Pierwsza konsola Atari znowu w sprzedaży, ale w wersji mini

PONG uważany jest za pierwszą domową grę wideo – mylnie, choć ta plotka dowodzi potęgi, jaką niegdyś był na rynku gier wideo. W rzeczywistości to pierwsza masowo produkowana konsola, ale zawierająca tylko jedną grę. Tytuł ten kojarzą zresztą nawet osoby, które w ogóle nie interesują się grami wideo. Mowa bowiem o grze wręcz historycznej, której gameplay na dobre zapisał się w popkulturze. Zasady są proste: my sterujemy ruchem w pionie paletki po lewej stronie, a konsola lub drugi gracz paletką po prawie. Paletki odbijają piłeczkę – kto pierwszy nie odbije na czas, traci punkt. Mecz wygrywa oczywiście gracz z największą liczbą punktów.

PONG był dużą konsolą do salonu, ale w nowej wersji zmieści się nawet w kieszeni

Mini PONG Jr, Atari
Mini PONG Jr, fot. Atari

Przenośna wersja klasycznej konsoli to efekt współpracy Atari z firmą UNIS Technology. Urządzenie nie jest w pełni kieszonkowe – mierzy aż 30 cm długości, więc będziemy je nosić raczej w kurtce, torebce bądź plecaku. Jest za to konsolą w pełni samowystarczalną. Nie trzeba jej bowiem do niczego podłączać dzięki wbudowanemu wyświetlaczowi LCD.

Podobnie jak w oryginalne, możemy zmierzyć się zarówno z algorytmami sztucznej inteligencji, jak i z drugim graczem. Atari nie zdecydowało się przy tym na modyfikację gry czy układu kontrolerów. Szczątkowa grafika, minimalistyczne dźwięki i przedziwny jak na dzisiejsze standardy gamepad – wszystko to zachowano niemal nietknięte. Urządzenie oczywiście zostało zminiaturyzowane. Co ważne, konsola nie wymaga zewnętrznego zasilania do działania. Możemy ją podłączyć do prądu przewodem USB, ale wystarczą trzy baterie AA, byśmy nie musimy przejmować się szukaniem gniazdka.

Atari Mini PONG Jr – szczegóły

Mini PONG Jr, Atari
Mini PONG Jr, fot. Atari

Już teraz wiadomo, że konsola trafi do oficjalnej dystrybucji wyłącznie na rynkach azjatyckim i północnoamerykańskim. To oznacza, że w Europie będziemy musieli dopłacić ekstra – bo nieoficjalni dystrybutorzy doliczą dodatkową prowizję za swoją fatygę. Cena urządzonka nie jest jeszcze znana. W teorii, biorąc pod uwagę użyte podzespoły, powinno kosztować grosze. W praktyce przekonamy się zatem, na ile Atari wyceni naszą nostalgię.

Maciej Gajewski

Maciej Gajewski

Moje pasje to pisanie (jestem dziennikarzem i blogerem), muzyka, gry wideo, astronomia i dobre kino. Uwielbiam elektrogadżety. Niezależna, wolna dusza. Marzyciel.