Creepypasta – antidotum na internetowy racjonalizm

ieciową narrację grozy tworzy się za pomocą różnorakich sposobów. Bywa, że creepypasta jest dziełem użytkownika (najczęściej anonimowego), który wrzuci tajemniczy post na jedną z popularnych grup dyskusyjnych. Innym razem może się zdarzyć, że ktoś udostępni rzekomo przeklęty, nawiedzony obrazek lub nawet okrasi osobliwe akapity jeszcze bardziej osobliwym fragmentem wideo. Wszystkie te formalne techniki łączy jednak jeden cel.

Mianowicie, chęć wystraszenia odbiorcy na śmierć. Oczywiście, jak to zwykle bywa ze sztuką horroru, za tym niezwykle pierwotnym pragnieniem stoi kilka innych, równie istotnych ludzkich potrzeb. Jeśli nasze bytowanie w erze technologicznego rozwoju nazwiemy esencjonalnie pragmatycznym, to creepypastowy trend trzeba byłoby uznać za zdrową, antyrozsądkową przeciwwagę.

Wizjoner amerykańskiej literatury William S. Burroughs twierdził, że „język jest kosmicznym wirusem”

Creepypasta - Pytanie zadane w polskiej edycji „Milionerów”, fot. TVN
Pytanie zadane w polskiej edycji „Milionerów”, fot. TVN

Ów cytat pasuje jak ulał do napędzających internetową kulturę memów. Rodzące się z niebytu i w równie zagadkowy sposób przebijające się do masowej świadomości online’owe teksty kultury rzeczywiście prowadzą niezrozumiały dla nas żywot kosmity. Analogicznie rozprzestrzeniające się creepypasty są z kolei czymś w rodzaju metakomentarzy na temat fenomenu memicznego.

Celebrujące swoją quasi-okultystyczną jakość opowiastki podświadomie parodiują enigmatyczność memów. Nawiązując do archetypów pożyczonych od ksiąg czarnej magii czy popkulturowej demonologii, nadają internetowemu mikrokosmosowi rys ezoteryczny. Przerysowują jego niewytłumaczalność i zamieniają scrollowanie w proces eksploracji wiedzy tajemnej.

Ogromna popularność creepypast to też reakcja na niedobór metafizyki w sieciowych realiach

Obszerny ranking najbardziej przerażających creepypast

Technoutopia reżyserowana przez osadników Doliny Krzemowej nie widzi bowiem miejsca na doznania duchowe. Zuckerberg, który marzy o Metaversie pochłaniającym całą, dwudziestoczterogodzinną ludzką codzienność, jest całkowicie zafiksowany na punkcie myślenia maszynowego. Twórcy Google’a wierzą, że robot może znaleźć odpowiedź na absolutnie każde pytanie. Musk jest przekonany o tym, że technologia da radę skolonizować wszelkie pokłady galaktycznego mistycyzmu.

Nasza do bólu pragmatyczna, online’owa obecność staje się odrobinę mniej prozaiczna dopiero podczas kontaktu z creepypastą. Owoc korporacyjnego szablonu, jakim jest dzisiejszy internet, przyjmuje nieco bardziej niekonwencjonalne oblicze właśnie dzięki krótkim, paranormalnym przypowieściom. Spędzając całe życie w monotonnej, technokratycznej bajce desperacko potrzebujemy również podróży w nieznane. Znużeni mnogością postawionych kropek, poszukujemy fascynujących niedomówień.

Creepypasta to także twór absolutnie nostalgiczny, wpisujący się w cały zestaw retro-fetyszy współczesnej kultury masowej

Wideo dotyczące Slendermana – bohatera jednej z popularniejszych creepypast

To przecież nic innego jak zaadaptowana do potrzeb XXI wieku znana idea przerażającej miejskiej legendy z czasów dzieciństwa. Atrakcyjność creepypasty jest w dużej mierze efektem jej urzekającej naiwności. Horrorowe e-baśnie zasiedlają cyberprzestrzeń kolejnymi potworami z szafy, które jednocześnie przerażają i rozczulają. To upiory, które prezentując swoją groteskową fizjonomię, wywołują uczucie paradoksalnego komfortowego strachu. Rozbudzają w nas lęk przed abstrakcyjnym nieznanym, przywodzącym na myśl emocje towarzyszące wspomnieniu o zupełnie nielogicznym koszmarze sennym.

Z drugiej jednak strony, pozwalają na ucieczkę od bardziej przyziemnych horrorów kapitalistycznego, neoliberalnego dnia codziennego. Pomagają na chwilę teleportować się do czasów, gdy największy niepokój generowały nie pracownicza powszedniość czy niezapłacone rachunki, a niezidentyfikowana fantasmagoria czająca się gdzieś w kącie naszych oczu.

Tak creepypasta stała się jednym z najistotniejszych komponentów budujących obraz dzisiejszego internetu. Online’owa groza jest wartościowa przede wszystkim dlatego, że przebija bańkę technoracjonalizmu. Owszem, nasza cyberpunkowa fantazja już dawno przeobraziła się w smutny wizerunek korporacji. Natomiast nawiedzające futurystycznego molocha nocne mary czasem potrafią tchnąć trochę życia w świat oglądany z perspektywy najnowszego iPhone’a.

Zdjęcie u góry strony: Popularna creepypasta znana jako Mr Widemouth, fot. creepypasta.fandom.com

Pin It
Łukasz Krajnik

Łukasz Krajnik

Rocznik 1992. Dziennikarz, wykładowca, konsument popkultury. Regularnie publikuje na łamach czołowych polskich portali oraz czasopism kulturalnych. Bada popkulturowe mity, nie zważając na gatunkowe i estetyczne podziały. Prowadzi fanpage Kulturalny Sampling