“Glory hole” z pamiątką na całe życie?

Whole Glory, fot. Instagram/Scott Campbell
Wbrew pozorom, nie jest to tekst o przygodnym seksie i jego przykrych konsekwencjach! Tym razem mowa o instalacji artystycznej Scotta Campbella.

Wbrew pozorom, nie jest to tekst o przygodnym seksie i jego przykrych konsekwencjach! Tym razem mowa o “glory hole”, będącej częścią instalacji artystycznej Scotta Campbella.

Gdyby wyrażenie “glory hole” było komuś obce – tak wyjaśniają je eksperci ze Steel Panther. A skoro wszystko już jasne, przejdźmy do sedna.

Scott Campbell to uznany artysta młodego pokolenia. Jego prace były wystawiane w galeriach na całym świecie – od Los Angeles, po Singapur. Prywatnie jest mężem aktorki Lake Bell, przez co stopniowa zaczyna wkradać się także do świata celebrytów (podczas zeszłorocznego ślubu Jennifer Aniston z Jasonem Theroux był nawet świadkiem!).

Scott Campbell podczas pracy przy zeszłorocznej edycji "Whole Glory", fot. Instagram/The New York Times Style Magazine
Scott Campbell podczas pracy przy zeszłorocznej edycji “Whole Glory”, fot. Instagram/The New York Times Style Magazine

Niemniej jednak, Campbell najmocniej kojarzony jest z nowojorskim studiem Saved Tattoo. Na co dzień urzęduje on bowiem w brooklyńskim Williamsburgu, gdzie zdarzało mu się tatuować choćby Stinga, Heatha Ledgera, Marca Jacobsa czy Penélope Cruz.

Instalacja artystyczna na bazie “glory hole”

Właśnie z tatuażem związana jest najsłynniejsza realizacja, jaką Campbell wykonał do tej pory. W gruncie rzeczy trudno ocenić, czy jest to bardziej instalacja artystyczna, czy może performance. “Whole Glory” jest bowiem sesją tatuażu, która dla osoby tatuowanej jest zupełną niewiadomą, aż do momentu zdjęcia opatrunku!

Chętnych jednak nie brakuje. Po pierwsze dlatego, że Campbell cieszy się sporą renomą i każdy wie, czego może się spodziewać (przynajmniej w kwestii stylu tatuażu). Po drugie: sesja jest darmowa!

Pierwszy tego typu happening odbył się w listopadzie zeszłego roku, w nowojorskiej Milk Gallery. Zdobyty wówczas rozgłos, zachęcił Campbella do wystartowania z kolejnymi akcjami pod szyldem “Whole Glory”. Dotychczas odwiedził między innymi Los Angeles, Moskwę a ostatnie trzy dni spędził w Londynie.

Od czwartku trwa tam festiwal artystyczny Frieze, co postanowiła wykorzystać Lazarides Gallery. Tatuażysta oczywiście przyjął zaproszenie i udał się do Covent Garden – najbardziej artystycznej dzielnicy miasta. Performance zakładał, że Campbell wykona po sześć (darmowych) tatuaży w dniach 7-9 października. Chętni musieli być czujni, ponieważ wyłaniano ich za sprawą loterii. Na każdy z tatuaży trzeba było zapisać się osobno, a potem liczyć na łut szczęście. Dwanaście osób może już chwalić się swoimi nowymi dziarami, natomiast dziś Campbell czeka na kolejną – ostatnią już – londyńską “szóstkę” szczęśliwców.

Uczestniczka zeszłorocznego "Whole Glory", fot. Instagram: sprout_dog
Uczestniczka zeszłorocznego “Whole Glory”, fot. Instagram: sprout_dog

Najnowsze na prace, można znaleźć na instagramowym profilu Campbella

Autor artykułu
More from Damian Halik

Lexus LFA doczeka się następcy?

Supersamochody często postrzegane są przede wszystkim przez pryzmat osiągów, jednak inżynierowie Lexusa...
Czytaj wiecej