wizy

The podróż CZ.12 – Malawi, Likoma

przez

Dwukrotnie podczas wszystkich moich podróży musiałem dać łapówkę. A właściwie – zostały one ode mnie wzięte, raz – na lotnisku w Duszanbe urzędnik imigracyjny nie oddał mi długopisu („piękny prezent, dziękuję”, uznałem, że gra w odzyskanie pisadła nie jest warta świeczki), i drugi raz – w Malawi. Tu było niestety nieco grubiej.

zdj. Pixabay

Z wizą czy bez?

przez

Wizy są czymś okropnym, szczególnie, jeśli ich zdobycie wiąże się upokarzającymi procedurami, wypełnianiem absurdalnych formularzy, wysokimi opłatami. Może warto dodać, że właśnie taka jest procedura uzyskiwania wiz do UE, więc chyba nie powinniśmy się dziwić, że np. ambasady Erytrei czy Angoli działają w tym wypadku na zasadzie retorsji. W każdym razie – jeśli jakiś kraj twierdzi, że turystyka jest dlań priorytetem, a każe wyrabiać wizy, znaczy, że ździebko mija się z prawdą.