News will be here
Fot. HMD Global

Założę się, że większość osób dorosłych z czułością wspomina kultowe Nokie z przełomu wieków. Jeden z najpopularniejszych modeli tamtych lat właśnie powraca, oferując nie tylko nostalgię, ale i zaskakująco znajomą narrację.

Swoje najlepsze lata Nokia z pewnością ma już za sobą. Niegdysiejszy lider branży komórkowej nie był bowiem w stanie odnaleźć się w nowej rzeczywistości i, choć wciąż jest obecny na rynku, jego smartfony nie cieszą się zbyt dużą popularnością. Nie to co stare, dobre cegły, które wielu do dziś wspomina z nostalgią. Zwłaszcza z naszej, polskiej, perspektywy niepodrabialną ikoną jest oczywiście niezniszczalna Nokia 3310, jednak nie mniej kultowa jest też Nokia 3210, która debiutowała na rynku rok wcześniej, w 1999, i sprzedała się w liczbie ponad stu pięćdziesięciu milionów egzemplarzy.

Dwadzieścia pięć lat później wynik ten może się natomiast poprawić (oczywiście nie w sensie dosłownym – nowy model tylko dzieli nazwę ze starym), jako że Nokia 3210 oficjalnie powraca. W pewnym sensie nie powinno dziwić, że obecny właściciel marki raz na jakiś czas usilnie stara się nawiązywać do tradycji, licząc na... No właśnie, na co? O dziwo nie tylko na nostalgię. Finom udało się bowiem dopisać do swojego dzieła narrację dotyczącą jakże aktualnego dziś problemu społecznego. Zresztą nie po raz pierwszy, jako że nigdy nie zrezygnowali z produkcji standardowych telefonów.

Nokia 3210 dzwoni, wysyła SMS-y i ma “Snake’a”. Po co ci więcej?

Nokia 3210 (2024), HMD Global
Nokia 3210, fot. HMD Global

Powracający po dwudziestu pięciu latach model zdecydowanie mocniej odnosi się do zamierzchłych czasów komunikacji mobilnej, aniżeli do współczesnych standardów. Fiński producent bezceremonialne gra więc kartą nostalgii, dorabiając do tego ideologię. Jedno z haseł promujących nowy-stary telefon brzmi: “Radość z pominięcia” (ang. “Joy of Missing Out”) i stoi w opozycji do trawiącego współczesne społeczeństwo FOMO (Fear of Missing Out).

I tu pojawiają skojarzenie choćby z Mudita Pure, czyli telefonem zaproponowanym w 2020 roku przez Michała Kicińskiego osobom, które potrzebują odciąć się od niemiłosiernie pędzącego świata. Projekt okazał się porażką, ale może tylko wyprzedzał swoje czasy? Problem przebodźcowania jest oczywiście realnym zagrożeniem, a wiele osób korzysta ze smartfonów bez przerwy. Biorąc to pod uwagę, Nokia 3210 rzeczywiście mogłaby zadziałać jak antidotum... Tyle że nie do końca.

Aplikacji nie ma, no, może poza jedną

Nokia 3210 (2024), HMD Global
Nokia 3210 w dostępnych wariantach kolorystycznych, fot. HMD Global

Rzecz jasna wykręcanie rekordów w “Snake’u” mogłoby dla wielu stanowić ekwiwalent przeglądania mediów społecznościowych, jednak producent ma dla nich pewną alternatywę. O ile bowiem Nokia 3210 ma być czystym telefonem, o tyle poza popularną grą HMD Global postanowiło zainstalować w telefonie Cloud App. – “Co to takiego?” – zapytanie. Cóż, to ewidentny rozkrok producenta zakochanego w idei nostalgicznego powrotu, ale obawiającego się odrzucenia przez współczesnego odbiorcę.

Cloud App pozwoli nam bowiem na sprawdzenie pogody, podrzuci najświeższe newsy, a przy okazji pokaże... YouTube’owe Shorty. I cała narracja właśnie traci sens, jako że Nokia 3210 wcale nie pozwala się wyłączyć bardziej niż inne urządzenia. Co gorsza, kusi tanimi zastrzykami dopaminy serwowanymi na maleńkim (2,4 cala) wyświetlaczu QVGA – chyba że właśnie w tym tkwi sens: możesz przeglądać śmieszne filmiki, ale w tak niedogodnych warunkach, że aż się odechciewa.

Co ciekawe, producent nie precyzuje czasu pracy na baterii (1450 mAh), po której z pewnością wielu spodziewałoby się kilkunastodniowego czuwania. Wiemy jedynie, że w warunkach laboratoryjnych Nokia 3210 pozwala na niemal dziesięć godzin rozmów telefonicznych przy uwzględnieniu Dual Simu. Nowy-stary model wyposażono też w niezbyt imponujący, dwumegapikselowy aparat, jack 3,5 mm oraz Bluetooth 5.0. Najważniejsze natomiast, że postawiono na modem 4G, który pozwoli telefonowi przetrwać wygaszanie komunikacji 3G.

Jeśli poszukiwaliście telefonu, który służy wyłącznie do dzwonienia i wysyłania SMS-ów, Nokia 3210 może okazać się ciekawą opcją (warto zresztą przejrzeć także innego propozycje HMD Global). Telefon dostępny jest w trzech kolorach: Y2K Gold, Grunge Black oraz Scuba Blue. Niestety nie jest pewne, ile przyjdzie nam za ten model zapłacić – producent albo przedwcześnie ogłosił premierę, albo spóźnia się ze zaktualizowaniem strony. Informacja o polskiej wycenie powinna pojawić się niebawem, ale należy spodziewać się kwoty rzędu 380-400 złotych.

Damian Halik

Damian Halik

Kulturoholik, level 99. Czas na filmy, książki, komiksy i gry, generowany gdzieś między pracą a codziennymi obowiązkami, zawdzięcza opanowaniu umiejętności zaginania czasoprzestrzeni.

News will be here