Netflix

Steve Carell jako Michael Scott – jeden z głównych bohaterów amerykańskiego "The Office", fot. NBCUniversal Television

Kultowe “The Office” może doczekać się rebootu!

przez

Choć za najpopularniejszy serial wszech czasów uważani są “Przyjaciele”, a o miano najlepszego spierają się miłośnicy “Gry o tron” z fanami “Breaking Bad”, w obu tych kategoriach o swoje mógłby też zawalczyć fanklub “The Office” ze Steve’em Carellem – obecnie najczęściej streamowanego serialu w internecie. Posiadające do niego prawa NBCUniversal liczy, że odświeżona wersja “Biura” także odniesie sukces.

Fot. Mohamed Hassan/Pixabay

Giganci bojują w internecie, a telewizja umiera w ich cieniu

przez

Mówiąc o śmierci czegoś, co zdaje się niemniej żywotne niż pięć, piętnaście czy dwadzieścia pięć lat temu, łatwo narazić się na śmieszność. Jeśli jednak zajrzymy za fasadę z make-upu, blichtru i skrzętnie przygotowanych scenografii, telewizja będzie przypominać schorowanego staruszka, któremu bliżej niż dalej na drugą stronę… Tylko dlaczego, skoro właśnie teraz ma ostatnią szansę na reformę i skorzystanie tam, gdzie bije się nie dwóch, nie trzech, a cała masa serwisów streamingowych?

Generał Robert E. Lee – jeden z głównodowodzących wojskami Konfederacji na tle ich sztandaru (Southern Cross), fot. Emil Lendof/The Daily Beast

“Confederate” odwołane. Dylematy Benioffa i Weissa?

przez

Ostatnio sporo dzieje się u twórców serialowej “Gry o tron”. Po tym, jak wywołali oni gniew fanów adaptacji prozy George’a R.R. Martina, o Davidzie Benioffie i D.B. Weissie mówi się tylko źle albo wcale, czego pokłosiem może być anulowanie planowanego przez HBO serialu “Confederate” ich autorstwa – nie oznacza to jednak posuchy w życiu zawodowym scenarzystów.

Logotyp San Diego Comic-Con International

Co nam przyniósł San Diego Comic-Con 2019?

przez

Dobiegło końca największe święto popkultury na świecie, jak zwykle umożliwiając fanom spotkanie gwiazd, ale przede wszystkim prezentując miłośnikom fantastycznych uniwersów wiele nowości oraz zwiastunów długo wyczekiwanych produkcji. Czym w tym roku starano się nas zaskoczyć i jakie były tego efekty?

Azirafal i Crowley – główni bohaterowie serialu "Good Omens", fot. Amazon Studios

Niedorzeczna petycja w sprawie serialu “Good Omens”

przez

Lubicie, gdy wasze zdanie na jakiś temat znajduje szerokie poparcie i ma szansę “zmienić świat”? Tak muszą czuć się twórcy internetowych petycji, protestujący za ich pośrednictwem w nawet najbardziej niecodziennych sytuacjach. Czasem jednak można w ten sposób narazić się wyłącznie na śmieszność…

Muzyczna podróż na Guava Island

przez

Mając do wyboru wiele serwisów streamingowych, z których każdy ma bardzo bogatą bibliotekę, paradoksalnie często nie wiemy co obejrzeć, zasiadając wieczorem na kanapie. Znalazłem jednak ostatnio tytuł, który będzie idealny po ciężkim dniu. Witajcie na „Guava Island“.

Blue Jay

przez

Ostatnio czas, który mogę przeznaczyć na rozrywkę, spędzam przede wszystkim na serialach. Szukam jednak ciekawych filmów, które czymś mnie zaskoczą. Zdziwiłem się, że znalazłem taki film na Netflixie i nie jest on nawet najnowszą produkcją. „Blue Jay“ z 2016 to była bardzo miła niespodzianka.

"Miłość, śmierć i roboty" (sceny z poszczególnych filmów cyklu), fot. Netflix

“Miłość, śmierć i roboty” – fantazje Tima Millera [Recenzja]

przez

Choć filmy animowane od dekad eksperymentują z tematyką, coraz częściej kierując ją do dorosłych widzów, wciąż pokutuje przeświadczenie o tym, że “bajki są dla dzieci”. Między innymi dlatego na palcach dwóch rąk można policzyć tytuły animacji 18+, które zdobyły szeroką popularność – zaczynając od takich klasyków, jak “Simpsonowie” czy “South Park”. Netflixowe “Miłość, śmierć i roboty” wyraźnie jednak pokazują, że najlepsze czasy dla tego typu produkcji są dopiero przed nami.