Szwajcaria po taniości

fot. Rafał Turowski
fot. Rafał Turowski
Szwajcaria – jak wiadomo – nie jest celem pierwszego wyboru weekendowych czy też wakacyjnych wypraw. Choć kraj piękny i działający jak w przysłowiowym zegarku, jest także miejscem absurdalnie drogim, co przebąkują nawet niektórzy mieszkańcy. I tenże stan rzeczy powoduje, że Szwajcaria uważana jest za destynację dla turystów z raczej grubszym portfelem.

Istotnie – jest tam drogo, porównywalnie z Islandią czy z Norwegią. Ale jeśli nie jesteśmy nastawieni na turystykę zakupową (jak wielu rosyjsko- i arabskojęzycznych zwiedzających), warto tam pojechać, pokombinowawszy wcześniej „jak zrobić to taniej”, przy czym naprawdę nie chodzi mi o branie ze sobą paprykarzy.

Wydaje się, że najgorszym pomysłem jest zwiedzanie Szwajcarii autem bądź wypożyczenie pojazdu na miejscu, chyba, że za parkingi płacicie firmową kartą kredytową. Zarówno w Zurichu jak i Genewie parkować nie można chyba nigdzie poza wyznaczonymi miejscami, a i tam – zwykle do 90 minut, i uwierzcie mi, że czas postoju jest sprawdzany i lepiej go nie przekraczać. Zostają parkingi np. podziemne, nie brak ich co prawda, ale zostawienie tam pojazdu, szczególnie na dłużej niż kilka godzin, jest dla normalnego portfela nieledwie ruiną.

fot. Rafał Turowski
fot. Rafał Turowski

Dobrym z kolei pomysłem jest zwiedzanie Szwajcarii koleją. Transport w tym kraju jest zintegrowany, co oznacza, że np. autobus spod stacji nie odjedzie, dopóki nie wysiądą z pociągu pasażerowie. Właśnie dlatego Szwajcarzy nie boją się przesiadek. Jak wszystko – również przemieszczanie się po kraju jest bardzo kosztowne, o ile nie mamy biletów sieciowych, które – choć także są dość drogie, to jednak w stosunku do biletów jednorazowych – bardzo opłacalne. System biletowy Zurichu wydał mi się niesłychanie skomplikowany, kanton podzielony jest na strefy, w zależności od tego, ile stref chcemy przejechać (co trzeba sprawdzić przed podróżą), tyle zapłacimy, plus – ew. 5 CHF za podróż nocą, gdyż kolejki podmiejskie działają tam przez całą dobę. Warto zatem zainwestować w bilet dzienny, weekendowy bądź dłuższy, a najlepiej – jeśli chcemy zwiedzić cały kraj – kupić sobie Swiss Travel Pass, trzydniowy kosztuje w sezonie 225 CHF i działa również w komunikacji miejskiej, daje zniżki do muzeów itd. Niestety, musimy zapłacić pełną cenę za przejazd słynną kolejką na Jungfraujoch, jest to „once in a lifetime experence” co prawda, ale zrezygnowałem z tego doświadczenia, bo cena biletu wynosi więcej niż rata za moje wcale nie tak duże mieszkanie – jestem związany ze Szwajcarią jeszcze przez kilka ładnych rat, przepraszam – lat. Dla turystów mających lokum w hotelach na terenie Genewy, komunikacja miejska jest… za darmo. Nie dotyczy to – podkreślę – tych, którzy nocują u cioci bądź w Airbnb. Warto też dodać, że w obu najważniejszych szwajcarskich miastach ścieżki rowerowe i dostępność pojazdów w wypożyczalniach mogą wzbudzić zazdrość wszystkich cyklistów świata.

fot. Rafał Turowski
fot. Rafał Turowski

Żywność w Szwajcarii jest droga. I ta w sklepach, i ta w knajpach. Poza fast foodami najtańsze restauracje – chińskie czy libańskie, najczęściej znakomite zresztą – mają menu z cenami zaczynającymi się od 20 CHF za danie, do tego napój extra, duże piwo w Szwajcarii kosztuje ok. 8 CHF. Nieco lepsza sytuacja jest w Genewie, jak sądzę trochę od Zurichu droższej, ale leżącej tuż przy granicy. Wielu turystów jedzie tramwajem do granicznego miasta we Francji i tam się stołuje za mniej więcej połowę genewskiej ceny. Natomiast różnice cen żywności w supermarketach są wręcz porażające, nic więc dziwnego, że i samym Szwajcarom zdarza się aprowizować we francuskich sklepach. Poza tymi – zauważmy – wiele rzeczy w Szwajcarii jest zupełnie za darmo. Warto poszperać w Internecie, w samej bowiem Genewie można zwiedzić gratis 5 czy 6 fantastycznych muzeów.

I na zakończenie takie ćwiczenie intelektualne. Gdybym…

Gdybym otóż mieszkał w Szwajcarii, i pracował, jak pracuję, czytałbym powyższy tekst z rozbawieniem, nie mając zupełnie kontaktu z faktem, że kraj mój może przez kogokolwiek być postrzegany jako „drogi”.

fot. Rafał Turowski
fot. Rafał Turowski
More from Rafał Turowski

Dokąd? Do Burkina Faso!

- Dokąd??? - Do Burkina Faso. - Aha. (długa cisza). Ale po...
Czytaj wiecej