Animacja

"Miłość, śmierć i roboty" (sceny z poszczególnych filmów cyklu), fot. Netflix

“Miłość, śmierć i roboty” – fantazje Tima Millera [Recenzja]

przez

Choć filmy animowane od dekad eksperymentują z tematyką, coraz częściej kierując ją do dorosłych widzów, wciąż pokutuje przeświadczenie o tym, że “bajki są dla dzieci”. Między innymi dlatego na palcach dwóch rąk można policzyć tytuły animacji 18+, które zdobyły szeroką popularność – zaczynając od takich klasyków, jak “Simpsonowie” czy “South Park”. Netflixowe “Miłość, śmierć i roboty” wyraźnie jednak pokazują, że najlepsze czasy dla tego typu produkcji są dopiero przed nami.

Poczuj w sobie dziecko

przez

1 czerwca jest dzień każdego z nas, bo przecież zarówno ja, jak i Wy, jesteśmy czyimiś dziećmi. Tego dnia lubię przypominać sobie o tym, że wciąż mam w sobie chłopca, choć na karku lata już nie dziecięce.

Good old Wes

przez

Do polskich kin wkroczyły czteronogi z pewnej wyspy. Dzięki uprzejmości reżysera Wesa Andersona, będziemy mogli oglądać jedną z najciekawszych pozycji z gatunku animacji.

Piotr Pasiewicz

Piotr Pasiewicz – artystyczna dekonstrukcja rzeczywistości

przez

Nie ma prostszej metody na zaczarowanie rzeczywistości, niż skonfrontowanie jej z projekcjami własnej wyobraźni. To pierwszy wniosek, jaki możemy wyciągnąć z twórczości Piotra Pasiewicza – łódzkiego artysty, który naprzeciw światu namacalnemu wychodzi uzbrojony w pióro, pędzel, tusz i farbę, stanowiące jego zdaniem najdoskonalszy łącznik między Duszą a Materią.