David Fincher

Mank, 2020, David Fincher, Netflix

„Roma” czy „Irlandczyk” – w czyje ślady pójdzie „Mank”?

przez

Netflix kontynuuje swój marsz ku nowej rzeczywistości filmowej… A przynajmniej mogłoby się tak wydawać. Nominacje do najważniejszych nagród dla produkcji spod znaku czerwonego N to dziś norma, choć jeszcze kilka lat temu budziły oburzenie hollywoodzkiej śmietanki – ale czy to prawdziwy wiatr zmian, czy może tylko sztuka łagodzenie napięć?

"Miłość, śmierć i roboty" (sceny z poszczególnych filmów cyklu), fot. Netflix

„Miłość, śmierć i roboty” – fantazje Tima Millera [Recenzja]

przez

Choć filmy animowane od dekad eksperymentują z tematyką, coraz częściej kierując ją do dorosłych widzów, wciąż pokutuje przeświadczenie o tym, że „bajki są dla dzieci”. Między innymi dlatego na palcach dwóch rąk można policzyć tytuły animacji 18+, które zdobyły szeroką popularność – zaczynając od takich klasyków, jak „Simpsonowie” czy „South Park”. Netflixowe „Miłość, śmierć i roboty” wyraźnie jednak pokazują, że najlepsze czasy dla tego typu produkcji są dopiero przed nami.