Animacja

Scena z krótkometrażowej animacji "Fire (Pożar)", fot. David Lynch Theater

“Fire (Pożar)”, czyli David Lynch w formie

przez

Po wielu latach oczekiwania fani genialnego reżysera w końcu zobaczyli “Fire (Pożar)”. Dotąd niepublikowaną krótkometrażówkę nakręcono co prawda przed pięcioma laty, ale David Lynch dopiero teraz zdecydował się ją opublikować, przy okazji promując swój nowy kanał dystrybucji absurdu.

Kadr z finałowej części 6. sezonu serialu "BoJack Horseman", fot. Netflix

“BoJack Horseman” – koniec pewnej epoki [Recenzja]

przez

31 stycznia Raphael Bob-Waksberg po raz ostatni zabrał nas do Hollywoo, próbując zamknąć pootwierane w poprzednich pięciu sezonach wątki i doprowadzić historię tytułowego człowieka-konia do sensownego finału – czy mu się udało? Nie do końca, co… tylko potęguje przekaz tej skądinąd genialnej produkcji.

"Miłość, śmierć i roboty" (sceny z poszczególnych filmów cyklu), fot. Netflix

“Miłość, śmierć i roboty” – fantazje Tima Millera [Recenzja]

przez

Choć filmy animowane od dekad eksperymentują z tematyką, coraz częściej kierując ją do dorosłych widzów, wciąż pokutuje przeświadczenie o tym, że “bajki są dla dzieci”. Między innymi dlatego na palcach dwóch rąk można policzyć tytuły animacji 18+, które zdobyły szeroką popularność – zaczynając od takich klasyków, jak “Simpsonowie” czy “South Park”. Netflixowe “Miłość, śmierć i roboty” wyraźnie jednak pokazują, że najlepsze czasy dla tego typu produkcji są dopiero przed nami.

Poczuj w sobie dziecko

przez

1 czerwca jest dzień każdego z nas, bo przecież zarówno ja, jak i Wy, jesteśmy czyimiś dziećmi. Tego dnia lubię przypominać sobie o tym, że wciąż mam w sobie chłopca, choć na karku lata już nie dziecięce.

Good old Wes

przez

Do polskich kin wkroczyły czteronogi z pewnej wyspy. Dzięki uprzejmości reżysera Wesa Andersona, będziemy mogli oglądać jedną z najciekawszych pozycji z gatunku animacji.

Piotr Pasiewicz

Piotr Pasiewicz – artystyczna dekonstrukcja rzeczywistości

przez

Nie ma prostszej metody na zaczarowanie rzeczywistości, niż skonfrontowanie jej z projekcjami własnej wyobraźni. To pierwszy wniosek, jaki możemy wyciągnąć z twórczości Piotra Pasiewicza – łódzkiego artysty, który naprzeciw światu namacalnemu wychodzi uzbrojony w pióro, pędzel, tusz i farbę, stanowiące jego zdaniem najdoskonalszy łącznik między Duszą a Materią.