Baraże rozstrzygną o awansie Polaków?

Sześć punktów, awans na drugie miejsce w grupie i już prawie pewne baraże. Tak można podsumować występ Polaków w dwóch ostatnich meczach eliminacji do Mistrzostw świata w piłce nożnej. Przed rozpoczęciem kwalifikacji wydawało się, że to ostatni ich mecz – z Węgrami – będzie tym o wszystko lub o drugie miejsce w grupie. Nieoczekiwanie jednak był nim pojedynek z Albanią w Tiranie. Polacy, chociaż przeważali to przez długi czas, razili nieskutecznością. Momentami ich gra mogła wręcz irytować.

Paulo Sousa jednak po raz kolejny świetnie trafił ze zmianami

W 46. minucie meczu wprowadził Mateusza Klicha, natomiast nieco później Przemysława Frankowskiego i Karola Świderskiego. Po raz kolejny okazało się, że portugalski selekcjoner świetnie czyta grę i dokonał dobrych zmian. To właśnie Klich zagrał przeszywającą pole karne piłkę do Świderskiego, który mocnym strzałem pokonał bramkarza Albańczyków. Zaraz po tym pobiegł w stronę trybun, by celebrować bramkę, a ze strony kibiców gospodarzy zaczęły lecieć butelki.

Polacy po chwili uciekli z tego miejsca, a sędzia na kilkanaście minut przerwał mecz. Wydawało się, że może nawet skończyć się to walkowerem. Ostatecznie spiker poinformował jednak o wznowieniu spotkania, ale także, że w przypadku kolejnych takich sytuacji sędzia zakończy zawody. Co więcej, po meczu albańska federacja wydała kuriozalne oświadczenie sugerujące, że zachowanie ich kibiców zostało sprowokowane przez polskich fanów.

Polska dowiozła korzystny dla siebie rezultat 1:0 i wskoczyła na drugie miejsce w grupie. Mając w odwodzie mecze z Andorą i Węgrami, podczas gdy Albańczycy zmierzą się z Anglią, mało prawdopodobne jest, by nasi nie utrzymali pozycji dającej prawo gry w barażach.

Baraże – i co dalej?

Paulo Sousa, selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Polski, goal.com
Paulo Sousa – selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Polski, fot. goal.com

Tym razem system barażowy jest nieco bardziej skomplikowany i rozbudowany. W walce o finały zobaczymy aż dwanaście drużyn, ale tylko trzy z nich pojadą na mistrzostwa. By tak się stało, trzeba będzie wygrać dwa mecze. W barażach o mundial zagra dziesięć drużyn z drugich miejsc oraz dwaj zwycięzcy grup Ligi Narodów, którzy nie awansowali do turnieju bezpośrednio z pierwszego miejsca w grupie. Sześć drużyn, które uzyskały najlepsze wyniki w eliminacjach, będzie rozstawionych. Drabinka zostanie natomiast podzielona na trzy grupy po cztery drużyny, w których ramach rozegrane zostaną półfinały i finał.

Sześć rozstawionych drużyn wyłonionych zostanie za pomocą tabeli z wynikami spotkań kwalifikacyjnych, w sześciozespołowych grupach nie będą liczyć się konfrontacje z najsłabszym rywalem (w naszym przypadku San Marino). Szanse Polaków na znalezienie się w gronie drużyn rozstawionych są spore, ale nie są jeszcze przesądzone. Na pewno zwycięstwa z Andorą i Węgrami ułatwiłyby to zadanie. Dostanie się na przyszłoroczny mundial przez baraże nie należy do najłatwiejszych zadań, ale zdecydowanie jest w naszym zasięgu.

Kamil Jabłczyński

Kamil Jabłczyński

Redaktor warszawa.naszemiasto.pl, z EXU współpracuje od 2019 roku. Interesuje się tematyką miejską, ale nie tylko warszawską. Lubi porównywać stolicę Polski z innymi miastami – przyglądać się zmianom infrastrukturalnym, komunikacyjnym i urbanizacyjnym. Obserwuje co, gdzie i dlaczego się buduje. Oprócz tego lubi podróże małe i duże, ale też sport, film oraz muzykę. Stara się jednak nie ograniczać w tematyce swoich tekstów.