Miami szczęśliwe dla Hurkacza, mniej dla Świątek

Hubert Hurkacz osiągnął swój największy jak dotąd sukces. Wygrał turniej pojedynczy Miami Open zaliczany do ATP Tour Masters 1000, a więc najważniejszego cyklu zawodów zaraz po turniejach wielkoszlemowych. Osiągnięcie Polaka zasługuje na spory szacunek, mając na uwadze, że po drodze pokonał znacznie wyżej rozstawionych rywali.

Polak był rozstawiony w Miami z numerem 26

Zwycięstwo oraz przemówienie Huberta Hurkacza po wygraniu turnieju w Miami

W drugiej rundzie, od której zaczynał swój udział w turnieju, pokonał Amerykanina Denisa Kudlę. Już w trzeciej rundzie na Hurkacza czekała natomiast jedenasta rakieta świata – rozstawiony z szóstką Kanadyjczyk Denis Shapovalov. Polak jednak uporał się z nim w dwóch setach. Pierwszego seta stracił zresztą dopiero w czwartej rundzie. Tam również zmierzył się z Kanadyjczykiem – Milosem Raonicem, rozstawionym z numerem dwunastym.

Raonic wygrał pierwszego seta 6-4, ale w pozostałych to Hubert Hurkacz był górą. W ćwierćfinale turnieju w Miami trafił na z kolei na turniejową dwójkę, a więc Greka Stefanosa Tsitsipasa. Numer 5 rankingu ATP. Podobnie jak w poprzednim meczu Polak musiał podnieść się po przegranym pierwszym secie – tym razem 6-2. Zrobił to jednak w doskonałym stylu, wygrywając kolejne sety 6-3 i 6-4.

Na tym samym etapie odpadł rozstawiony w Miami z numerem jeden Daniił Medvedev

To chyba wtedy, mając na uwadze pokonanie drugiego w stawce i odpadnięcie teoretycznie najmocniejszego zawodnika, zaczęło się mówić o potencjalnej szansie na sukces Hurkacza. W półfinale Polak zagrał świetnie i ograł Rosjanina Andrieja Rubleva 6-3, 6-4. Ogranie czwartego zawodnika w drabince oznaczało natomiast, że w finale zmierzą się turniejowe numery 26 (Hurkacz) i 21 (Jannik Sinner). Dziewiętnastoletni Włoch w półfinale pokonał Roberto Bautistę-Aguta, który rozstawiony był z numerem siódmym. Pierwszy set finału zwiastował zresztą zaciętą walkę – Polak wygrał dopiero po tie-breaku. W drugim jednak spokojnie pokonał rywala 6-4.

Gorzej tym razem poszło Idze Świątek

https://twitter.com/iga_swiatek/status/1377001573096755204
Słowa Igi Świątek po porażce z Aną Konjuh

Polka przystępowała do rywalizacji jako rozstawiona z numerem piętnastym. Po dobrym meczu i zwycięstwie w drugiej rundzie przegrała jednak kolejne spotkanie. Na trzecim szczeblu lepsza okazała się Ana Konjuh. Chorwatka wystąpiła w turnieju dzięki dzikiej karcie. Odpadła natomiast już w kolejnej rundzie z Łotyszką Anastasiją Sevastovą. Również dwa mecze w Miami zagrała Magda Linette. Wygrała swój pojedynek w pierwszej rundzie, jednak w drugiej lepsza od Polki okazała się Brytyjka Johanna Konta.

Dużo lepiej Iga Świątek poradziła sobie w deblu. Wystąpiła tam w parze z Bethanie Mattek-Sands. Jest to absolutna specjalistka od gry w deblu. Złota medalistka olimpijska w grze mieszanej i zwyciężczyni pięciu turniejów Wielkiego Szlema w deblu damskim. Do tego wygrała cztery turnieje Wielkiego Szlema w grze mieszanej. Panie najpierw ograły amerykańską parę Kenin - Stephens, a następnie chińską Xu - Zhang. W ćwierćfinale lepsze okazały się od pary Kichenok (Ukraina) - Ostapenko (Łotwa). Dopiero w półfinale uległy jednak Japonkom Aoyama i Shibahara. Zwyciężyły one ostatecznie także w finale.

Po turnieju w Miami Hubert Hurkacz znalazł się na 16. miejscu rankingu ATP. Najwyżej w swojej karierze. Co ciekawe, dokładnie to samo miejsce w rankingu WTA zajmuje najwyżej sklasyfikowana Polka – Iga Świątek.

Pin It
Kamil Jabłczyński

Kamil Jabłczyński

Redaktor warszawa.naszemiasto.pl, z EXU współpracuje od 2019 roku. Interesuje się tematyką miejską, ale nie tylko warszawską. Lubi porównywać stolicę Polski z innymi miastami – przyglądać się zmianom infrastrukturalnym, komunikacyjnym i urbanizacyjnym. Obserwuje co, gdzie i dlaczego się buduje. Oprócz tego lubi podróże małe i duże, ale też sport, film oraz muzykę. Stara się jednak nie ograniczać w tematyce swoich tekstów.