Ekstremalne przysmaki: Surströmming 

Röda Ulven (Czerwony Wilk) - najczęściej spotykana w Szwecji marka kiszonego śledzia (fot. Wikimedia Commons)
Röda Ulven (Czerwony Wilk) - najczęściej spotykana w Szwecji marka kiszonego śledzia . (fot. Wikimedia Commons)
Próbowanie lokalnych specjałów to część niemal każdej udanej podróży. Dzięki zaznajamianiu się z kulinarnymi tradycjami odwiedzanych regionów, jesteśmy w stanie poznać je lepiej niż poprzez samo zwiedzanie okolicy. Bywają jednak potrawy, w przypadku których niewiedza jest błogosławieństwem…

Mowa o takich przysmakach, jak szwedzki surströmming. Nie bez powodu otwiera on cykl „Ekstremalne przysmaki” – kiszony śledź od lat przoduje w zestawieniach najbardziej obleśnych rarytasów świata. Sama również, mieszkając w Szwecji, miałam wątpliwą przyjemność spróbowania legendarnej ryby. Co tu dużo mówić  – jeśli Wam również bliskie są mądrości Anthony’ego Bourdaina i traktujecie swoje ciało raczej jak park rozrywki niż świątynię, to zdecydowanie musicie skosztować surströmminga. Przygoda gwarantowana!

Zacznijmy od tego, czym właściwie jest surströmming.

Jest to śledź bałtycki, którego wkłada się do drewnianych beczek, zalewa solanką i pozostawia na kilka tygodni na słońcu. Następnie rybę przekłada się do puszek, gdzie zachodzą dalsze procesy fermentacji. Ważne, aby w momencie zakupu pierwotnie płaska puszka ze specjałem miała wypukłe wieczko oraz denko. Oznacza to, że w opakowaniu nagromadziło się już dużo gazów i śledź jest gotowy do spożycia. No, może nie tak całkiem gotowy. Samo podanie tej perły kuchni nordyckiej to poważna operacja, która czasami pochłania ofiary.

Otwieranie

Surströmming otwierany jest najczęściej w naczyniu z wodą (apinchofhappinessblog.wordpress.com)
Surströmming otwierany jest najczęściej w naczyniu z wodą (apinchofhappinessblog.wordpress.com)

Surströmminga najlepiej jest otwierać na dworze, pod wodą i w ciuchach, do których nie jesteśmy specjalnie przywiązani. Warto też mieć na sobie gumowe rękawiczki, aby uniknąć bezpośredniego kontaktu zalewą, która – co tu dużo mówić – stanowi główny powód legendarnego wręcz smrodu szwedzkiego rarytasu (optymiści, którzy łudzą się, że można się go pozbyć poprzez upranie odzieży, mylą się bardzo). Puszkę należy rozciąć bardzo powoli – tak, aby nie wybuchła pod wpływem ciśnienia i nagromadzonych gazów. Dlatego też wiele linii lotniczych zakazuje wnoszenia surströmminga na pokłady samolotów – pod wpływem zmian ciśnienia opakowanie mogłoby wybuchnąć.

Co się dzieje po otwarciu? Może będę niedelikatna, ale tym, którzy jeszcze nie mieli szansy zetknąć się z cudownymi śledzikami, chciałabym przedstawić swoje doświadczenia jak najwierniej. Zapach przywodził mi na myśl publiczną latrynę po natarciu tłumu, który nieszczęśliwie padł ofiarą masowego zapalenia błony śluzowej jelit. Całą sytuację doskonale obrazuje fakt, iż wiele szwedzkich wspólnot mieszkaniowych zakazało otwierania surströmminga w blokach. Zbyt często wzywano pogotowie gazowe do smakoszy kiszonego śledzia.

Przygotowanie

Surströmming - zawartość puszki (www.national-geographic.pl)
Surströmming – zawartość puszki (www.national-geographic.pl)

Puszkowane śledzie zazwyczaj sprzedawane są już bez głowy, na własną rękę trzeba jednak pozbyć się wnętrzności ryby. Tradycyjnie podaje się ją z cienkim chlebem (tunnbröd) i z dodatkami, które według smakoszy wspaniale komponują się z tym szwedzkim specjałem: kwaśną śmietaną, czerwoną cebulą oraz gotowanymi, krojonymi w grube plastry słodkimi ziemniakami (mandelpotatis).

Można by pomyśleć, że składniki te zabiją smak samego śledzia. Nic bardziej mylnego. Jak wiadomo, zapach jest jedną ze składowych odczuwanego przez nas smaku, a z tym już niestety nic nie zrobimy. Dodatkowo,  nie pomaga konsystencja ryby – po długim kiszeniu jest ona bardzo śliska i tak miękka, że właściwie rozpływa się w ustach i z powodzeniem można smarować nią chleb. Dla zobrazowania sytuacji wyznam Wam, że przed samą ceremonią kosztowania śledzia moja znajoma stwierdziła, że „wszystko, co jest jedzeniem, da się zjeść”. Kiedy przyszło co do czego, surströmminga wypluła razem z widelcem. Internet jest też pełen filmików, na których rozmaici śmiałkowie kosztują szwedzkiego przysmaku, ale nie polecam ich oglądania.

Najgorsze jednak przychodzi później – zabójczy aromat obleśnego śledzika towarzyszy nam jeszcze przez wiele godzin po spożyciu. Znajomy, któremu przysmak bardzo odpowiada, dojadł pozostawioną przez nas, sporą część zawartości puszki. Odbiło mu się, gdy przebywał na parterze sporego domku jednorodzinnego. Już za chwilę, z piętra krzyczała na niego żona oznajmiając, że absolutnie nie będzie spać z nim w łóżku.

Surströmming Garden Party (hiveminer.com)
Surströmming Garden Party (hiveminer.com)

Choć surströmming dostępny jest w szwedzkich sklepach przez cały rok, to zwyczajowo jego święto rozpoczyna się w Szwecji trzeci czwartek sierpnia. Wtedy też nasi północni sąsiedzi najczęściej organizują ogrodowe ceremonie częstowania przyjaciół tym specjałem. Czy warto spróbować kiszonego śledzia? Moim zdaniem, tak. Każdy nowy smak to przygoda i kolejna okazja do poznawania regionalnej kultury – bez względu na to, czy przypadnie on nam do gustu, czy nie.

Autor artykułu
More from Barbara Sajewicz

Lody pokryte 24-karatowym złotem hitem Instagrama

Właściciel mieszczącej się w Anaheim w Kalifornii lodziarni Snowopolis może być z...
Czytaj wiecej