Sztuczna inteligencja zyska prawa do własnych patentów?

Czy sztuczna inteligencja już teraz powinna zyskać prawa?, fot. Gerd Altmann/Pixabay
Czy sztuczna inteligencja już teraz powinna zyskać prawa?, fot. Gerd Altmann/Pixabay
Osoby wieszczące nieuchronny bunt maszyn i upatrujące w nim zagłady ludzkości z pewnością łapią się w tym momencie za głowy, ale grupa naukowców i prawników właśnie rozpoczęła walkę o to, by sztuczna inteligencja była wymieniana wśród autorów projektów, przy jakich tworzeniu ją wykorzystywano.

Kuriozalny dla wielu pomysł to wcale nie tak wydumana sprawa, jak wielu się wydaje. Jednym z prowodyrów, którego historię przywołało BBC News, jest inżynier Stephen Thaler. Amerykanin stworzył jakiś czas temu algorytm o nazwie Dabus AI, który pomaga mu w codziennej pracy. Uznając jego zasługi, Thaler postanowił więc wpisać Dabusa do wniosków patentowych, które składał w Stanach Zjednoczonych, Europie oraz Wielkiej Brytanii. Tu jednak pojawił się problem, ponieważ prawa autorskie, w tym także patentowe, zwyczajowo przypadają ludziom – urzędy odrzuciły więc wnioski Thalera. Wynalazca nie zamierza się jednak poddawać, a kolejni naukowcy i prawnicy stają po jego stronie. Wygląda na to, że sztuczna inteligencja właśnie wywołała pierwszą “wojnę ideową”.

Na pierwszy rzut oka pomysł może wydać się absurdalny, ale w rzeczywistości nie jest to fanaberia grupy ekscentryków. Prawa autorskie to temat rzeka, jednak nikt nie ma raczej wątpliwości, że nawet w ludzkich sprawach nie wypełniają one swej funkcji w XXI wieku. Wystarczy przypomnieć, jak wielkie oburzenie wywołała choćby unijna dyrektywa o prawach autorskich na jednolitym rynku cyfrowym. Kontrowersje najczęściej wynikają oczywiście z winy polityków, którzy przy okazji tego typu istotnych dokumentów nadużywają swojej pozycji. Wchodzenie z butami w życie użytkowników to jednak jedna strona medalu. Drugą są natomiast twórcy, którzy w dobie internetu niemal zawsze stoją na straconej pozycji. Sztuczna inteligencja traktowana przedmiotowo jest natomiast najlepszym przykładem na to, jak bardzo systemu prawne są nieprzygotowane do funkcjonowania w obecnej epoce.

Sztuczna inteligencja zyskała pierwszego “męczennika”?

AI a prawa do własności intelektualnej, fot. Gerd Altmann/Pixabay
AI a prawa do własności intelektualnej, fot. Gerd Altmann/Pixabay

Obecnie sztuczna inteligencja tworzy już muzykę, pisze scenariusze i pomaga nam w codziennym życiu, a nawet kandyduje w wyborach! Jej bardziej zaawansowane wersje pracują natomiast nad bardziej zaawansowanymi projektami, jak paliwa przyszłości. W przypadku Dabus AI można więc odczuć jeszcze mocniej klimat absurdu, ponieważ zamieszanie wynikło podczas starania się o patenty dla… pojemnika na żywność oraz lampy. Dzięki zaangażowaniu Dabus AI są one oczywiście wyjątkowe – konstrukcję pojemnika oparto na fraktalach, lampa swoim migotaniem ma natomiast odzwierciedlać aktywność mózgu. Sęk w tym, że szala absurdu powoli przechyla się jednak na stronę prawodawców, co komentują prawnicy:

W obecnym kształcie urząd patentowy stwierdza wprost: jeśli twórca nie spełnia ludzkiego kryterium wynalazczości, jego praca nie podlega prawom autorskim. Sztuczna inteligencja jest jednak coraz bardziej rozwinięta i coraz częściej się ją wykorzystuje. Być może niebawem sama zacznie tworzyć swoje wynalazki, a to w prostej linii prowadzi do załamania całego systemu własności intelektualnej w przyszłości.

Ryan Abbott, profesor prawa na Uniwersytecie w Surrey

Poza amerykańskim urzędem patentowym Stephen Thaler doczekał się uzasadnień dla odrzuconych wniosków. Rzeczniczka Europejskiego Urzędu Patentowego zasugerowała, że instytucja stanęła przed nie lada problemem. Z jednej strony EPO (European Patent Office) rozumie intencje twórcy, z drugiej jednak urzędnicy obawiają się stworzenia precedensu. Jego skutki mogłyby w przyszłości być nieobliczalne. W Wielkiej Brytanii z kolei sprawa rozbija się o prawo z roku 1977. Jak tłumaczą eksperci, intencje były słuszne. Chodziło bowiem o zabezpieczenie twórców przed zakusami korporacji – stąd obecność ludzkiego kryterium wynalazczości. Ponad czterdzieści lat później przepisy te zwyczajnie nie są adekwatne do obecnego stanu rozwoju technologicznego. Nie ma jednak wątpliwości, że sztuczna inteligencja w niedalekiej przyszłości zmusi prawodawców do pochylenia się nad tym problemem.

Jak na razie starania naukowców i prawników nie mają oczywiście zbyt wielkich szans powodzenia. Po pierwsze dlatego, że sztuczna inteligencja nie jest samodzielnym tworem, a jedynie “narzędziem”, które może co najwyżej podlegać prawu autorskiemu. Po drugie – co poniekąd wynika z braku autonomiczności – nie podejmuje ona świadomych decyzji. O rozpoczęciu prac nad potencjalnym zagadnieniem decyduje jej autor, a więc ponownie to on może przypisać sobie wszystkie zasługi. Nie jest jednak tak, że temat przejdzie bez echa. Rozwój technologii, w szczególności AI, jest bowiem tak szybki, że prędzej czy później problem trzeba będzie rozwiązać. Ostatecznie krytycy robotyzacji mogą więc triumfować, ale tylko do czasu. Nie ma jednak tego złego – kto wie, może właśnie takie gesty sprawią, że inteligentne maszyny w przyszłości również zatroszczą się o nasze prawa.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Jak zostać mistrzem Takumi? Wystarczy… 60 000 godzin

W obiegowej opinii panuje przekonanie, jakoby człowiek potrzebował 10 000 godzin praktyki, by...
Czytaj wiecej