“Taxi 5” – powraca najszybsza taksówka świata

Gdyby tak porównać kino do kuchni, to momentami przypomina mi ono kiepską, szkolną stołówkę. Coraz częściej idąc tam na obiad, dostajemy odgrzewane kotlety, po których prędzej do niestrawności, niż do wspaniałego stanu najedzenia i szczęścia. Na ekrany po raz kolejny wchodzi taki kotlet, mam jednak nadzieję, że odgrzali go na patelni, a nie w mikrofali i jeszcze jakiś smak w nim pozostał.

Mowa tu o kolejnej, bo już piątej, części filmu “Taxi”. Dobrze pamiętam, jak obejrzałem pierwszą część, jeszcze w 1998 roku, kiedy to była jej premiera. Doskonała komedia znad Sekwany, która charakteryzowała się typowym dla Francuzów poczuciem humoru. W głównej roli wystąpiła biała taksówka, która była szybsza od każdego pojazdu spotkanego na ulicach Marsylii. Biały Peugeot 406 stał się kultowy i od tej pory gdy zobaczyłem takiego na ulicach, przypominał mi się ten film. Za scenariusz odpowiadał jeden z największych francuskich twórców kina, czyli nie kto inny jak Luc Besson. Mieliśmy tu wiele akcji, humoru i naprawdę dobrego kina, które jest co prawda czystą rozrywką, ale za to na wysokim poziomie i zawsze ogląda się ten film z przyjemnością.

“Taxi” to historia młodego taksówkarza Daniela (w tej roli Samy Naceri), który od zawsze marzył, by być kierowcą rajdowym. Gdy udaje mu się zbudować naprawdę szybką taksówkę, zaczyna spełniać swoje marzenie. Nie potrwa jednak długo, zanim policja zauważy jego popisy na ulicach. Zostaje złapany przez niezdarnego policjanta Émiliena (granego przez Frédérica Diefenthala). Daniel dostaje ultimatum: zostanie puszczony wolno tylko, jeśli pomoże młodemu policjantowi złapać gang napadający na banki i uciekający w Mercedesach. W filmie mogliśmy również zobaczyć młodą Marion Cotillard (miała tutaj 23 lata) w roli dziewczyny Daniela.
Film był takim sukcesem, że powstał nawet jego amerykański remake, w którym zagrali Queen Latifah oraz Jimmy Fallon. Była to jednak bardzo słaba kopia oryginału i jeśli ktoś jej przypadkiem nie widział, to nie ma czego żałować.

“Taxi 5” dyst. Kino Świat

Kolejne filmy

Zgodnie z zasadą, że nie zabija się kury znoszącej złote jaja, film doczekał się kontynuacji. Już w 2002 roku powstał “Taxi 2”, który o dziwo okazał się przyzwoitą kontynuacją. Nie była co prawda tak dobra jak część pierwsza, ale wciąż czuć było w filmie pomysł na historię oraz to, że nie powstał on tylko i wyłącznie dla odcinania kuponów. Biały Peugeot 406 wciąż był szybki i za każdym razem, gdy widziałem go w akcji, to nie mogłem przestać się uśmiechać.

Niestety, gdy przyszła do nas część trzecia, czyli po prostu “Taxi 3”, nie było już tak kolorowo. Całość zaczęła się robić „przekombinowana” (jakby wcześniejsze części nie były) i momentami naprawdę absurdalna. Jedna z ulubionych serii była zabijana na moich oczach, a gwoździem do trumny była część czwarta (“Taxi 4”) z 2007 roku. Tam też zmienił się nawet samochód i był to dla mnie sygnał, że już raczej nic dobrego w temacie tego filmu nie powstanie.

No i mamy rok 2018, kiedy to po 11 latach postanowiono serię wskrzesić. Tym razem powraca właściwie tylko tytuł i biały Peugeot 407 znany z czwartego filmu. Zmienili się główni bohaterowie (kilku drugoplanowych pozostało) i całość ma być o wiele świeższa, ale wciąż bazować ma na znanych nam motywach. Nie wiem do końca, co z tego wyjdzie. Z jednej strony jestem bardzo ciekaw, czy dało się jeszcze tą serię uratować, a z drugiej nieco się boję, bo nie wierzę w tak mocno odgrzewane kotlety. Może być szybko i śmiesznie, ale jak wyjdzie? Nie pozostaje chyba nic innego, jak przekonać się i odwiedzić kino.

Autor artykułu
More from Jan Urbanowicz

Pobądź sam

Co tydzień mam za zadanie napisać tutaj coś o kinie. Ostatnimi czasy...
Czytaj wiecej