas, gdy zanegujemy bezstronność przestrzeni. Gdy maszerujemy bez konkretnego celu, jesteśmy w stanie zmodyfikować, wydawałoby się, permanentnie realistyczny obraz. Wtedy i tylko wtedy udaje nam się dostrzec ideowy przekaz, który kryje się za racjonalną, obiektywną kurtyną urbanistycznego spektaklu.

Eksperymentalne włóczęgostwo jest więc czymś więcej niż tylko wymysłem przebrzmiałych intelektualistów

Psychogeografia w pigułce

To działanie, które potrafi czynić cuda – połączyć interesującą teorię z efektywną praktyką. Psychogeograficzny pomysł na zmienianie świata wydaje się znacznie bardziej skuteczny niż standardowe, akademickie idee. Społeczna transformacja staje się bowiem realna, dopiero gdy tworzy ją ulica, a nie profesorskie biurko.

Wystarczy tego realistycznego pisania – czas spotkać się z tym, co realne. Życzę sobie i wam miłego spaceru. Do zobaczenia. 

Łukasz Krajnik

Łukasz Krajnik

Rocznik 1992. Dziennikarz, wykładowca, konsument popkultury. Regularnie publikuje na łamach czołowych polskich portali oraz czasopism kulturalnych. Bada popkulturowe mity, nie zważając na gatunkowe i estetyczne podziały. Prowadzi fanpage Kulturalny Sampling