Szwedzi zaczęli przeliczać ceny na ślad węglowy

Alexas Photo, Pixabay
Fot. Pixabay
Jedna z najpopularniejszych marek spożywczych w Szwecji postanowiła zorganizować interesujący eksperyment, by uświadomić klientom, jak ich codzienne, pozornie błahe decyzje wpływają na środowisko. W tym celu firma Felix otworzyła nietypowy sklep, w którym walutą jest CO2e.

Chyba nawet najbardziej oporne na ekologię jednostki są świadome, czym jest ślad węglowy. Jego istnienie trudno negować, nawet nie zgadzając się z postulatami proekologicznymi. Każdy bowiem, niezależnie jak bardzo by nie chciał, taki właśnie ślad zostawia. Nie inaczej jest więc w przypadku produkcji czegokolwiek – także (a może przede wszystkim) żywności. To właśnie ta gałąź gospodarki odpowiada bowiem za 1/4 emisji wszelkich gazów cieplarnianych. Niewiele można z tym zrobić – co najwyżej zmniejszyć konsumpcję lub przestawić się na produkty mniej szkodzące środowisku… I tu pojawia się Felix. Szwedzki potentat przetwórstwa spożywczego wyszedł z inicjatywą, by cena za ich produkty nie była wyrażana w narodowej walucie, lecz w ekwiwalencie dwutlenku węgla.

Wartość wyrażona w CO2e zamiast SEK to ciekawy pomysł

Pixabay, ślad węglowy, zakupy
Fot. Pixabay

W normalnych warunkach ceny kształtuje rynek – koszt produkcji powiększane są o koszty transportu i magazynowania, zysk dla pośredników oraz marżę dla sprzedawcy. Do tego dochodzą oczywiście kwestie dostępności (sezonowość) i to, jaki jest popyt na dany produkt. Można więc łatwo określić, że np. produkcja mięsa wymaga większych nakładów niż roślin. Oczywiście nie zawsze działa to w taki sposób, ale takie są ogólne reguły. Z kolei CO2e (ekwiwalent dwutlenku węgla) to jednostka miary stosowana do opisywania emisji gazów cieplarnianych. Jej wartość także łatwo przeliczyć, o ile wie się, jaki ślad węglowy pozostawiają poszczególne produkty – a o to już trudniej. Jest to jednak rzecz, o której każdy wiedzieć powinien, by mógł swoje decyzje nazywać świadomymi.

Idący tym tropem, marka Felix chce nauczyć świadomych wyborów swoich klientów, bo choć jej poziom rośnie, wciąż jest na niskim poziomie. Firma doszła do wniosku, że bardziej świadomi klienci chcieliby otrzymywać jeszcze jaśniejsze informacje na temat tego, co jedzą. I choć na pierwszy rzut oka może się to wydać dziwne, a mniej uświadomieni mogą wręcz doznać szoku, to trudno temu pomysłowi odmówić walorów edukacyjnych.

Jak ten eksperyment wygląda w praktyce? Koncepcja Climate Store marki Felix jest dość prosta. Szwedzi wyliczyli bowiem, że gdyby każdy z nas ograniczył się do tygodniowego budżetu na poziomie 18,9 kg CO2e, nasz wpływ na środowisko i klimat zmniejszyłby się nawet o połowę. Dlatego właśnie firma wprowadziła tygodniowe limity zakupowe takiej wysokości. Nikt nikomu nie odmawia zakupu tego czy innego produktu. Jeśli chcemy, możemy żywić się tylko mięsem – ale z oczywistych powodów kupimy go mniej.

A czy ty zmniejszysz swój ślad węglowy, jeśli będziesz świadomy jego rozmiaru?

Szwedzi po raz kolejny wychodzą przed szereg, próbując zrobić więcej niż inne kraje, by walczyć z globalnym ociepleniem. I dobrze! Oczywiście posługiwanie się ekwiwalentem dwutlenku węgla to tylko jednostkowy przypadek, ale ma ogromną wartość edukacyjną. Pojedynczy sklep też wiele nie zmieni. Działając jednak na zasadzie zarażania ideą kolejnych osób, może przyczynić się do zmiany zachowań konsumenckich. Jedynym problemem wydaje się przeprowadzenie tego eksperymentu akurat na Szwedach. To jedno z najbardziej świadomych społeczeństw, podczas gdy akcje edukacyjne przydałyby się w mniej wyedukowanych regionach świata.

Na dłuższą metę takie zmiany wywarłyby olbrzymi wpływ na funkcjonowanie naszej planety, ale na pewno nie w przypadku, gdy tylko Szwedzi zrobią swoje. Marka Felix na tym jednak nie kończy. Choć Climate Store to rodzaj sklepu pokazowego, przedstawiciele firmy zapowiadają, że to jedynie część długoterminowego planu. Kolejnym etapem ma być umieszczanie na opakowaniach informacji, jaki ślad węglowy pozostawiła produkcja danego artykułu spożywczego.

Autor artykułu
More from Damian Halik

“Wiedźmin: Zmora Wilka”, czyli Geralt z Anime

Globalny sukces netflixowego "Wiedźmina" – w który wielu wątpiło – stał się...
Czytaj wiecej