Reed Hastings

Mank, 2020, David Fincher, Netflix

“Roma” czy “Irlandczyk” – w czyje ślady pójdzie “Mank”?

przez

Netflix kontynuuje swój marsz ku nowej rzeczywistości filmowej… A przynajmniej mogłoby się tak wydawać. Nominacje do najważniejszych nagród dla produkcji spod znaku czerwonego N to dziś norma, choć jeszcze kilka lat temu budziły oburzenie hollywoodzkiej śmietanki – ale czy to prawdziwy wiatr zmian, czy może tylko sztuka łagodzenie napięć?

Kunszt Rodrigo Prieto jest widoczny w niemal każdym ujęciu (w kadrze Joe Pesci i Robert De Niro), fot. Netflix

“Irlandczyk” – nie tylko o “malowaniu domów” [Recenzja]

przez

“Słyszałem, że malujesz domy” to słowa, od których rozpoczęła się znajomość Franka Sheerana i Jimmy’ego Hoffy, ale zabijania (do którego odnosi się to slangowe określenie) jest w “Irlandczyku” stosunkowo niewiele. Zamiast tego Martin Scorsese wraz z bądź co bądź wybitnymi Pacino, De Niro oraz Pescim wznoszą się na wyżyny, by raz jeszcze nakręcić film gangsterski – taki, jakich dziś już się nie robi.

"Irlandczyk" – fragment plakatu filmowego, fot. Netflix

“Irlandczyk” kolejnym ciosem Netflixa w Hollywood?

przez

Streamingowy gigant pokazał już śmietance branży filmowej, że jest w stanie odnieść sukces bez względu na przeciwności losu. Reed Hastings wciąż jednak zdaje się niezaspokojony i szuka kolejnych wyzwań, z którymi jego Netflix mógłby się zmierzyć. “Irlandczyk” Martina Scorsesego może dać mu taką okazję.

Sprzedawca, czyli pierwsza praca potencjalnego milionera, fot. Nastya Gepp

Sprzedawca, czyli pierwsza praca potencjalnego milionera

przez

Droga na szczyt w każdym przypadku wygląda inaczej – jedni dziedziczą fortuny, drudzy zdają się na łut szczęścia, a jeszcze inni długo i ciężko pracują na swój sukces. I choć wspominane po latach anegdoty sugerują, że większość dzisiejszych krezusów była kiedyś “przeciętniakami”, Rainer Zitelmann postanowił przyjrzeć się ich ścieżkom rozwoju i poszukać wspólnego mianownika, który mógłby determinować przebieg ich karier.

Netflix testuje tańsze subskrypcje wyłącznie na smartfony, fot. Alex Ruhl

Netflix testuje tańsze subskrypcje tylko na rynek mobilny

przez

Nie ma wątpliwości, że branża mobilna to obecnie najprężniej rozwijająca się gałąź teleinformacyjna, która coraz częściej nie tylko współistnieje z internetem, ale wręcz wypiera jego używanie na komputerach stacjonarnych. Szefowie największego serwisu streamingowego na świecie także zauważyli ten trend, dlatego postanowili przetestować nowe rozwiązanie, które może oznaczać nawet o połowę tańsze subskrypcje.

Logo serwisu Disney+, fot. The Walt Disney Company

Nowe informacje o Disney+. Netflix powinien się obawiać?

przez

Choć o potrzebie stworzenia własnej platformy streamingowej w Walt Disney Company myślano już od kilku lat, oficjalnie o planach jej powołania do życia poinformowano w sierpniu 2017 roku. Miesiące jednak mijały, co jakiś czas do mediów docierały strzępki informacji, ale powstawanie serwisu owiane było tajemnicą… aż do teraz, gdy prezes największej firmy rozrywkowej na świecie podzielił się garścią szczegółów na temat najnowszego produkcji. Poznajcie Disney+.

Netflix stworzy sieć kin, by walczyć o nagrody podczas festiwali

Netflix nie tylko w domu? W planach sieć kin!

przez

Netflix nie przestaje zaskakiwać! Nie tylko stale informuje o kolejnych własnych produkcjach, na które w roku 2018 planuje przeznaczyć osiem miliardów dolarów, ale i nie poddaje się w konfrontacji z branżowymi rekinami. Reed Hastings zrobi wszystko, by jego filmy walczyły o nagrody, nawet jeśli wiąże się to z inwestycją w tradycyjne kina.

Luc Besson

Luc Besson i Netflix będą współpracować?

przez

Wyścigu po tytuł filmowego potentata ciąg dalszy. Netflix planuje olbrzymią inwestycję, której celem jest poczynienie kolejnych kroków ku uznaniu przez filmowe środowisko za ważnego gracza. Pomóc ma w tym Luc Besson i należące do niego studio Cité du Cinéma oraz firma producencka EuropaCorp.