Tavolara, czyli najmniejsze królestwo świata

Może się to wydać dziwne, ale najmniejsze królestwo na świecie leży u wschodnich wybrzeży Sardynii, na wyspie Tavolara. Jego najważniejszym towarem eksportowym jest naturalne piękno i niesamowity mit założycielski. Jest czego zazdrościć, nawet jeśli tamtejszy "władca" sam siebie nazywa "najpospolitszym królem świata".

Może się to wydać dziwne, ale najmniejsze królestwo na świecie leży u wschodnich wybrzeży Sardynii, na wyspie Tavolara. Jego najważniejszym towarem eksportowym jest naturalne piękno i niesamowity mit założycielski. Jest czego zazdrościć, nawet jeśli tamtejszy “władca” sam siebie nazywa “najpospolitszym królem świata”.

Historia tego niewielkiego państewka zaczęła się w roku 1836, kiedy Giuseppe Bartoleoni, lokalny pasterz, proklamował jego niepodległość. Duży udział miał przy tym Karol Albert, ówczesny król pobliskiej Sardynii. Jego decyzją Tavolara pozostała w rękach rodziny Bartoleonich, choć mógł przyłączyć ją do swego królestwa, jak wiele innych wysepek w tamtym czasie.

Tavolara ma około pięciu kilometrów kwadratowych powierzchni. Po dziś dzień nie ma na niej żadnej dróg czy hoteli, a jedynie restauracja i kilka skromnych domków. Do tego niewielki cmentarzyk z grobowcem panującej dynastii, zabytkowa latarnia morska i stacja radarowa NATO. Całość uzupełnia piękna plaża i mierzące 565 metrów wapienne wzniesienie, będące domem kilku zagrożonych gatunków.

Największą grupę mieszkańców tego niecodziennego tworu, stanowią żyjące tam kozy. Jest ich nieco ponad sto, podczas gdy liczba “obywateli” szacowana jest na około pięćdziesiąt osób. Z tego zaledwie kilkanaście rzeczywiście mieszka na wyspie.

Widok z plaży na wapienne wzniesienie, fot. Eliot Stein
Widok z plaży na wapienne wzniesienie, fot. Eliot Stein

Osiemdziesięciotrzyletni król, Antonio Bartoleoni, wiedzie proste życie. Jest rybakiem, a za swój największy przywilej uznaje darmowe posiłki w jedynej restauracji na wyspie oraz możliwość piastowania urzędu w szortach i sandałach. W tym roku Tavolara świętuje 180. rocznicę powstania, co jest o tyle ciekawe, że samo Zjednoczone Królestwo Italii powołano do życia dopiero ćwierć wieku później. Zresztą ciekawostek związanych z tym miejscem jest o wiele więcej. Można je znaleźć w książce “Tavolara. L’isola dei re” (“Tavolara, wyspa królów”) autorstwa Ernesto C. Geremii i Gino Ragnettiego.

Odpowiedni mit założycielski to podstawa

Włoski temperament często bywa problematyczny. W przypadku Giuseppe Bartoleoniego, prapradziadka obecnie panującego Tonino, wszystko zaczęło się w roku 1807. Krewki, jak na Włocha przystało, dwudziestosiedmiolatek musiał uciekać z kraju. Został bowiem posądzony o bigamię – pewnie słusznie, skoro poślubił dwie siostry.

Cała “rodzinka” trafiła na bezludną wówczas wyspę, gdzie postanowili osiąść. Przy okazji odkryli, że dzielą ją z rzadkim gatunkiem dzikich kóz. Były one taką atrakcją, że na polowania przyjeżdżał tam nawet wspomniany wcześniej król Sardynii. Historia głosi, że to właśnie podczas rozmowy z nim, padł pomysł powołania do życia królestwa. Wszystko zaczęło się od niewinnego żartu.

Kiedy w 1836 roku Karol Albert przybył na wyspę, przestawił się słowami: “Jestem Karol Albert, król Sardynii”, na co dwudziestoczteroletni wówczas Paolo, syn Giuseppe, miał odpowiedzieć “A ja jestem Paolo, król Tavolary”.

Wspólne polowanie, kilkudniowa uczta i doskonały kontakt obu panów miał zaowocować przyjaźnią. Ta zaś skutkowała brakiem roszczeń co do wysepki, a nawet oficjalnym nadaniem jej statusu monarchii, przez wydanie certyfikatu dynastii sabaudzkiej. Na tym jednak nie koniec.

Królestwo Tavolary szybko znajdowało nowych sprzymierzeńców. Wśród doradców Bartoleonich był wówczas sam Giuseppe Garibaldi, późniejszy ojciec-założyciel Włoch. Tavolara miała także innych sojuszników – kolejny król Sardynii, Wiktor Emanuel II, zaproponował temu państewku podpisanie paktu o nieagresji. Swego czasu na wyspie gościła nawet królowa Wiktoria, a zdjęcie z jej wizyty przez wiele lat zdobiło ścianę pałacu Buckingham. Kopia tej fotografii znajduje się obecnie w restauracji Tavolara, którą prowadzi król Tonino.

Restauracja Tavolara, najważniejszy punkt turystyczny na wyspie, fot. Realy Easy Star/Alberto Maisto/Alamy
Restauracja Tavolara, najważniejszy punkt turystyczny na wyspie, fot. Realy Easy Star/Alberto Maisto/Alamy

Tavolara obecnie

Wspaniałe czasy wolności królestwa zakończyły się w roku 1962. Co prawda Tavolara nigdy nie została oficjalnie włączona do terytorium Włoch (podobnie jak San Marino), jednak ulokowanie na tej niewielkiej wysepce stacji radarowej NATO, zmusiło część mieszkańców do jej opuszczenia.

Król “włada” więc kilkunastoma pozostałymi osobami, choć bardziej przypomina to rodzinny biznes. Wszyscy utrzymują się z turystyki – w okolicy wyspy są świetne warunki do nurkowania, dzięki temu restauracja nie może narzekać na brak klientów. W kuchni korzysta się głównie z owoców morza, jakie można złowić w pobliskich wodach.

Tavalara jest też ważnym miejscem, z punktu widzenia Włoch. Dbałość o środowisko i niewielkie ingerencje w ekosystem wyspy sprawiły, że jest ona miejscem przyjaznym lokalnej faunie i florze. To nie tylko jedno z najlepszych miejsc do nurkowania we Włoszech, ale także siedlisko wielu gatunków zwierząt. Także tych zagrożonych. Dlatego całe terytorium zostało objęte prawami morskiego rezerwatu przyrody.

Król Antonio "Tonino" Bartoleoni, fot. Riccardo Finelli
Król Antonio “Tonino” Bartoleoni, fot. Riccardo Finelli

Jak mawia Tonino Bartoleoni: “brak korony czy pałacu nie sprawiają, że jest on gorszym władcą”. Najważniejsze, że ma on swoich następców, dzięki czemu nawet po jego śmierci, Tavolara nie przestanie być najmniejszym królestwem świata.

Źródło: bbc.com

Autor artykułu
More from Damian Halik

Bracia Coen nakręcą serial – szykuje się kolejny hit!

Wśród wielkich nazwisk świata filmu niewielu już pozostało twórców, którzy nie pokusili...
Czytaj wiecej