Tadanori Yokoo – ktoś więcej niż “japoński Andy Warhol”

Arabeska miłości, Tadanori Yokoo, 2012
"Arabeska miłości" (Tadanori Yokoo, 2012)
Szukanie odniesień do znanych nam rzeczy jest czymś naturalnym – porównujemy, bo to ułatwia oswajanie się z nieznanym. Twórczość Tadanoriego Yokoo, wybitnego grafika, także budzi pewne skojarzenia, ale nazwać go "japońskim Andym Warholem", to jak nie powiedzieć o nim niczego.

Twórczość Andy’ego Warhola istotnie odmieniła oblicze sztuki współczesnej. Jego działalność otworzyła widownię na nieznane i do dziś inspiruje. Tych zasług nie można mu odmówić, stąd też większość przedstawicieli pop-artu żyje niejako w jego cieniu – niczym kubiści przysłonięci kilka dekad wcześniej przez Pabla Picassa. W tymże cieniu można jednak odnaleźć prawdziwe skarby; dzieła niejednokrotnie bardziej złożone, odważniejsze, a nawet ciekawsze. Rzeczy, które kojarzą nam się z ikonicznymi pracami danego nurtu, ale każde kolejne spojrzenie ujawnia niewidoczne na pierwszy rzut oka detale. Tak właśnie tworzy Tadanori Yokoo, łącząc w swoich grafikach mniej i bardziej charakterystyczne elementy zarówno pop-artu, jak i japońskiej kultury.

Sztuką zwalczaj traumy

Tadanori Yokoo, Yoshiaki Miura, The Japan Times
Tadanori Yokoo (2011), fot. Yoshiaki Miura/“The Japan Times”

Tadanori Yokoo to dziś nestor japońskiej grafiki. Zbliżający się do 85. urodzin artysta w ostatnim czasie głównie maluje, wciąż organizowane są też wystawy jego prac, choć pandemia oczywiście ograniczyła ich liczbę. To nie malarstwo zapewniło mu jednak rozpoznawalność. Urodził się w 1936 roku – w niewielkim Nishiwaki nieopodal Osaki, ale w młodym wieku przeniósł się do Tokio. To tam rozpoczął swoją wielką karierę. Początkowo tworzył scenografie teatralne, ale stopniowo coraz większą rolę w jego życiu zaczęła odgrywać grafika. Można wręcz powiedzieć, że jest jednym z pionierów projektowania graficznego w Japonii.

Pierwsze plakaty jego autorstwa zaczęły pojawiać się w połowie lat 50. – już w 1956, jako dwudziestolatek, został członkiem JAAC (Japan Advertising Artists Club). Organizacja działała między 1951 a 1970 rokiem, a jej członkowie wyznaczali wówczas nowe trendy. Nawet wśród nich Tadanori Yokoo wyróżniał się jednak swoim stylem. Nigdy nie stronił od odważnego prezentowania tematów społecznych, stale rezonowały w jego twórczości powojenne traumy. Wyraziste prace Japończyka estetycznie czerpały przy tym z dadaizmu czy surrealizmu, ale też z rodzimej kultury. Szczególnie mocne są tu odniesienia do ukiyo-e – stylu charakterystycznego dla epoki Edo, na Zachodzie utożsamianego z klasyką sztuki japońskiej. Co jednak ciekawe, wśród swoich inspiracji artysta wymieniał choćby twórczość reżysera Akiry Kurosawy czy pisarza Yukio Mishimy.

Plakaty, Tadanori Yokoo
Przykładowe plakaty Tadanoriego Yokoo

Mozolne budowanie własnej marki w latach 50. opłaciło się. Wieść o odważnej twórczości utalentowanego grafika szybko rozniosła się po kraju, a potem po świecie. W połowie lat 60. prace Yokoo zaczęły pojawiać się w galeriach sztuki. Podczas wystawy “Persona” w Matsuya Ginza otrzymał on Mainichi Industrial Design Award. W 1966 roku doczekał się pierwszej solowej wystawy w tokijskiej Nantenshi Gallery, a dwa lata później jego prace zostały ujęte w zbiorczej wystawie “Word and Image” w nowojorskim Museum of Modern Art. To otworzyło mu drzwi do wielkiej kariery.

Tadanori Yokoo to ktoś więcej niż japoński Andy Warhol, ale te porównania bez wątpienia mu pomogły

PIE Books
“Tadanori Yokoo 1957-2012. Complete Book Designs” (strony 268-269), fot. PIE Books

W trakcie pięćdziesięciopięcioletniej kariery Tadanori Yokoo stworzył ponad tysiąc grafik różnego rodzaju. Jego styl od początku był wyrazisty, ale nie jednolity – stale ewoluował. Po pierwszej fazie, gdzie głównym źródłem inspiracji były dla niego japońska kultura i europejski surrealizm, artysta zaczął też chłonąć kolejne, bardziej współczesne nurty. Jego wyjątkowe wizje doskonale splatały się natomiast z wyznacznikami amerykańskiego pop-artu, który w dużej mierze zainspirował go do przeniesienia tego stylu na grunt japoński. Na Zachodzie natomiast sprzedawały jego twórczość właśnie porównaniami do największej z ikon nurtu.

Zresztą, Tadanori Yokoo skrzętnie z tego skorzystał. Już w 1972 roku doczekał się solowej wystawy w MoMA, będącej momentem zwrotnym w jego karierze. Przełom lat 60. i 70. to też okres podróży i wzmożonych poszukiwań. Kilka lat Yokoo spędził wówczas w Indiach, chłonąc tamtejsze wierzenia. Coraz częściej zaczął wówczas sięgać po tematykę religijną, czym odzwierciedlał w swojej sztuce fascynację mistycyzmem i duchowością. Szczególnie mocno zbliżyło go to z Carlosem Santaną, co widzimy w ich późniejszej współpracy.

Warto wiedzieć, że jako wybitny już wówczas przedstawiciel japońskiej szkoły plakatu Tadanori Yokoo często nawiązywał współpracę z muzykami

Zwłaszcza w latach 70. z jego usług korzystali między innymi The Beatles, Cat Stevens, Earth, Wind & Fire, Emerson, Lake and Palmer czy właśnie Santana. A skoro już o nim, nie można pominąć także okładek płyt autorstwa Yokoo. Choć Santana nie był jedynym muzykiem, który zlecił mu takie zadanie – wielu azjatyckich artystów estradowych korzystało z usług Yokoo, pośród zachodnich muzyków warto wspomnieć choćby Milesa Davisa (“Agharta”, 1975) – to właśnie okładka albumu “Lotus” (1974) przyniosła Yokoo nagrodę na Biennale w Brnie (1974). Od tego czasu twórczość Japończyka wielokrotnie nagradzano na różnego rodzaju festiwalach; doczekał się on także dziesiątek wystaw. Zainteresowanie jego twórczością nie zmalało nawet w latach 90., gdy z jednej strony postanowił rozpocząć nowy – cyfrowy – etap swojej twórczości; z drugiej zaś zdecydowanie więcej miejsca pozostawił malarstwu niż jakiejkolwiek innej formie sztuki graficznej.

Prace Tadanoriego Yokoo ujawniają wszystkie nieznośne rzeczy, które my, Japończycy, mamy w sobie. Te same, które wywołują w nas gniew i strach. Wywołuje »eksplozje«, które przywołują przerażające nas skojarzenia; tworzy rzeczy, które leżą gdzieś między wulgarnością billboardów reklamujących pokazy festiwalowe w sanktuarium poświęconym ofiarom wojennym a typowymi dla amerykańskiego pop-artu czerwonymi puszkami Coca-Coli. Ujawnia w ten sposób rzeczy, które są w nas, ale których nie chcemy widzieć.

– Yukio Mishima, jeden z najwybitniejszych japońskich pisarzy XX wieku

Untitled, Tadanori Yokoo, 2014, Cartier Foundation for Contemporary Art
Untitled (Tadanori Yokoo, 2014), fot. Cartier Foundation for Contemporary Art

27 czerwca Tadanori Yokoo skończy osiemdziesiąt pięć lat. Artysta ma się dobrze, a emerytura mu służy – wciąż maluje, choć hobbystycznie. Niejako zwieńczeniem jego wspaniałej kariery jest natomiast wydany kilka lat temu przez PIE Books album “Tadanori Yokoo 1957-2012. Complete Book Designs”. Na 520 stronach tej opasłej księgi możemy znaleźć wszystkie jego prace.

Autor artykułu
More from Damian Halik

William Hall prezentuje perełki drewnianej architektury

Architektura drewniana przechodzi istny renesans, a William Hall postanowił zebrać najciekawsze projekty...
Czytaj wiecej